8.9.13

Alternatywna przyszłość blogosfery

źródło: http://tvitomanija.me/en/location/

Kątem oka niezmiennie przyglądam się blogosferze i co jakiś czas komentuję.

Kominek ostatnio napisał dwa szczególnie ważne teksty.

W pierwszym, pokazuje podejście blogerów do blogowania z perspektywy "co będzie za 10 lat".  

Często w realu słyszę opinię, że blogowanie wynika z braku pomysłu na życie, zamiast nim być i jest tylko etapem, kaprysem. To świadczy o tym, jak słaba jest świadomość ludzi o blogosferze poza nią.

Drugi tekst o wywieraniu wpływu na blogerów przez firmy.
Brawo dla Kominka za trzeźwość umysłu. Firmie też można pogratulować sprytu.

Blogosfera to wielka rozsypka indywidualności łączących się czasami w jakiś akcjach. Czego mi brakuje, gdzie jest wielka luka w tym świecie, gdzie jest słaby punkt? 

Będąc tu gdzie jestem, widzę wszystko z trochę innej perspektywy. 

I co z tego wynika? Jak ja widzę blogosferę za kilka lat? Jak może wyglądać?
Co by jej pomogło?



Najpierw krótkie wprowadzenie:

W czym jest przewaga mediów tradycyjnych nad internetem, z którego korzysta coraz więcej osób? Rozwój technologii nie robi dobrze tym pierwszym.
Media tradycyjne mają wielu odbiorców, ale przede wszystkim mają wielu konsultantów, komentatorów jednorazowych, bądź nie.  

Blogosfera ma takich komentatorów setki tysięcy. W blogach jest wszystko. Kto ma dziś ochotę przeznaczać czas na "gadające głowy" w tv, gdy padają pytania, które mnie np. nie interesują a te ciekawe nie padają a padają często w sieci? 
Kto ma czas na reklamy przerywane przeważnie pustymi programami? Wystarczy zapytać młodych. Są wyjątki? Oczywiście. Sama je mam, jednak wiadomości nie oglądałam od wieków. Wystarczy net. Ba, dziennikarze sami przechodzą z komentowaniem do sieci (niejednokrotnie stając się tym samym blogerami). To tylko jeden z przykładów. 

W czym jest problem? 
Z powodu braku kanału wystarczająco mocnego i nośnego, blogerzy i tak idą do tradycyjnych mediów, wspierając ich siłę. I ok. W końcu nazwiska z tradycyjnych mediów działają też w sieci, tylko że  dodatkowo, chociaż właśnie przecież subiektywnie, czyli bardziej wartościowo.

Czego mi brakuje? 
"Portalu" o blogosferze. Ale takiego na miarę całego kraju, chociaż uważam, że powinnien być na miarę świata. Sam portal powinien być możliwie obiektywny.
Patrząc na nazwijmy je "tradycyjne potrale" typu onet, wp, gazeta i wiele innych, ale kumulujących informację z wielu dziedzin i źródeł zobaczyłam, że blogosferze brakuje takiego portalu o blogosferze i z blogosfery. Jaka jest różnica? Zasadnicza.


Dlaczego uważam to za ważne? 
Bo blogosfera nie będzie poważnie traktowana, dopóki nie będzie sama się tak traktować. 

Szczerze, jest to jedna z rzeczy, która mi się poważnie zamarzyła ponad rok temu. Też latem. Gdy jechałam samochodem. Aż zjechałam na pobocze, pamiętam jak dziś.

I szkoda, że to się nie dzieje, że się rozmywa, bo w blogosferze jest potężna wiedza, kreatywność, subiektywizm blogerów jest bezcenny.

Opowiedziałam wtedy o tym pomyśle paru znajomym i uśmiechnęli się z komentarzem "ale kogo to obchodzi, co myślą blogerzy?". No i to jest ta luka, bo powinno interesować każdego, bo to bezkresne źródło wartości. W blogosferze jest wszystko (tak, śmietnik też, ale jednak pereł absolutnie można łowić ciągle wiele).
Spowodować, żeby świat się zainteresował blogosferą na poważnie, w sensie realnie. Żeby pomysły czy opinie publikowane przez blogerów (każdego kto pisze, tworzy, działa autorsko) nie były źródłem anonimowych inspiracji czy pomysłów dla świata mediów tradycyjnych czy domów mediowych, albo dla blogerów wzajemnie i tu ginęły (czasami w wywiadach ktoś wyznaje, że pomysłów szuka w blogosferze). Tak. Nic dziwnego.

Coco Chanel powiedziała: The best things in life are free; the second best are expensive

To samo można powiedzieć o blogosferze. Bloger udostępnia coś kompletnie za darmo (ci zarabiający na blogowaniu też - treść na blogu zostaje, a kasa się rozejdzie).

Jest mnóstwo blogów, które już dziś mogłyby być książkami, które zastępują felietony, albo których autorzy świetnie komentują zachodzące zjawiska, czy wydarzenia. Blogi są kopalnią wiedzy i sztuki, opinii, przeróżnych punktów widzenia, które często się nie powielają i to już jest dla mnie rzadka wartość sama w sobie. Dlaczego nie ma portalu, jakiegoś potężnego kanału, który zajmowałby się tylko blogosferą? Od polityki, przez marketing, poprzez kulinaria czy modę, po fotografię czy rękodzieło, albo blogi techniczne lub motoryzacyjne. Bezmiar tematów.

