7.9.13

Piekielnie dobrze

Mam do zagospodarowania 3 dni, które możemy spędzić razem. M. powiedział - sprawdź Niedźwiadka - i pojechał z kolegą na ryby. Patrzę na ceny. - A, raz się żyje - myślę. Zamiast dłuższego wyjazdu, niech będą super 3 dni. Zapaliłam się do większości atrakcji, z parkiem linowym na czele.
Dzwonię. Jest akurat jedna wolna "dwójka". Dobrze. Bierzemy. 

W ciągu dnia odwiedzam jeszcze dziadka (z jabłecznikiem. On kocha jabłecznik, a ja kocham sprawiać mu przyjemność. W końcu to mój ukochany dziadek). M. późno wraca z ryb, więc po powrocie od dziadka pakuję spokojnie walizkę (bez rzeczy M., bo w końcu sam wie, w czym chce chodzić i których kosmetyków używać, więc pakuje je sam). 


Dojeżdżamy w nocy. Dostajemy studio. Super! ;-)





Następnego dnia. Po południu.




(...)

Dzwoni telefon.
- Gdzie jesteś? - pyta T.
- Leżę na leżaku przy basenie. Jest cudownie - śmieję się, bo wiem, jak to brzmi.
Słońce naprawdę dobrze grzało. Ne wiem kiedy przysnęłam. Cisza, spokój, ciepło, słychać tylko ćwierkanie ptaków. Plusy końca sezonu.




(...)

Nigdy wcześniej nie byłam w saunie. Bywa. Nie chciałam, bo nie. Nie widziałam powodu, żeby pójść a raczej zapobiegawczo dopatrywałam się przeciwwskazań i tak sobie żyłam bez korzystania z sauny. Da się.
M. namawia mnie na saunę, od kiedy jesteśmy razem i zawsze, gdy jest ku temu okazja. Nie. Nie chcę. No nie. On to kocha i nie daruje żadnej saunie w życiu.

Nie rozumiałam tego. Do wczorajszego wieczoru.
 
Zarezerwował saunę na 20tą. Ja w tym czasie chciałam iść do spokojnej groty polnej. Weszliśmy do strefy spa. Weszłam z nim kawałek, a tam 2 sauny: sucha i parowa + oczywiście prysznic i jacuzzi.
M. ma to na wyłączność.
- No nie! Raz się żyje - myślę ponownie i wchodzę z nim. 

Po godzinie między obiema saunami i jacuzzi (oczywiście z prysznicem pomiędzy) wiem jedno: KOCHAM TO. 
M. skwitował to najlepiej - to piekło ci pasuje, bo czujesz się jak u siebie.

Więcej o saunach i koniecznie do zapoznania: TU
Sauna w Niedźwiadku (sucha) rozgrzana była do 110st. W parowej temperatury nie poznałam, bo i tak nie było nic widać. Doskonałe są obie. W jacuzzi nie byłam z 20 lat. Jak i basenach. Nadrabiam, o ile się da.

Grota polna okazała się być idealna po saunie. To po prostu pokój z fotelami masującymi. Co prawda masaż to masaż, ale to też mogło być. Opcja masowania łydek jest epicka.

Po m.in. tych przeżyciach spało mi się doskonale. Już dawno się tak nie wyspałam

W Niedźwiadku jest tyle opcji dodatkowych (wszelkiego typu masaże, kuracje), że można tu na pewno spędzić tydzień i dać się zabrać do nieba w środku lasu.


(..)


Kuchnia. Jak na taki ośrodek świetna. Bufet śniadaniowy? Zakochałam się w ciepłych bułeczkach. 
(Dania z karty: Właściwie gdyby nie creme brule, który był po prostu niezjadliwy, to reszta wybrana przez nas była dobra). Czasami  kucharze przekombinowują, ale przyznaję: placki ziemniaczane z łososiem i pomarańczą zamiast cytryny? OK. Ja lubię proste dania a te najtrudniej dobrze zrobić, żeby były smaczne. 

Wielki plus: fantastyczna obsługa.  
Wielki minus: praktycznie brak netu. wi-fi to mit. dobrze, że nie miałam czasu na net, bo byłoby słabo bez własnego wyjścia. Będąc tam służbowo, trzeba mieć własne źródło, koniecznie.

(...)

Zostalibyśmy dłużej, ale nie było wolnego pokoju, ze względu na jakąś konferencję (świetne miejsce, można tylko pozazdrościć uczestnikom). W czasie naszego pobytu też się jakaś odbywała. Fajne uczucie, bo z reguły, gdy sama bywam w takich miejscach, to jestem służbowo i wiem, że moje myśli krążą zupełnie gdzie indziej. Teraz mogłam zobaczyć innych, którzy byli tam służbowo a ja prywatnie.

Na posiłki mogliśmy chodzić do pustej Tawerny nad brzegiem jeziora, ale dziewczyna przy barze miała pozę tak znudzoną, że szkoda było jej przeszkadzać. Dla fanów ryb słodkowodnych jednak pewnie miejsce obowiązkowe, bo tych na tablicy nie brakowało.


(...)
Bardzo chciałabym jeszcze wrócić do Niedźwiadka, bo jest tam świetnie, a wielu atrakcji nie zdążyliśmy wypróbować, jak chociażby parku linowego, czy kina 6D. Wolałam podejść do tematu na slow, a nie robić z tego maraton. Dzień przelatuje na przyjemnościach o wiele szybciej.
Tak, bardzo chciałabym tam wrócić. Biorąc pod uwagę, że to zaledwie ok. godziny jazdy z Gdańska, powinno się kiedyś udać.
Ta sesja w saunach była najcudowniejszym przeżyciem tego lata. No dobrze. W pierwszej trójce.
Kolejny pierwszy raz w życiu za mną. M. kiwa tylko głową - a tak nie chciałaś.
 ;-)




cdn.