31.1.13

Równowaga w odżywianiu - WTF?



Zawsze, gdy pojawia się temat zdrowego odżywiania, znaczenia jego dla zdrowia, dla samopoczucia trochę mnie to spina, bo ludzie jeszcze ciągle w to nie wierzą. Zdania ciągle są podzielone. Po części słusznie, dlatego, że krąży mnóstwo legend i zabobonów w tym temacie. Tylko jak się pomiędzy nimi poruszać, nie tracąc jasności obrazu, nie popadając w skrajności?

29.1.13

Smaki w myślach

Na mojej liście marzeń osobną kategorią są "podróże". Miejsca jako takie, ale też powód. Cel, odwiedzenia akurat tego czy innego miejsca. Poza względami oczywistymi, poczuć klimat miejsca, poznać ludzi, pobyć wśród nich, pooddychać tamtym powietrzem, bardzo ważne dla mnie jest skosztowanie tamtejszych kuchni. Z całym szacunkiem, ale nie widzę szansy zjedzenia regionalnych potraw z innych krańców Europy czy świata w Polsce. Nawet, jeśli się przywiezie lokalne produkty, to to nie jest to samo. I nie może być. Dla mnie różnica jest w samym lokalnym jedzeniu w Polsce, a co dopiero z Europy czy świata. Dlatego chciałabym podróżować dla poznawania też autentycznych smaków. 


28.1.13

5 top = Filmowe wyciskacze łez wszechczasów

NAJWIĘKSZE FILMOWE WYCISKACZE ŁEZ 

Nieszczęśliwa miłość zawsze działa. Nie piszę specjalnie, dlaczego dany film jest wyciskaczem łez (tam gdzie jest to oczywiste, to jest, gdzie nie, pozostawiam do poznania).

23.1.13

Wolność u Tarantino


Dla mnie wolność skupia się w kilku słowach: nie czuję ograniczeń zewnętrznych. Mogę wszystko. Jedyne, co mnie blokuje, jest w mojej głowie i przełamuję te bariery jedną po drugiej.

Wolność. Czasami czuję ją bardzo wyraźnie.
Moje wybory nie są kierowane przymusem, zobowiązaniami. To, co robię jest wynikiem moich decyzji. To czego nie robię również. 

Nowy film Quentina Tarantino. "Django". 
Dorównuje na mojej skali "Bękartom Wojny".
To moje dwie ulubione komedie romantyczne* Tarantino. 


Seks i sport



Najlepszą, odwieczną i najskuteczniejszą formą relaksu jest seks.



21.1.13

Okularnicy, czyli rzecz o okularach

Kocham nosić okulary. Zadziwia mnie potrzeba korygowania wzroku (pomijając ryzyko, które jest już podobno coraz mniejsze i nawet mój astygmatyzm to teraz kosmetyka). Ja po prostu kocham nosić okulary. Od 6. roku życia (gdy byłam zmuszana do noszenia, bo faktycznie nie dość, że oprawki miałam najładniejsze z możliwych na tamte czasy, czyli okropne, to jeszcze lewe oko miałam zaklejone taką pasiastą folią korygującą).  Potem się oswoiłam, poddałam, przecierpiałam okres wyzwisk i kpin i podrosłam. I wtedy też zaczął się naprawdę okres kochania okularów. 
Miałam w życiu chyba wszystkie możliwe kształty i wersje. Nie miałam nigdy szkieł kontaktowych. I nie będę miała.


Koło sukcesu

Studia się kończy po to, żeby mieć papier - mówi modne powiedzenie. Mówi sporo studentów. Straszne, prawda?

No to młodzi wychodzą z uczelni z papierem. Sama znam takich dziesiątki. Z całym szacunkiem, ale taka wiedza, którą się wynosi ze studiów, wiedza dla wiedzy, bez umiejętności praktycznego zastosowania, bo tego już studia nie uczą, to jest dobre, na hobby. Nie rozumiem tego zjawiska. Ono było już za moich czasów. 90% studentów, to byli ludzie, którzy chcieli mieć papier. Nie rozmawiało się między zajęciami o tym, czego się dowiedzieliśmy, nie było nigdy dyskusji na temat zastosowania tego, czego mamy się uczyć na egzaminy. Pytania nurtujące studenta, to "jakie będą pytania na egzaminie?". Co wykuć, żeby zaliczyć? Narzekanie na konieczność odsiedzenia tych czy innych zajęć albo ćwiczeń. Zero zainteresowania. 

