Cicha noc, czyli Święta bez oczekiwań

Nie ma chyba drugiego tak dziwnego energetycznie czasu w roku. Święta Bożego Narodzenia. Już pominę kwestię obchodzenia i tego, jak różnie ludzie do tego podchodzą, jak różnie na to reagują i katolicy i wyznawcy innych religii i filozofii (buddyści nie uważają swoich nauk za religię a filozofię), czy ateistów. Ten czas robi jakieś wrażenie na prawie wszystkich na całym świecie. Trochę to niesamowite. 


Ja chyba pierwszy raz podchodzę do Świąt z takim spokojem. Akceptacją, bez oczekiwań. Kochałam Święta jako dziecko. Czułam magię Świąt. Potem było tylko gorzej. Od czasu dzieciństwa, gdy rodzina się rozjechała, część bliskich odeszła, Święta to był zawsze czas, który dość mocno grinczowałam. To był czas eksplozji niespełnionych oczekiwań. Nigdy nigdzie nie było mi 100% idealnie i zawsze kogoś albo czegoś mi brakowało, żeby w pełnej błogości ten czas celebrować. Ten marketingowy aspekt, przerysowana radość, entuzjazm, zachwyt tradycją... nie czuję tego. Przecież te Święta dedykowane są symbolice narodzin Jezusa. Zwiastun nadziei i dobra. 
Jak pisałam jestem koneserką indywidualizmu. Wszystko czuję po swojemu. Nie łatwo zrezonować to ze światem.
W tym roku przechodzę jakiś przełom. Pierwszy raz podchodzę do Świąt z zupełną akceptacją. 
Pierwszy raz akceptuję, że Święta to nie jest czas, który można spędzić z wszystkimi tymi, o których się myśli, myśląc o Świętach. 
     Dobrze jest jak jest. 

 Akceptuję to, co ten czas przynosi i to czego nie przyniesie. 

Dostaję prozę życia i... uwielbiam ją. 

Jest OK.  

Święta to najlepszy czas na brak oczekiwań. Wiele oczekiwań dostanie z liścia i to mocno. Sprawdzone.

Więc nic tylko chill & enjoy. 

Zdjęcie: bardzo lubię smoka wawelskiego. Udało mi się trafić do niego w tak piękny wieczór. Magia. 12.2022

PS. Niech każdy spędzi ten czas jak chce. Jak mu dobrze. Jak mu pasuje. 
Jak chce, nie jak należy, wypada i trzeba. 
Niech każdy się porozpieszcza, chociaż trochę i znajdzie w sercu miłość do siebie. 

To potrzebne, aby być dla siebie dobrą. Odetchnąć z ulgą, wyluzować i brać, co przychodzi. Bez oczekiwań. Możliwie często.

Przyjąć od życia  najlepszy prezent i po prostu być dla siebie dobrą i zobaczyć, co się zadzieje. Warto doceniać, to co jest.
To jest wspaniałe.
 Magia Świąt przychodzi czasami zupełnie z zaskoczenia.




Komentarze