27.2.15

Nad chmurami, być sobą

- Cholera, wiesz co? Czasami mam wrażenie, że powinnam się opamiętać. Spoważnieć. Przecież mam prawie 4 dychy na karku i w tym wieku niektóre zachowania już po prostu, nie wiem, no nie powinnam - mówię do kolegi, który mnie dość dobrze zna, ale równie dobrze mogłabym to powiedzieć do mojej przyjaciółki czy męża. Padło na niego.
- Masz jakiś odwrócony kryzys wieku średniego. Daj spokój. Gadasz teraz jak nie ty, ale jak jakaś stara baba. Opamiętaj się. I nie zmieniaj się, nawet tego nie rozważaj - dodaje - Człowiek ma tyle, na ile się czuje i daj spokój z gadaniem, co powinnaś w swoim wieku.
- Masz rację. Przed 30tką też tak miałam. Przecież o tym wiem, po prostu dziś jestem strasznie zmęczona tą tygodniową podróżą i czuję się jakbym miała 500 lat z hakiem. Ale..., no dobrze, że jesteś i mówisz mi to, co mówisz, akurat teraz. Lecę przejrzeć fotki na bloga. Dzięki - uśmiecham się rozłączając rozmowę.
Jak nie, to nie. Mądrych trzeba słuchać.




Bita śmietana. Morze, bitej śmietany nad Ziemią. 
Kocham latać samolotem. 

Lot samolotem - właściwie jest to pora, gdy jestem najbardziej uduchowiona. Żaden kościół, żaden budynek, nie da mi tyle, co samolot. 
Naprawdę zastanawia mnie, co czują w tym czasie ateiści, gdy ja doznaję głębokiej wiary w Boga

20.2.15

Jak sztuka rozkwita w teledyskach

Kto ostatnio słuchał piosenki i oglądał z ciekawością teledysk? Tak, tak. Idą zmiany.
Dzieje się dobrze, proszę Państwa. Jaskółka wiosny nie czyni, ale widać, że teledyski mają coraz częściej silną aspirację mieć wartość mocno artystyczną. Dwa ostatnie cuda, które podbijają serca:

                                                          Sia - Elastic Heart feat. Shia LaBeouf & Maddie Ziegler (Official Video)

Teledysk wywołał sporo komentarzy, ze względu na taniec dziewczynki i dorosłego mężczyzny. Mój komentarz jest krótki - to co widzimy świadczy często też o nas. Zanim ocenimy przefiltrujmy własne odchylenia. Serio, serio. Teledysk jest magiczny, a dziewczynka niesamowicie kojarzy mi się z Jovovich w "Piątym elemencie". Podobnie pięknie zagrana dzikość. 


I drugi:

                                                                    "Take Me to Church" by Hozier, Directed by David LaChapelle

Ze światowej sławy tancerzem baletowym Sergeiem Poluninem. 
Dzięki Kari za podesłanie :-* :-) 

Jak widać, nic jeszcze nie jest stracone. Jako osoba, która dorastała na MTV lat 90tych, nie przestałam wierzyć, że artystom będzie zależało na połączeniu sztuki w możliwie wielu wymiarach a teledyski, obraz + dźwięk będą się znowu łączyć z tęsknoty.

Mam nadzieję, że obecnie przed nami czas najpiękniejszych teledysków. 

17.2.15

Kodeks Kosmopolity - jak się znaleźć w świecie

Podróżuję tu i tam (nieznacznie, ale jednak), żyję tu i tam (mam za sobą w życiu kilka znacznych przeprowadzek), ale przede wszystkim poznaję  bardzo, ale to bardzo różnych ludzi. Praktycznie całe życie pracuję w międzynarodowym środowisku. Większość dnia rozmawiam albo po niemiecku, albo po angielsku, albo po polsku z ludźmi z całego świata. Uwielbiam to w mojej pracy, że sprawdzam czasami jedynie, którą mają godzinę osoby po drugiej stronie, a tematy i sprawy płyną nam po łączach, albo na spotkaniach. Nie brakuje w tym też humoru.

Pomyślałam dziś, ze podzielę się wiedzą, dzięki której dobrze mi w każdym środowisku, wśród ludzi różnych kultur, poglądów, wyznań, koloru skóry, preferencji i to z całego świata i każdej jednej kategorii, w której można nasz gatunek zaszufladkować. Jestem kosmopolitką i z tego punktu widzenia kocham ludzi. Nieważne, czy zawodowo, czy prywatnie, kosmopolityzm jest we mnie.

Szalenie cenię to, że jesteśmy różnorodni. Lubię znaleźć wspólny język z każdym. Wszyscy mamy jakieś wspólne mianowniki, a nawet jak nie mamy, to dobrze jest razem pomilczeć, ale w przyjaznej atmosferze. Ja bardzo lubię, gdy ludzie czują się ze mną dobrze, lubię, gdy czują to, że ich nie oceniam, nie krytykuję, nie szukam ich wad, bo faktycznie skupiam się na zaletach. Dopóki ktoś mi swojej wady nie daje dotkliwie odczuć, to jestem bardzo pokojowo nastawiona i nigdy nie zaczepiam agresywnie pierwsza.