A co się dzieje, gdy taki papierowy młody człowiek trafia na rynek pracy? Szok. Jeśli nie ukończył naprawdę mocnej uczelni, naprawdę nie wyniósł z niej wiedzy, którą może od pierwszego praktycznie dnia wdrożyć, to zderza się z rzeczywistością. To jak z prawem jazdy - teoria a praktyka a jeszcze doświadczenie, to różne sprawy. A jeździć, a jeździć naprawdę dobrze, to kolejna sprawa.


20.1.13

Kodeks zołzy cz. 4

albo nawet cz. 5

Kobiety dawniej i dziś. Kobiety starej daty, jak ja. My żyjemy w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, łącząc niemożliwe. Łącząc odpowiednio uległość z bezwględnością i uporem. Moja babcia mówiła mi, że kobieta ma być jak kotka, wiedzieć kiedy się przytulić a kiedy podrapać. W jednym i drugim warto jest być naprawdę doskonałą.

Dla mnie te rzeczy, to aksjomat - powiedział mi dziś pewien mężczyzna.

 

Weź sobie czas

Co ludzi najbardziej goni w dzisiejszych czasach? Czas? Poniekąd. Jest jednak, coś, co się pod niego podszywa. Jest przebiegłe i chytre. Cwany mechanizm manipulacji. Mam na myśli maleńkie, wielkie słowo PRESJA.

Nawet na co dzień tego nie zauważamy, jak bardzo pod nią jesteśmy (tak, nawet ja, bo nie zawsze udaje mi się jej wyślizgnąć). Poruszanie się przy niej, to wyższa szkoła jazdy, bo polega na bardzo, ale to bardzo skutecznym i świadomym, jak i wybiórczym, poddawaniu się i wywieraniu jej. Nie tylko w działaniu, ale też w podejściu. Bez poczucia zmarnowanej okazji, przegapionej szansy, straconej wyjątkowej oferty, ale też w drugą stronę - bez godzenia się na coś, czego wcale nie chcemy, nie potrzebujemy i w ogóle jest bez sensu - efekt decyzji podjętej właśnie pod presją czasu.

Tak jest w wielu, bardzo wielu momentach, kiedy podejmuje się jakieś decyzje, udziela odpowiedzi "na szybko". Kiedy warunkując to czasem, nie daje się możliwości na zastanowienie, przemyślenie sprawy. Szare komórki rozgrzewają się do czerwoności od przyspieszonej analizy i rozsypują się w głowie od nadmiaru. Bywa? Pewnie bywa.





18.1.13

Co bierzesz?

Słuchałam dziś rano do śniadania wyznań Amstronga. To ten kolarz, który 7 razy pod rząd wygrał Tour de France. Dawno temu.

Nie rozumiem za bardzo sensu takich wyznań, bo co one zmienią? Skorygowane zostaną wyniki? Medale zostaną przekazane następnej, najlepszej osobie? Nie, nie w tym wszystkim rzecz. To mnie specjalnie nie zajmuje. Bardziej mnie zastanawia, do czego się posunie człowiek, żeby zdobyć nagrodę.

Kreatywność, wydajność, od wieków sięgano po dopalacze wszelkiego rodzaju. Oczywiście laik i osoba żyjąca z dala od jakiegokolwiek twórczego, wynikowego świata nie ma o tym pojęcia i się głęboko obruszy. No i ok. Niech się obrusza. Nie każdy musi wszystko rozumieć. Zieew. Może nawet niech nie próbuje.



15.1.13

Cichy zabójca

Ostatnio  z każdej strony docierają do mnie doniesienia o cichym zabójcy. Występuje wszędzie. Powoduje tycie, powoduje cukrzycę i jest potworny. Kto? No oczywiście: 
Syrop glukozowo-fruktozowy

Ha! Został namierzony. Mamy go! Już się nie ukryje! Wiemy, gdzie jest! AAAAAaaaaa!!!!




Syndrom wiernego i kwestia snu

Jestem śpiochem. Jestem sową. Mam idealnie dograny zegar biologiczny. Zimą potrafię spać po 15 godzin na dobę. Z reguły śpię 5-6 godzin na dobę, bo tyle mi wystarczy. To moja norma. Przestałam sobie wmawiać, że to bezsenność. Gdy muszę naprawdę wcześnie wstać, to wstaję. Zimą kocham drzemki popołudniowe (o ile jestem w domu przed 17-18). Ja po prostu zimą więcej śpię. Kocham spanie. Do wiosny będę spać w każdej wolnej chwili.


13.1.13

Biało mi

Slow weekend.

