29.8.13

W obrotach




Zajebizm jest passe. 
A suknia to tylko suknia. 

Dlaczego?



Jakiś czas temu przypomniało mi się wykonanie tej piosenki przez kabaret O.T.T.O.  (w trochę innym brzmieniu), który kochałam w dzieciństwie. 
Niczego nie śpiewa się tak dobrze jak ottowego "Bo jestem śliczna i wybitna, romantyczna także jestem, jak chłopięcy chór". To się czuje. Polecam.
Także znalazłam doskonale zastępstwo dla "zajebizmu". Bycie zajebistą jest już przechodzone jak piramidy w Egipcie. 

No cóż. Bycie wybitną zobowiązuje i umiem śmiać się z siebie, co jest równie rzadkie ;-)

(...)
Przeszłam rundę po markowych sklepach, które uważam za godne uwagi, czyli dwóch. Jedyna sukienka, która mi się spodoba kosztowała 500zł. Chętnie, ale nie tym razem.
Wchodzę do zaprzyjaźnionego sh, który jest moim ulubionym sh dlatego, że dziewczyna ma tylko markowe rzeczy dobrej jakości i zaglądam tam co jakiś czas.
- Dzień dobry. