28.9.13

Hej, przyjacielu


Ile warta jest przyjaźń?


Wyciszenie

"The Sound of Silence- original version - Simon and Garfunkel (1964)



Jeden z moich ulubionych kawałków. Idealny na jesienną melancholię, której nie można wyganiać, tylko trzeba zrobić jej miejsce obok, na kanapie i powiedzieć - posiedźmy razem.

I posiedzieć.
Z książką w rękach i kotem na kolanach. W ciszy. Gdy przebrzmi już każdy dźwięk.

Melancholia, nostalgia jest piękna. Jest jak czerwone wytrawne wino - podkreśla smak życia.
Pomilcz z nią. To element równowagi.

27.9.13

Imbir vel ginger, czyli grzej się od środka


Zimno, prawda? Nie. Nieprawda, bo najlepsze dopiero przed nami. Ja nie mam zamiaru się temu poddawać (jak co roku), dlatego podaję tajną wiedzę, która działa i piszę to bez kataru i przeziębienia, na dowód skuteczności ;-)

Każdą wolną chwilę spędzam na zajęciach (do salsy dołączył stretching i trening funkcjonalny, ale dołączy też zumba. Czuję flow ;-), ale nie omieszkam przypomnieć o najważniejszym: profilaktyce, bo pora przeziębień nadeszła wielkimi krokami i szkoda by było poddać się im. Sięgamy więc po najlepsze, najstarsze i najskuteczniejsze metody. Nie, jeszcze nie jest za późno, nawet dla tych, których już "bierze".

Najważniejszy oręż: rozgrzewamy się od środka. Mądrość pięciu przemian teraz jest nam najbardziej potrzebna.
Najważniejsze narzędzie: imbir (znany jako ginger)

Dokładnie. Pijemy i zjadamy go we wszystkich postaciach. Nie można przedawkować, więc sobie nie żałujemy.

Ja osobiście piję herbatę imbirową. 

23.9.13

Jestem

[włącz proszę muzykę z poniższego linka]


Kocham jechać przez miasto. Trasami szybkiego ruchu bez korków (takie rzeczy możliwe są tylko w Gdańsku). Jadąc widzę w oddali wzlatujące stada ptaków. Mewy unoszą się na niebie w rytmie muzyki z moich głośników. Przepływają w pędzie, jak motorówki na falach morza. Góra, dół, skręt w bok i znowu góra. Słońce i wiatr gonią chmury po jasnym, jesiennym niebie. Ludzie przechodzą chodnikami, przejściami i przebiegają poza nimi. Zamyśleni, zatopieni w swoim świecie. Jedni się uśmiechną, puszczeni na pasach, inni nie podniosą głowy. Różne sylwetki, różne postury. Różny rytm kroku. Ludzie. Tak różni. Mój Gdańsk.

Jadę dalej. Przed przednią szybą, trochę nade mną leci mewa. Jakby mnie pilotowała. Zaczynam się głośno śmiać z radością.

Po policzkach płyną mi łzy. Z głośników leci głośno i pięknie, dzięki czemu nie słyszę własnego śpiewu, który wydobywa się samoistnie:

Utwór "Ale jestem" z płyty o tym samym tytule. Anna Maria Jopek. Wspaniałe.

Moja pierwsza płyta AMJ. Najlepsza. Kocham do niej wracać, właśnie na jesień.

22.9.13

Slow i spontaniczny spacer

Pomysł na sobotę?
Spacer Jelitkowo-Sopot. Czemu nie.



Jest już po sezonie. Można normalnie przejść deptakiem. Spotykamy znajomych.
- Dziś jest fajnie ciepło - mówię.
- Coś ty, wróciliśmy dopiero z Turcji. Zimno nam - odpowiada koleżanka.
No tak. Też bym to tak widziała, gdybym wróciła chwilę wcześniej z 30st. Dla mnie pogoda była idealna na spacer. To jest ten plus jesieni: chce się chodzić.


20.9.13

Taniec by RRJ

Robert Robson Jażdżewski.

Najpierw film:


Można sobie wyobrażać, ile trzeba ćwiczyć i trenować, żeby to osiągnąć.
To obraz słów - Jestem fitness, kocham fitness, żyję fitness

Jest mistrzem. Tancerzem. Wykładowcą. Instruktorem. Trenerem. I pewnie robi dziesiątki innych rzeczy i ma przy tym pewnie jeszcze życie prywatne. Nie wiem, bo właściwie widuję go raz w tygodniu i kojarzę z komend, które do mnie docierają na tyłach grupy. Ja tam chodzę dla siebie, ale ta notka jest o  Robercie J., człowieku, który zaraża pasją.