Danie dla leniwych: kurczak w curry. Banalnie proste. Marynujemy kurczaka w oliwce, curry, soli i pieprzu. Smażymy pod przykryciem, żeby nie stracił soczystości. Do tego ryż basmati (najlepszy z białych), warzywa na patelnię Hortexu (zonkiem była mieszanka z ziemniakami, ale ją akurat miałam w zamrażarce). 

kurczak w curry

11.1.13

Styl 35+ - sygnał w blogokosmos

Brakuje mi w sieci bloga szafiarskiego dla kobiet 36+ albo jeszcze więcej.

Wszystkie blogi na jakie trafiam celowane są w kobiety do 30tki. A co z takimi, które są starsze? 
Tak jakby kobieta w którymś momencie wpadała do worka, w którym wygląd spada na koniec listy pt "na specjalne okazje". Bzdura. Dla mnie szaleństwem jest chodzenie w dresie po mieszkaniu i traktuję to jako zabawę podobną do chodzenia w JEGO koszulkach.

Nie znoszę np. stylizacji telewizyjnych i gazetowych dla mojej grupy wiekowej, bo większość "modelek" wygląda "przed" i "po" na więcej, a nie na "tyle ile ma". Te stylizacje są tak postarzające, tłumiące fakt, że ta nasza kobiecość sobie właśnie radośnie, dojrzale kwitnie w pełni lata, a nie zbiera się do bujania w fotelu na biegunach. Kochane stylistki są przeważnie oderwane od życia i rzeczywistości. No taka praca ;-)


10.1.13

Pora przestać udawać

Olśniło mnie dziś. Zobaczyłam. Zrozumiałam. Zobaczyłam smycz, jaką ludzie sobie zakładają na szyję zaciskając coraz mocniej z każdym dniem, aż ciężko im oddychać. 

Eureka!


Treść objawienia: ludzie uczą się udawać szczęście. Nie być szczęśliwymi, nie szczerości przed samym sobą, ale jak doskonale udawać szczęśliwego. Szczęśliwą. Gdy im się serce kraja, smutek zalewa duszę, depresja drąży nerwy oni się uśmiechają mimo oczu czerwonych od nocnych łez i żalu. 


7.1.13

Zmysłowość zapachu

Przeczytałam u znajomego na wallu:

Jak odróżnić mężczyznę od chłopa?

- Po zapachu. Od chłopa zalatuje wódką i zakąskami, a od mężczyzny kobietą.
To ja dodam od siebie: albo innym mężczyzną, np. Calvinem Kleinem albo Hugo Bossem.



3.1.13

Konik na biegunach, czyli drukarka 3D

Nowoczesne technologie, technologie jutra, badania naukowe, wynalazki.. bogowie, jak ja to kocham.

Nowoczesne technologie, cuda elektroniki zasysają mnie czasami na godziny.

Ponad rok temu czytałam o drukarkach 3D. Wówczas była to nowinka, dziś widzę efekty coraz częściej. Coraz więcej zastosowań dla niej się znajduje.

Co to znaczy? Ano znaczy to tyle, że drukarka działa jak drukarka, tylko nie drukuje tuszu na papierze, a wykorzystując podane tworzywo nakłada je w trójwymiarze dodrukowując kolejną warstwę, aby w  efekcie końcowym uzyskać określony kształt, trójwymiarową formę. Proces wydaje się banalny (wydaje się), a skonstruowanie urządzenia, drukarki, umożliwiającej wydruk, w końcu stało się faktem. Nazwanie tego drukiem było chyba faktycznie najlepszym zabiegiem oddającym proces. Podziwiam znowu autorów, konstruktorów. Realizacja takiego celu? Szacun.



Śliczna czaszka wydrukowana drukarką 3D.


2.1.13

O kurcze! Na styczeń w sam raz

Dobrze jest wejść w Nowy Rok z dobrym jedzeniem. Właściwie, to powtarzam to po mojej mamie, babci, prababci. Dalszych przodków nie poznałam. Jest to jedna z tajemnic, które kobiety przekazują sobie od wieków i chyba w każdej rodzinie. To takie prawo natury, od którego się nie ucieknie. Na szczęście. Z przyjemnością. Trzeba jeść, ale jeść dobrze. Jasne :-)


Powitanie stycznia kurczakiem w piwie to bardzo dobry wybór. Wielokrotnie sprawdzony.

kurcze w piwie


Przepis na Udka kurczaka w ciemnym piwie
z "Filozofii smaku" Ciesielskiej.


2013 - niech będzie slow

Ciekawostka: