31.8.13

Pojawianie i znikanie

Mam dość parszywą cechę: rzucam i wracam. Albo raczej rzucam, żeby sprawdzić czy chcę wrócić i dlaczego. Czasami jestem dłużej w fazie "bycia", czasami dłużej w fazie "rzuciłam". Różnie bywa. Czasami jednak już nie wracam, bo znajduję coś lepszego. Robię tak z różnych względów, ale najbardziej nie lubię zasiedzenia, uwsteczniających nawyków, rutyny. 

Tak miewam ze wszystkim.
Prawie.



Na pewno miałam tak z fb. Pierwszy raz miałam konto chyba w 2007 albo 2008r. Skasowałam, bo się tam nic nie działo. Potem założyłam w chyba 2010 czy 11. Skasowałam w lutym br, bo się działo za dużo. Za dużo niczego a ja nie potrafiłam się od tego odgrodzić. 

Dziś w nocy postanowiłam wrócić, ale na nowych zasadach. 


Zasada nr 1: slowly.



Czemu zmieniam zdanie? Bo fb stał się internetowym odpowiednikiem telefonów komórkowych kilkanaście lat temu. Negowanie social mediów jest negowaniem rozwoju technologii i zmian w społeczeństwie, jako takich. Lubię chodzić swoimi ścieżkami, ale jeśli moje światy są tak różne i jeden z nich ulokowany jest w dużej mierze na fb, to po prostu to przyjmę do wiadomości. 
Smutne jest, że niektórzy nie używają do dziś komórki, bo uważają to za zbędne. Rozumiem ich, ale nie zgadzam się z nimi. Komórka może być taką samą smyczą jak social media. Nie musi. I dla mnie nie jest, chociaż korzystam z dwóch telefonów, to żaden z nich nie jest psychiczną smyczą. Oswoiłam je. Więc fb też oswoję.
Można żyć  i bez prądu, ale nie w tym rzecz, żeby negować rozwój.

Ja jednak lubię, jak jest jasno.

Trzecie podejście do fb rozpoczęte. Życzę sobie: Niech używanie konta wykorzystuje nabyte dotychczas doświadczenia i wnioski.

Strasznie się cieszę, że widzę znajomych, z którymi miałam/ mam kontakt praktyczne tylko przez net, bo osobiście widujemy się raz na wiek. Chyba się stękniłam ;-)