Moi znajomi powiedzieli, "kogo to zainteresuje"? A nie znają nawet 1-2 blogów. A gdyby trafili na portal, na którym znajdą doniesienia ze świata blogosfery, komentarze bardzo mądrych ludzi, twórczość osób niezmiernie utalentowanych i kreatywnych, gdyby tam właśnie poszukiwali niepoprawnych politycznie komentarzy do wydarzeń, gdyby media tradycyjne wiedziały, że blogosfera to taka sama moc  jak oni, to nie robiliby z blogerów wyłącznie postaci telewizji śniadaniowych. Wielu blogerów to przecież znakomici społecznicy, działacze na różnych polach. Świat blogosfery jest przeolbrzymi, lubię go czasami przeczesać (częściowo) w poszukiwaniu nowości i bywam zachwycona mądrością i kreatywnością autorów. I co z tego?

Czy taki portal powstanie? Czy to nastąpi? Nie wiem. Zdaję sobie sprawę, że to by było duże przedsięwzięcie, zarówno prawnie, jak marketingowo, wizerunkowo, pod kątem misji i angażujące wiele osób, które śledziłyby blogi, nie tylko te popularne w danych dziedzinach, ale też mniejsze i umieszczały informacje w odpowiednich działach. Na różnych wersjach językowych, ale pod wspólnym sztandarem. Organizacyjnie wielkie przedsięwzięcie.

Tu też można byłoby informować o wydarzeniach z blogosfery (spotkania, imprezy około branżowe) i branż pokrewnych. Tu ludzie poznawaliby blogosferę od najlepszej strony. To by były wrota, do blogosfery, ale konkretne. 
Potrzebne byłoby potężne zaangażowanie i zapał.

Czy chodzi o celebryting? Nie i tak. To drugorzędne. Większość znanych mi blogerów wcale nie chce być nawet rozpoznawalnymi (i powinni mieć taką możliwość), tylko chcą by rozchodziło się wyłącznie to, co robią, co myślą, to, po co założyli blogi, ale niektórzy tworzą przecież też wizerunkowo i chcą być rozpoznawalni. To wszystko działa jak w życiu. 

Najważniejsze, że to, co mi chodzi po głowie, to coś, czego jeszcze nie ma.  Nie było, a dobrze by było, żeby powstało. Rozmawianie z ludźmi spoza blogosfery, pokazuje mi to bardzo.

Chciałabym móc wejść na taki portal, w różnych wersjach językowych, z działami wszelkiej maści, z możliwością tłumaczeń (żeby ludzie z całego świata poznawali różne punkty widzenia, bo blogosfera umożliwia to niewyobrażalnie). Hm.

Portal ten łączyłby wszystkich ludzi działających w necie, traktujących go jako główny kanał swojej działalności. Blogosfera jest w tym najsilniejsza, nawet jeśli blogerzy wspierają się twitterem czy fejsem. W sieci przecież wszystko żyje o wiele dłużej, niż w mediach tradycyjnych. 

Weryfikując to, zdałam sobie niestety sprawę, że to pomysł przerastający na dziś moje możliwości na tak dużą skalę (głównie technicznie i czasowo, a to coś, w co trzeba by wejść w całości, a nie przy okazji). To pomysł szalony, ale i tak uważam, że pomocny dla nadania blogosferze nowego kierunku i rangi. Możliwości i potencjał na pewno są.

Bardzo bym chciała, żeby blogowanie było poważane, bo jest tego warte. 
Kiedyś wydawało się, że tak właśnie będzie, ale gdzieś ten kierunek się zgubił, rozmył, a taki portal to szansa dla odzyskania go. Na pewno jedna z szans.

Chciałabym, żeby to w Polsce nastąpiła rewolucja w zakresie postrzegania blogowania, blogerów i blogosfery.

Pożyjemy, zobaczymy. 
Niech się zadzieje.
Jak się nie zadzieje, to też się nic nie stanie. Podziałam, jak już będę strasznie bogata i będę mogła zrobić to w ramach filantropii. Pomysł mam. Ważne, żeby to zrobić dobrze, a z tym bywa naprawdę różnie. To nie może być powielenie czegokolwiek istniejącego.

Czas leci...

W końcu bloger to zawód przyszłości. To przyszłość pokaże, jakim zawodem zawód ten będzie. Działanie w necie jest jednak jego kluczową domeną. Tylko nie każdy to rozumie. Jeszcze?

PS. Nie, nie chodzi o coś w stylu "bloglovin" tylko np. wp.pl, gdzie wchodząc trafi się na nowości i opinie z blogosfery. Całej. Wówczas widać byłoby jej ogrom i siłę, które dziś są tak rozmyte. A pomyśleć, co by było, gdyby zebrać właśnie blogowy świat, cały świat...

I od niego zaczynać dzień, gdziekolwiek na świecie. 
Blogosfera też musiałabym tego chcieć. A czy chce? Hm. Pewnie wiele zależałoby od sposobu realizacji, bo to jeden z takich pomysłów, który może być czymś świetnym, a może zostać zepsuty w realizacji.


Tak. To są marzenia. Jedna z wizji, pomysłów, które generuję nieustannie. Ten wraca co jakiś czas, szczególnie, gdy widzę pobłażanie dla blogosfery. Niesłuszne. W takich chwilach czuję się blogerką, bo mimo tego, że blogowanie jest dla mnie jedną z dziedzin czasu wolnego, to ważną i


ja naprawdę życzę blogosferze dobrze, najlepiej. 

A co będzie? Czas pokaże. Jak zawsze.