19.9.13

Tatary i Sokoły, czyli rzecz o intencjach

Niedawno miała miejsce akcja, której długo nie chciałam skomentować, bo chciałam zobaczyć co z tego wyjdzie. I (zgodnie z przewidzeniami) wyszło jak zawsze.  Nuda. Ale co tam, odczuwam jednak wewnętrzną potrzebę odniesienia się, ponieważ wątek dotyczy kilku kwestii, które są mi bliskie. Zdrowe odżywianie, marketing i blogowanie. Tadam!

Sokołów i bloger. Marka, produkt i konsument. Gdzie, kto i o co chodzi? 
Filmik. z blogerem, który Kocha Gotować (o ile ktoś jeszcze nie widział). Dobry? Prawda? :-) 
Super. Jeden i drugi kotlet wygląda paskudnie, no ale jak ma wyglądać mielony ;-)

Przejdę do meritum, bo są dwie sprawy, które mnie w tej całej akcji ujęły i wzruszyły. 
1. Bloger, konsument, klient ocenia produkt. 
2. Marka broni swojego wizerunku (czyli wielkie halo o nic). 
Co ma piernik do wiatraka zapyta ktoś niewciągnięty emocjonalnie w sprawę? 

Argumentację. 



17.9.13

Kraina czarów, czyli ożywiamy przedmioty

Czytasz nagłówki. Widzisz "Audi i renault zderzyły się z drzewem. Cztery osoby poszkodowane".

Jakie jest pierwsze pytanie, które przychodzi na myśl?  Bo mnie zastanawia, jakie modele, jakie silniki, jakie kolory i właściwie czy te marki są takie niebezpieczne? Renault to nie wiem, ale Audi? No kamą. 
Auta zderzają się z drzewami. No qrcze, transformers. 

Jako marketingowiec i kierowca zastanawiam się tylko, czemu to ma służyć, bo reklama w tym żadna (Moje pierwsze skojarzenie? Te marki są wypadkowe, co jest z założenia idiotyzmem, bo przecież za kierownicą siedzi człowiek) i druga sprawa, ożywianie martwych przedmiotów ma przyszłość.

Kiedyś otwierając wiadomości przeczytamy nagłówek "Telefon marki x doprowadził do rozwodu państwa y". Czemu? - zapyta czytelnik otwierając wiadomość. A tu niespodzianka: pan y przeczytał smsa od kochanka pani y.


16.9.13

Atlas, czyli rzecz o mężczyznach


Martyna Wojciechowska. Lubię śledzić dyskretnie jej poczynania. Jest zadziwiająco konsekwentna i świetnie idzie przez życie. Podróże, styl życia. Cele. To ten typ kobiet, który cenię. Ten typ autonomii, niezależności i ambicji, który mi imponuje. Na pewno ma tzw. trudny charakter. To ten rodzaj stereotypowego myślenia, że posiadanie własnego zdania, ambicji, marzeń i celów robi z kobiet w oczach facetów zbyt twarde sztuki. Słusznie? Niesłusznie? 

Powiem tak: Opinia o kobiecie świadczy o mężczyźnie. 


I wzajemnie. Jesteśmy dla siebie doskonałym lustrem. Nie, nie kobiety w oczach innych kobiet, czy mężczyźni w oczach mężczyzn, ale właśnie po przekątnej (z wyjątkiem homo).

11.9.13

11 września

11 września 2001r.

Ten dzień zmienił świat na zawsze. Od tej daty słowo terroryzm zakuło w strachu cały glob. Nikt do końca nie wiedział, o co chodzi, ale strach udzielał się wszystkim. Przede wszystkim długi czas trzymała wszystkich głęboka niepewność. Gdzie, kiedy, kto następny. 

10.9.13

OC, czyli nie wszystko przez net

Jak korzystnie ubezpieczyć samochód?



Wśród najbardziej stresujących sytuacji w życiu, psychologowie nie wymieniają kupna/ zamiany samochodu. A powinni :-)

Faktycznie najtrudniejszym przeżyciem ostatniego miesiąca była dla mnie zamiana samochodów. Na szczęście wszystko przebiegło pomyślnie i jeżdżę już nowym autem (starym, ale nowym dla mnie). To już kolejne auto w moim życiu a przeżywam zawsze, jakby to był pierwszy raz i nie ma znaczenia, czy odbieram nowy samochód z salonu czy stary z autohandlu. Samochód to samochód i masa emocji, stresu ale też zachodu (szczególnie z rejestracją).

