11.1.13

Styl 35+ - sygnał w blogokosmos

Brakuje mi w sieci bloga szafiarskiego dla kobiet 36+ albo jeszcze więcej.

Wszystkie blogi na jakie trafiam celowane są w kobiety do 30tki. A co z takimi, które są starsze? 
Tak jakby kobieta w którymś momencie wpadała do worka, w którym wygląd spada na koniec listy pt "na specjalne okazje". Bzdura. Dla mnie szaleństwem jest chodzenie w dresie po mieszkaniu i traktuję to jako zabawę podobną do chodzenia w JEGO koszulkach.

Nie znoszę np. stylizacji telewizyjnych i gazetowych dla mojej grupy wiekowej, bo większość "modelek" wygląda "przed" i "po" na więcej, a nie na "tyle ile ma". Te stylizacje są tak postarzające, tłumiące fakt, że ta nasza kobiecość sobie właśnie radośnie, dojrzale kwitnie w pełni lata, a nie zbiera się do bujania w fotelu na biegunach. Kochane stylistki są przeważnie oderwane od życia i rzeczywistości. No taka praca ;-)





A ja jestem akurat kobietą, która duchem ma przeważnie 20 lat (a czasami 120), z ciałem jest całkiem, całkiem, na twarzy ma zmarszczki. Długo na te zmarszczki pracowałam i odzwierciedlają  moje życie. I są ok. Czuję się tak, jak się czuje kobieta w optymalnym czasie życia. Idealnie. Generalnie kocham siebie, lubię siebie i lubię dopracowywać wygląd. Bez przesady, ale lubię. Zawsze lubiłam (pomijając okres głębokiej depresji po śmierci babci , gdy nie myślałam nad niczym ponad dres i cokolwiek).
Gdy moja psychika jest ok, to chce mi się też fajnie dla siebie wyglądać. Jeśli nie wyglądam, to znaczy, że się nie czuję. Proste. Ale poza tym i co? No na szczęście mam gust wyrobiony jeszcze długo przed 30tką, lubiłam i lubię się bawić kolorami, kontrastami, szczegółami, detalami dopracowywać całość, ubierać się w jakimś "stylu". Np. na dandysa.

styl dandysa. do tego boczny, francuski warkocz, e-papieros i

voilà

;-)

Klasykę lubiłam zawsze i nie przestanę. Nie interesują mnie i nie interesowały szały mody pt. emu, koturny, baleriny, spodnie sindbada. Moda daje wystarczająco dużo innych narzędzi. I tak zawsze ubierałam się wg własnego gustu. Bardzo, ale to bardzo podobają mi się stylizacje Kasi Tusk. Ma klasę. No czasami zdarza jej się też zgrzyt, jak każdemu, ale generalnie tak, jej styl to jest to, w czym też gustuję, tylko ona jest z 10 lat młodsza ode mnie (więcej?) czyli jak wszystkie blogerki zajmujące się ogólnie pojętą modą/stylem, które przychodzą mi do głowy. 

Tak się zastanawiam, czemu nie ma szafiarek w mojej grupie wiekowej. Ja sama czasami coś tam o tym wspominam, nawet popełniam jakieś notki, ale to promil. Ja się szafiarką nie stanę, bo nie mam do tego serca i na dobrą sprawę moja szafa bardzo rzadko rotuje, rotują raczej kompozycje, składniki, ale tak czy inaczej, materiału miałabym na może 2 miesiące. Kombinując wszystko ze wszystkim. I po tych 2 miesiącach miałabym dość po kokardki. Właściwie na myśl o tym mam dość po kokardki.
Nie czuję w sobie zacięcia do takiego bloga, ale na pewno mi czegoś takiego w sieci brakuje. Kobiety w mojej grupie bywają różne, jak w każdej. Jak w każdej niektóre ślepo lecą za modą, niektóre nie mają zupełnie ochoty się w to bawić i uważają za stratę czasu, niektóre, jak ja - lubią mieć swój gust i nie jest im to obojętne. I jest nas całkiem sporo. Tylko już nie szukając "dlaczego nie ja", zastanawia mnie, dlaczego jeszcze żadna kobieta tego nie zrobiła. Tak stricte szafiarskiego bloga dla kobiet 3o parę +. Ale też nie ze stylizacjami robionymi "do zdjęć" a na co dzień. Uczciwie. Pozerstwo mnie nie interesuje.

Dlaczego 35+ nie pokazują światu, że kobiety w naszym wieku potrafią być naprawdę fajne, nie muszą odmładzać się na siłę, ani nie zaniedbywać się w pogoni za życiem (no to to już jest mi akurat zupełnie obce, przecież jestem slow ;-).

Podsuwam pomysł i czekam. Jeśli są już takie blogi, blogerki to proszę o wieści. 
Tylko błagam, niech nie będą kalką programów telewizyjnych. Ja czekam na kobiety z tym czymś. Żyjące normalnym życiem, rodziną, pracą, pasjami i przy tym lubiące pomyśleć przy szafie. Tak po prostu. 

Przecież nie jestem sama w tym kosmosie. Kobiety, zachwyćcie mnie ;-)

PS. O męskim stylu też chętnie poczytam. Przecież niemożliwe, że wszystkich ubierają kobiety, prawda? :-)