31.8.13

Pojawianie i znikanie

Mam dość parszywą cechę: rzucam i wracam. Albo raczej rzucam, żeby sprawdzić czy chcę wrócić i dlaczego. Czasami jestem dłużej w fazie "bycia", czasami dłużej w fazie "rzuciłam". Różnie bywa. Czasami jednak już nie wracam, bo znajduję coś lepszego. Robię tak z różnych względów, ale najbardziej nie lubię zasiedzenia, uwsteczniających nawyków, rutyny. 

Tak miewam ze wszystkim.
Prawie.



Na pewno miałam tak z fb. Pierwszy raz miałam konto chyba w 2007 albo 2008r. Skasowałam, bo się tam nic nie działo. Potem założyłam w chyba 2010 czy 11. Skasowałam w lutym br, bo się działo za dużo. Za dużo niczego a ja nie potrafiłam się od tego odgrodzić. 

Dziś w nocy postanowiłam wrócić, ale na nowych zasadach. 


Zasada nr 1: slowly.


28.8.13

Tak się składa, że chodzi o skład






Wchodzę do piekarni. Wybieram chleb (żytni). Pani go kroi a ja w tym czasie czytam skład "Kwasu chlebowego" stojącego na półce. 
Prawie sam cukier. Odstawiam.
- Chce go Pani? - pyta ekspedientka
- Chciałam, dopóki nie sprawdziłam składu. To coś nie ma nic wspólnego z kwasem chlebowym. Szkoda - odpowiadam. 
- Wie Pani co? To ciekawe, że coraz więcej osób sprawdza skład tego, co sprzedajemy. I coraz więcej osób odkłada to na półkę, krytykując właśnie skład. 

26.8.13

Perspektywa czasu

- Marzena, co ja mam zrobić? - zapytała mnie Młoda  (23latka, córka znajomej) kończąc opowieść o swoim problemie.
- Hm. Muszę pomyśleć - odpowiadam.

 Zamyśliłam się.

lubię jej poczucie humoru


Młodość cechuje przeolbrzymi dramatyzm.

25.8.13

Sierpniowa huśtawka


Bujanie. Zapomniałam już, jakie to fajne. Jakie kojące i relaksujące. Od zawsze marzę o takiej huśtawce. Dziś przebujałam prawie całe popołudnie. Grill z przyjaciółmi. Fajne jedzenie. Dobre wino. Relaks. Kwintesencja chillowania. Kocham tych ludzi. Wszyscy borykamy się na co dzień z jakimi sprawami. Bezcenne jest jednak umiejętne oddzielanie spraw. Jak grillujemy, to grillujemy. Tematy ciężkie są zdecydowanie zakazane. Jesteśmy jak zaprzeczenie stereotypu Polaków. Zero narzekania, szukania problemów, krytykowania rzeczywistości. Boshe, jakie to cudowne.

Znamy się. Wiemy co u kogo się dzieje. Ale gdy odpoczywamy, resetujemy, to tylko to. Tylko. To taka zbiorowa mądrość.W życiu potrzebna jest pozytywna energia. Dużo pozytywnej energii. Masa, tony, hektolitry pozytywnej energii.

Po to, żeby nie zwariować tam, gdzie jej nie ma. Do spraw, które ją spalają jak ogień spalający tlen.

Świat kipi miejscami od negatywnej energii. Uparcie generowanej jak przez perpetuum mobile. Dlatego trzeba dla przeciwwagi generować i kumulować energię pozytywną i się nią wypełniać i chronić, jak tarczą. I dzielić, bo ludzie mają straszne niedobory. Mhm. Wiele osób cierpi na chroniczny niedobór pozytywnej energii. Ciężkie schorzenie, ale nie można ich zostawić.
Tylko czasami trzeba...


W małej czarnej



Idziemy przez Stare Miasto Gdańska. Jest sobotni wieczór. Chcemy usiąść na babskie pogaduchy. I mam ochotę na coś słodkiego. Nie dochodzimy do ul. Długiej, bo na ul. Świętego Ducha zwraca uwagę nazwa "Mała czarna". Wchodzimy. Zostajemy.


