30.4.15

Wszystko płynie

Mija kolejny kwiecień. Kwiecień jest dla mnie w życiu miesiącem szczególnym, ponieważ każdego bloga zakładam w kwietniu. Nie, nie jest to zamierzone. Najwidoczniej wraz z wiosną budzi się we mnie potrzeba tworzenia czegoś nowego.

Tak jest też tym razem. Ale zanim wspomnę o tym, co nowe, to zamknę tę część. 





Tym wpisem zamykam swoją przygodę z propagowaniem blogowo filozofii slow life i przede wszystkim, pokazywaniem, co to dla mnie znaczy i jak to praktycznie wdrażać w życie.
Ten blog uważam za zamknięty. Jeśli ktoś tu trafi szukając wskazówek związanych ze slow life, odsyłam do 20 zasad w nagłówku, a kolejno do kategorii filozofia życia i następnie coaching, bo rozwój osobisty to niezmienna podstawa.

Ja się czuję spełniona w tym względzie i jeśli tylko ktoś będzie szukał w życiu nowych ścieżek, które pomagają zrozumieć, czym jest szczęście, jak celebrować życie wg. slow life, jak budować jasną i czystą przestrzeń wokół siebie i jak - przede wszystkim - doceniać swoje życie - to z uśmiecham odsyłam do archiwum. To 4 lata blogowania w klimacie slow life. Myślę, że można znaleźć coś dla siebie, zainspirować się i może wpaść na jakiś pomysł odnośnie swojego życia albo otaczającego świata.






Ja sama jestem obecnie w toku nowych pomysłów. Tak już mam. Stagnacja nie jest dla mnie i właśnie kreuję nowy projekt blogowy, ale czy tu o nim napiszę? Nie wiem jeszcze :-)

Na dziś wiem, że najtrudniej wprowadza się zmiany, gdy jest dobrze. Gdy właściwie można by zostać z kubkiem kakao w ręce i cieszyć się tym, jak jest. Ale ja nie lubię zbyt długiej stagnacji. Nawet jak jest dobrze, to przecież może być jeszcze... inaczej :-)


Więc idę dalej.
I zapewniam, że moje życie jest dalece i głęboko slow i zawsze  słysząc o slow life uśmiechnę się, bo to trochę o mojej duszy i będę pamiętać, że kiedyś napisałam o tym całkiem obszernego bloga.

Tym optymistycznym akcentem życzę... poczucia szczęścia.


Z uśmiechem, slowly

Marzena L.