Lubię budować pozytywny wizerunek nas, Polaków.  Nie walczę jakoś ze stereotypami, bo to nie ma sensu, ale pokazuję, że jesteśmy różni.
Warto o tym pamiętać też na miejscu i w kontaktach z ludźmi z kraju, bo nasze  regionalne "wojenki"  nie przestaną mnie dziwić. Globalnie patrząc, pochodzenie nie świadczy o nas samo w sobie, dopiero nasze zachowanie świadczy o nas i o tym miejscu, które reprezentujemy, bo sobą wystawiamy mu pewne świadectwo.

To kolejna sprawa, której świadomość chciałabym mocniej podbudować. Sama od wieków czuję się głównie kosmopolitką, obywatelką Europy i świata, tyle że dziś żyję z wyboru akurat w Polsce, w Gdańsku, ale lubię poczucie, że dobrze byłoby mi gdziekolwiek indziej, gdzie są ciekawi ludzie (czuję, że bezludne wyspy są fajne na chwilę). Dlatego poniższy

Kodeks Kosmopolity 


14.2.15

Z zawiązanymi oczami


Przyznam, że nie przeczytałam żadnej z części "50 twarzy Greya". Fragmenty, na które trafiłam, były wybitnie niefortunne i mnie zniechęciły. Dlaczego? Bo były mdłe. Chociaż rozumiem też, że dobre, doskonałe opisywanie seksu, albo raczej zbudowanie napięcia w odbiorcy, jest arcytrudne, dlatego nie mam zamiaru zbytnio krytykować tej serii, bo ma ona w sobie coś o wiele ważniejszego, czego nie dostrzegłam w książce, ale co pokazał film. 

Właściwie czysty przypadek sprawił, że poszłam na ten film z M. 

12.2.15

Kuszenie wiosny lukrem



Na wspomnienie pączków w Gdańsku Wrzeszczu przy Newskiej (Nie ma już ani tej cukierni, ani restauracji. Cukiernia była kultowa, wielu gdańszczan na pytanie o najlepsze pączki wspomni właśnie tę cukiernię. Wysmażano tam tylko pączki, ale były one przegenialne). Restauracja Newska również była miejscem kultowym, dla spotkań, z pyszną kuchnią rosyjską. Jej czas również nie oszczędził, jak wielu innych miejsc. Jednak cukiernia z pączkami była miejscem wybitnie wyjątkowym. Jak mało które. Zostało wspomnienie. 

Idzie wiosna, nowy początek. 
Lubię symbolikę Tłustego Czwartku.


Za WIKI: "Geneza tłustego czwartku sięga starożytności. Był to dzień, w którym świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina, a zagryzkę stanowiły pączki przygotowywane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną. Rzymianie obchodzili w ten sposób raz w roku tzw. tłusty dzień"


PS. Sama wolę obecnie faworki, ale takich, jak robiła moja babcia to nie znajduję.
Ech, smaki i wspomnienia... ;-)

Miłego i tłuściutkiego dnia.

10.2.15

Marki własne do naszych usług

Mądre oszczędzanie nigdy nie będzie głupim pomysłem - jak to mówi moje autorskie powiedzenie.

Dzisiejsze czasy dają nam coś, co się nazywa "marka własna"
Pozwól, że opowiem Ci o tym, co i jak, bo jako marketingowiec, coś tam wiem. Niewiele, ale na notkę wystarczy ;-)



Jak można zauważyć, czasami piszę o produktach marki własnej Rossmann.  albo Douglas.
To tylko dwa przykłady produktów marek własnych dostępnych na, nie tylko polskim, rynku (polski rynek jest jeszcze mały w tym obszarze, ale to się zmienia).



7.2.15

35/40 pielęgnacja dojrzewającej twarzy, czyli jak ją kochać

Wróciłam podekscytowana z bieżni i naładowana energią podzielę się dziś moją "kosmetyczką". A co tam :-) 

Co lubi skóra twarzy kobiety koło 40tki? Moja lubi dopieszczenie, nawilżenie, masowanie, głaskanie, całowanie i witaminę E, bo całą resztę dostarczam jej jedzeniem i suplementami.

Zapraszam.



6.2.15

Tai Chi - muzyka dla duszy i szczypta slow life

Po całym dniu zaangażowania w pracę, w sprawy, w emocje, w ludzi, w rodzinę, biorę sobie czas dla siebie i to nie chwilę, ale przynajmniej 2 godziny. Dlatego nie mogłabym regularnie pisać bloga, bo po prostu doba nie jest z gumy, a ja ustawiam priorytety. Poza sportem w czasie wolnym, doszło jeszcze pisanie książki, która "oświeca" się we mnie w najdziwniejszych momentach. Wszystko trochę kosztem bloga. Chociaż widząc statystyki, uśmiecham się, że wciągają Was też archiwa. Dziękuję. Pisanie przez kilka lat dało materiał, który mam nadzieję (zawsze miałam) jest w dużej mierze uniwersalny w czasie. Tematy "medialne", jak spadające gwiazdy, pojawiają się tu rzadziej.


Cieszy mnie dzielenie się poznanymi i moimi własnymi sposobami na budowanie i utrzymywanie równowagi w życiu i w jego dziedzinach, co jest właśnie podstawą slow life. Nie jestem coachem, nie jestem psychologiem, ale ciągle czytam i się uczę materiałów  w tej tematyce, bo to moja czołówka ulubionych dziedzin oprócz filozofii. Po pierwsze, żeby poznawać nowe, po drugie, żeby nie zapominać. Utrwalanie jest mi też potrzebne, ale bez przesady  - głównie należy po prostu żyć.