Blue Jasmine



Cate Blanchett. Mam do niej słabość, bo ma idealną klasę.

Woody Allen wrócił do formy. Nieprawda. Dla mnie zawsze jest. Nawet jeśli jest w gorszej formie, to i tak reszta świata jest daleko za nim.

Blue Jasmine. Mocny film.
Mało w nim komedii, mało przesady. Dużo życia. W końcu Allen jest mistrzem przekuwania obserwacji w obraz.


22.8.13

A kind of magic



Kocham świat magii, iluzji, pozorów, koloru, emocji, wzruszeń, zachwytu, oniemienia, wielkich oczu i uśmiechu. Kocham Dynamo, kocham magików i iluzjonistów. Kocham pytanie "Ale jak to możliwe??!?!?" 


19.8.13

Składka strachu

Dawno, dawno temu, za górami i rzekami pewna Marzena wzięła kartę kredytową w banku GeCapital. Z biegiem lat korzystała sobie z karty radośnie i beztrosko. Jakiś czas temu bank GE został połączony z BPH. Marzenie było to obojętne. Jedyny zgrzyt powstał, gdy prawie 3 godziny trwała aktywacja kanału internetowego, ale powiedzmy sobie, że 3-godzinny pierwszy raz z kilkoma podejściami może się zdarzyć najlepszym bankom.
To co Marzena lubi szczególnie, to prywatna opieka medyczna, którą ma za jakąś śmieszną składkę do karty. Długi czas Marzena płaciła też składkę na ubezpieczenie od utraty pracy i życia. Albo zdrowia. Już nie pamiętam.
Z przyjemności tej jednak zrezygnowała i żyje dalej szczęśliwie.




Tak by się zaczęła bajka. Sceneria z kreskówki Disneya. Przechodzimy do reala.
Zapnij pasy.


17.8.13

Bon ton na lato



 Leżąc na słońcu zasłuchuję się w książce na temat wizerunku w biznesie. Nigdy nie można przestać go doskonalić. Zawsze warto przypominać podstawy, bądź niuanse, które rzadko występują.

Bon ton.

Zapewniam:

Popełnienie gafy nie jest problemem. Problemem jest brak świadomości, że się ją popełniło.

Lato to dobra pora, żeby odkurzyć elementarze z różnych dziedzin. Może być jak u mnie, w formie audiobooka.



Cdn.





15.8.13

3 pytania, czyli co ja sobie wyobrażam?



Czasami słyszę magiczne pytania (w tzw. realu). Pytania dalece egzystencjalne, a dotyczące mojego blogowania, o którym nie mówię wszędzie, ale zdarza się. Spontaniczne sytuacje rozmów, które czasami rodzą się w dziwnych okolicznościach. Blogowanie to niezbadany kosmos (niektórym się wydaje inaczej, podobnie jak z prawdziwym kosmosem).

Postanowiłam zebrać 3 pytania, które wynikają pewnie z trendu i odpowiedzieć w najodpowiedniejszym miejscu, czyli tu.




14.8.13

Biała cegła




Kocham ciemne wnętrza. Tworzą klimat niebywałej przytulności. Otulają. Dlatego większość mieszkania mam w mocnych, nasyconych kolorach. 
Sypialnia chilli + oliwkowa zieleń. Mhm, Meksyk. 
Duży pokój ciemny brąz + żółty, pomarańcz i ciemny błękit.  Tak, dobrze myślisz. Głęboka Afryka.

Ale jednak czegoś mi brakuje.


12.8.13

Like Gatsby (by DiCaprio)

Jego spojrzenie, wycofanie, zachłanność. Milczenie.

- Byłeś kiedyś tak onieśmielony z zakochania?
- Jestem każdego dnia




Ładne, prawda?


11.8.13

Syreni śpiew

http://m.koktajl.fakt.pl/moda-wiosna-2013-monique-lhuillier-modelki-jak-syreny,artykuly,177203,1,1,21.html
kolekcja Monique Ihuillier / wiosna 2013



Chodzi ci ktoś po głowie? Racjonalizujesz to bezskutecznie?
Syreny. Miewasz z nimi do czynienia. Gdy masz szczęście, albo pecha.

