13.1.13

Biało mi

Slow weekend.

Danie dla leniwych: kurczak w curry. Banalnie proste. Marynujemy kurczaka w oliwce, curry, soli i pieprzu. Smażymy pod przykryciem, żeby nie stracił soczystości. Do tego ryż basmati (najlepszy z białych), warzywa na patelnię Hortexu (zonkiem była mieszanka z ziemniakami, ale ją akurat miałam w zamrażarce). 

kurczak w curry


W sobotę szalałam romantycznie porządkując przyprawy. Odkrycie braku kurkumy w magazynku było sensacją dnia. Oby mieć tylko takie zmartwienia :-)
W międzyczasie gotowałam pierwszy raz rosół z baraniny. Matko droga, jak ja kocham zapach czosnku. Poniosło mnie też na tradycyjną sałatkę jarzynową. Bo tak.
Potem już tylko książka i sen...

zachcianki


Rozczarowanie miesiąca. Cierpię, poważnie cierpię czytając 99% erotyków polskich. Tym razem też. Jeśli zmysłowość, seksualność zamyka się w takich opowiadaniach, fabułach, jak w tej książce, o tak przyjemnym tytule "Zachcianki", to przykre. Całość czyta się bardzo ciężko. I to nie pozytywnie. Kilku różnych autorów, a jedno rozczarowanie. Czy tak wygląda seksualność, wyobraźnia Polaków? Głęboko wątpię. Ta książka ma w sobie coś z tego kiepskiego polskiego kina. Czytając opowieści, jedną po drugiej,  ciągle przewijała mi się myśl - co to ma być?? Która kobieta, mężczyzna tak myśli? Czemu to się sprowadza do loda? I co? Gdzie jest wszystko "pomiędzy", po, przed? Chcę to zobaczyć w opisie, nawet w niedomówieniach, ale naprowadź mnie. Nie można budować erotyki, seksualności w takim zawstydzeniu, fałszywej skromności, beznamiętnej, bylejakiej prędkości. Niby ma być mocno, ale nie będzie. Daleko. Bylejak. Najważniejsze jest psute. Brutalnie. Słabo.
Czy polecam? Nie*

Zasnęłam. Godzina 16.

(...)

Spacer po parku Oruńskim. Radość dzieciaków zjeżdżających na sankach i jabłuszkach, chłopak zaliczający boleśnie hamowanie na drzewie, ekscytacja śniegiem,  jakiej nie widziałam od lat. To jest zima. Sama prześlizgałam się na butach przez cały park, w najdurniejszych pozach, żałując, że nie mam sanek i że mam bieżnik na podeszwach. Nawet zaliczenie "gleby" sprawiłoby mi przyjemność. Taki śnieg budzi w człowieku dziecko. Jak mało co  :-)
poprawiam czapkę i sunę dalej.


Update:
* To nie jedyna prawda. Nie polecam wyłącznie książek nudnych, wcale o nich nie pisząc. Spłyciłam brutalnie recenzję, bo chcę przeczytać kiedyś contrę. Z którą się zgodzę.