Kilka wskazówek przy ubezpieczaniu, czyli jak nie przepłacać:

8.9.13

Alternatywna przyszłość blogosfery

źródło: http://tvitomanija.me/en/location/

Kątem oka niezmiennie przyglądam się blogosferze i co jakiś czas komentuję.

Kominek ostatnio napisał dwa szczególnie ważne teksty.

W pierwszym, pokazuje podejście blogerów do blogowania z perspektywy "co będzie za 10 lat".  

Często w realu słyszę opinię, że blogowanie wynika z braku pomysłu na życie, zamiast nim być i jest tylko etapem, kaprysem. To świadczy o tym, jak słaba jest świadomość ludzi o blogosferze poza nią.

Drugi tekst o wywieraniu wpływu na blogerów przez firmy.
Brawo dla Kominka za trzeźwość umysłu. Firmie też można pogratulować sprytu.

Blogosfera to wielka rozsypka indywidualności łączących się czasami w jakiś akcjach. Czego mi brakuje, gdzie jest wielka luka w tym świecie, gdzie jest słaby punkt? 

Będąc tu gdzie jestem, widzę wszystko z trochę innej perspektywy. 

I co z tego wynika? Jak ja widzę blogosferę za kilka lat? Jak może wyglądać?
Co by jej pomogło?

7.9.13

Kaszubskie migawki

widoki z wieży widokowej we Wdzydzach. zapierają
 Kilka migawek z Kaszub. Górzyste (w miarę) tereny, piękne jeziora, cudny klimat. Tu można cudownie wypocząć. Uskuteczniam od bardzo wielu lat. Czasami na kilka godzin, czasami na kilka dni. Nie ma znaczenia. Efekty są podobne. 

Co nowego? Wieża widokowa we Wdzydzach i Park Miniatur kilkadziesiąt km dalej. Polecam.

Piekielnie dobrze

Mam do zagospodarowania 3 dni, które możemy spędzić razem. M. powiedział - sprawdź Niedźwiadka - i pojechał z kolegą na ryby. Patrzę na ceny. - A, raz się żyje - myślę. Zamiast dłuższego wyjazdu, niech będą super 3 dni. Zapaliłam się do większości atrakcji, z parkiem linowym na czele.
Dzwonię. Jest akurat jedna wolna "dwójka". Dobrze. Bierzemy. 

W ciągu dnia odwiedzam jeszcze dziadka (z jabłecznikiem. On kocha jabłecznik, a ja kocham sprawiać mu przyjemność. W końcu to mój ukochany dziadek). M. późno wraca z ryb, więc po powrocie od dziadka pakuję spokojnie walizkę (bez rzeczy M., bo w końcu sam wie, w czym chce chodzić i których kosmetyków używać, więc pakuje je sam). 


Dojeżdżamy w nocy. Dostajemy studio. Super! ;-)


5.9.13

Chill out pomorski


Toruń. Magia. Pierniki. Pierogi w pierogarni "Stary Młyn".

Znalazłam doskonałe placki ziemniaczane z sosem starotoruńskim. Brawa za marketing.  
W dobrym towarzystwie smakowały jeszcze lepiej.
Jestem zakochana w toruńskim gotyku. Klimat Starówki, architektura, zadbane kamienice, zamek, powodują, że czuję się tam dobrze. Lubię stare budynki. Cegła, mój fetysz. Wiadomo.
W końcu zobaczyłam pomnik Kopernika. To ten facet, który przestawił cały porządek świata. Kocham go za to.


3.9.13

Prawo życzeń i piękno absurdów

Znasz ten typ? Najpierw życzy komuś powodzenia, sukcesów, pomyślności, spełnienia marzeń a gdy już się te życzenia spełniają, to adresata obrobi, obrazi i szuka dziury w całym, dopatrując się w tym wszystkiego, co najgorsze i ciesząc się z ewentualnych porażek. Jakby ten sukces, którego życzy na początku, zawodził.


2.9.13

Roztańczyć wspomnienia



"Przestań się unosić. Wesele jest dla gości" powiedziała 11 lat temu moja kochana babcia, gdy powiedziałam, że nie chcę wesela.
Miała rację.
Na szczęście jej posłuchałam. 
I przekonuję się o tym coraz bardziej, na każdym weselu, na którym jestem. Z wiekiem człowiek zaczyna rozumieć tradycję a co ważniejsze: doceniać. 

 Ostatnia noc, to był epicki ślub i wesele.