Po czym poznasz syrenę? Zwraca uwagę. Przykuwa. Intryguje. Skusisz się. Spojrzysz jej w oczy. Wsłuchasz się w głos. Zwrócisz uwagę na zapach. Jesteś jej. Syren się nie zapomina. Nigdy jej nie zapomnisz. Kobiety nie znoszą kobiet syren, albo je szalenie podziwiają (chociaż chorobliwie chcą być jak one, przez to nie znoszą ich, bądź podziwiają jeszcze bardziej), ale bezdyskusyjnie idą za ich męską wersją. Mało kto wie bowiem, że są mężczyźni syreny.


Syreny wyczuwają się wzajemnie na odległość. I kobiety i mężczyźni. Kobiety syreny przeważnie wcześniej czy później spotykają się w pocałunku. Świat wokoło zamiera w zazdrości. To piękny widok. Syreny fenomenalnie całują. Ich usta czynią cuda i przejmują duszę. 


 Gdy spotyka się kobieta i mężczyzna syrena, wtedy iskrzy powietrze. 



10.8.13

Natura kobiety




Gdy czytam "Biegnącą z wilkami" nawet kot kładzie się u moich stóp.

Odczucia, gdy skończę.




Jesteś kobietą? Sięgnij po tę książkę. Zrozumiesz wiele rzeczy, spraw, zależności, które czułaś, wiedziałaś od zawsze, tylko nie umiałaś ich nazwać, ulokować.

To książka dla każdej i o każdej z nas.

9.8.13

Lepszy model

Kochający mężczyzna zrobi dla kobiety wszystko. Wszystko. Odda jej ciało i duszę. Zrobi wszystko, żeby zobaczyć jej uśmiech. Poczuć jej szczęście.

Ania i Paweł są małżeństwem od ponad 10 lat. Paweł jest zapatrzony w żonę. Ona w niego także. Powszechnie uważa się, że są dobrym małżeństwem. Nie mają dzieci. Każde z nich ma swój świat, swoich znajomych, swoje zainteresowania i w prawie wszystkim się różnią. Tym do siebie pasują. Właściwie mają fajne życie. Tylko...


Ani się dobrze wiedzie. Przynajmniej o tyle, że starania nie idą na marne i rozwija się na wielu polach. Jest spełniającą się kobietą. Nie traci z oczu sensu życia, nie jest karierowiczką, ale sukces jest dla niej ważny i powoli, skutecznie go osiąga. Najważniejsza dla niej jest równowaga w życiu i związku. Paweł niestety nie może tej równowagi znaleźć. Co praca, to porażka. Z działalnością, którą kiedyś prowadził też wtedy nie wyszło. Zostały po niej potężne długi, które spłacają do dziś. Bywa. Gorsze jest to, że Paweł przestał pracować dla celów związanych z samorealizacją, a zaczął patrzeć na pracę jak na obowiązek, konieczny do spłaty rat. To trochę jak życie na bombie - jak mówi. Ania tego tak nie czuje, bo przelew rat robi Paweł, ze swojego konta. Odciąża ją i z tym.

Paweł ostatnio znowu stracił pracę. Zmiana polityki firmy. Właściwie odetchnął, bo szczerze tej pracy nie lubił. Właściwie tej polityki firmy. Za dobry jest w tym, co robi i widzi idiotyczne decyzje. Wracał do domu wiecznie sfrustrowany. Ania starała się go wspierać. Różnie jej wychodziło. Paweł potrzebował zmiany. Zwolnienie dało mu z jednej strony wolność i kopa. Z drugiej potężne napięcie: raty.

Ania strasznie wierzy w Pawła. Zna go, wie, jak pracuje. Jest dla niej mistrzem, jeśli chodzi o kwestie zawodowe. On po prostu ma alergię na idiotów. A kto nie ma?
Trudny moment z pytaniem - co dalej?



6.8.13

Rzecz o bobie i grzybach


Bób. Znamy go jako bób, ale każdy kojarzy także bardziej popularną nazwę "aletośmierdzi".

Można go wykorzystać bezwzględnie na wiele sposobów.

