12.8.13

Like Gatsby (by DiCaprio)

Jego spojrzenie, wycofanie, zachłanność. Milczenie.

- Byłeś kiedyś tak onieśmielony z zakochania?
- Jestem każdego dnia




Ładne, prawda?





Facet musi umieć tak odpowiedzieć.
Niby dla uśmiechu roztopić kilkoma słowami, które  zawirują w kobiecie i nie wiedzą, czy przebrzmieć, czy się rozsypać.

Facet po prostu musi umieć tak odpowiedzieć.

Gatsby umiał patrzeć i czekać, aż wykasuje to, co wydarzyło się od ich rozstania z Daisy i zaczną żyć dalej bez tego fragmentu. Jakby dało się to wyciąć, jak w montowanym filmie.
W książce. W filmach. Baśń, opowiadająca starą prawdę. Tyle.

Przeszłości się nie wróci.

Kocham przemijanie i odkrywanie czegoś na nowo.
Nawet jeśli to ciągle to samo, to ciekawość nie przemija, zmienia się. Jeśli przemija, to trzeba dać jej odejść. To kolej życia. Dojrzałość rozumienia. Wszystko trwa, dopóki trwa (banalne to życie), nietrzymane na siłę może trwać w nieskończoność a nawet do jutra.

Ale przeszłości się nie wróci. Głuptasie.


Żyję slow, mam szacunek dla czasu, dla przemijania (cenię je poważnie, bo ono pozwala wchodzić nowemu, pozwala na zmianę), jestem romantyczką, żyjącą tą chwilą. Romantyzm liczy się teraz. On teraz i tu smakuje świeżo.

Parę razy w życiu kochałam największą i pierwszą miłością (jak teraz), ale gdyby któryś z byłych wrócił do mojego życia z oczekiwaniem zaczęcia tam, gdzie skończyliśmy, to byłoby jak wykopanie trupa. Sentyment ma swoje święte miejsce - we wspomnieniach.

Dlatego Gatsby ma w sobie coś psychopatycznego. W jego czekaniu jest szaleństwo. Stęchlizna przeszłości rozwiewana przeciągiem. A mógł inaczej...

Romantyczna miłość, jak nic innego,  jest wpisana w tu i teraz, w codzienność, a nie w przeszłość, czy przyszłość. To nie myślenie o przyszłości czy przeszłości uwalnia.

Slow love. Nic nie jest bardziej.
Każdego dnia.