Pojawianie i znikanie

Mam dość parszywą cechę: rzucam i wracam. Albo raczej rzucam, żeby sprawdzić czy chcę wrócić i dlaczego. Czasami jestem dłużej w fazie "bycia", czasami dłużej w fazie "rzuciłam". Różnie bywa. Czasami jednak już nie wracam, bo znajduję coś lepszego. Robię tak z różnych względów, ale najbardziej nie lubię zasiedzenia, uwsteczniających nawyków, rutyny. 

Tak miewam ze wszystkim.
Prawie.



Na pewno miałam tak z fb. Pierwszy raz miałam konto chyba w 2007 albo 2008r. Skasowałam, bo się tam nic nie działo. Potem założyłam w chyba 2010 czy 11. Skasowałam w lutym br, bo się działo za dużo. Za dużo niczego a ja nie potrafiłam się od tego odgrodzić. 

Dziś w nocy postanowiłam wrócić, ale na nowych zasadach. 


Zasada nr 1: slowly.



Czemu zmieniam zdanie? Bo fb stał się internetowym odpowiednikiem telefonów komórkowych kilkanaście lat temu. Negowanie social mediów jest negowaniem rozwoju technologii i zmian w społeczeństwie, jako takich. Lubię chodzić swoimi ścieżkami, ale jeśli moje światy są tak różne i jeden z nich ulokowany jest w dużej mierze na fb, to po prostu to przyjmę do wiadomości. 
Smutne jest, że niektórzy nie używają do dziś komórki, bo uważają to za zbędne. Rozumiem ich, ale nie zgadzam się z nimi. Komórka może być taką samą smyczą jak social media. Nie musi. I dla mnie nie jest, chociaż korzystam z dwóch telefonów, to żaden z nich nie jest psychiczną smyczą. Oswoiłam je. Więc fb też oswoję.
Można żyć  i bez prądu, ale nie w tym rzecz, żeby negować rozwój.

Ja jednak lubię, jak jest jasno.

Trzecie podejście do fb rozpoczęte. Życzę sobie: Niech używanie konta wykorzystuje nabyte dotychczas doświadczenia i wnioski.

Strasznie się cieszę, że widzę znajomych, z którymi miałam/ mam kontakt praktyczne tylko przez net, bo osobiście widujemy się raz na wiek. Chyba się stękniłam ;-)



Komentarze

  1. Myślę, że umiar jest ważny we wszystkim: czy to komórki, czy FB, czy cokolwiek innego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie :)

    FB jest dość mocno personifikowalny, więc gdzieś tam na pewno można odnaleźć równowagę między 'nic się nie dzieje' i 'za dużo'. Chociaż nie wszyscy to potrafią, ale to już kwestia radzenia sobie z życiem, in general. Akurat w tym temacie jesteś świetna :)

    Ja z racji zawodowej na FB być muszę, dlatego go polubiłam. No bo jak można inaczej pracować? No jak?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasia & Ludwik1 września 2013 09:36

    witamy sporwrotem :)
    Byłam uzależniona od FB, potem zaczęłam się dystansować i zaczęło przeszkadzać mi że cokolwiek potrzebuję sprawdzić to najlepiej logować się przez fb. Wszystkie ważne dla mnie informacje wrzucane były na fb. Więc nie skasowałam, na szczęście przez ostatnie 2 miesiące miałam dostęp do internetu jak do Alaski. Wracam na fb. I co? i raz czy dwa dziennie przeglądam tablice sprawdzam informacje, odpowiadam na wiadomości i koniec. Nie wiem jak mogłam godzinami siedzieć na tablicy. A no i uwielbiam jak kolezanka X czy kolega Y codziennie dają sprawozdanie ze swojego życia, bo przecież muszę wiedzieć jaki mają kolor papieru toaletowego. prawda?
    Życzę przyjemnego powrotu do "niebieskich"

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do korzystania ze skrótu: https://www.myslowlife.pl