Ja go lubię w wersji "Po prostu bób".

Receptura jest tak skomplikowana, że zapisanie jej jest aktem desperacji, na który się zdobędę... właśnie teraz:

Po prostu bób

Nabywamy woreczek bobu. Nastawiamy garnek wody. Doprowadzamy ją do wrzenia. Dodajemy bób. Gotujemy ok. 30 min. Dopiero na koniec dodajemy sól i masło. Tak, na koniec, bo wcześniej nam bób stwardnieje. A nie ma.
Można dodać koperku. Ale po co?


Latem jest prosto.


 Kupując bób i arbuza (musi być w domu, jak i maślanka),  bierzemy też ok. 1/2kg pieczarek. Bo tak. W domu zastanawiamy się, jak je wykorzystać.


 Wówczas...


Lepiej

Lipiec był miesiącem telefonów i maili o treści "będę w Gdańsku, musimy się koniecznie spotkać".
Uwielbiam to, gdy ktoś mi pokazuje, że spędzając w Gdańsku kilka dni, chce się spotkać też ze mną i sygnalizuje obecność z wyprzedzeniem. Co by nie było, takie osoby zawsze będą mieć u mnie pierwszeństwo.
Nie lubię niespodziewanych gości. Jeśli ktoś jest akurat w Gdańsku i nie ma co z sobą zrobić, to ja mu nie pomogę. Dlaczego? Bo jestem wredna, ale głównie, gdyż nie pofatygował się uprzedzić, że będzie i np. Nie zaproponował po ludzku "spotkajmy się w miarę możliwości".
Uda się, to dobrze, nie, to przy innej okazji. Ale nie w ramach "nudzę się godzinę, spotkajmy się". Jakieś niespodziewane akcje i pomoc dosłowna to co innego. I oczywiste.

Jestem kobietą starej daty. Lubię szanować czas ludzi, lubię, gdy inni szanują mój i nie zakładają, że właśnie siedzę i marzę, żeby się zaanonsowali.



4.8.13

Gdy szepcze morze

Tańczysz, gdy schodzisz na szeroki ląd i masz taki widok 

Plan był prosty. Koc, maślanka, książka. Sobieszewo. Padło na Ptasi Raj, w którym nie byłam od lat. Idziemy prosto, a nie przez las (który już znamy). Dojdziemy przecież do plaży. Lajcik.

Czyżby?


Spon.taniczne


Belgijskie frytki. Pierwsze w Gdańsku. Jedziemy na Przymorze. Cudo. Frytki prosto z Belgii. Specjalna odmiana. Autorski sos do tego. Wow & oh yeah. Jako wisienka na torcie kultowy WOSTOK.

- Co masz? - zaglądam do M. - Curry, a co ja mogę mieć? - odpowiada. Faktycznie. Dla niego wszystko może być z curry. Ja wzięłam sos z papryką.

Zderzenie z rzeczywistością.


1.8.13

Przesilenie

Przyszło mi do głowy: To takie ludzkie, nazywać zmianę "kryzysem" .

- Albo taki kryzys w związku - mówię
- To my jesteśmy w stanie kryzysu od kiedy się znamy - odpowiada M.

Dokładnie.

(...)



Za każdym razem, gdy słyszę, albo czytam o tym, że żyjemy w czasach kryzysu, to się uśmiecham pod nosem, ale z każdym rokiem zirytowana bardziej.

Mało które słowo, jest tak nadużywane, a do tego używane w kompletnie przekrzywionym kontekście.

(...)

M. w rozmowie donikąd przypomina podstawy ekonomii i to, co rządzi rynkiem, giełdą: nastroje. Oczywiście. Czym innym są krachy na giełdzie, czy wahania kursów, wartości? Efekt zmiany nastrojów. Wystarczy ziarno niepewności, moment zawahania, chwila zastanowienia, albo moment euforii i efekt motyla gwarantowany. Itd. Itp. Lecisz. Góra, dół, góra, dół...

(...)

 Nie ma kryzysu, są zmiany.
Jesteśmy w trakcie zmian.

Wyrzuć słowo "kryzys" ze słownika.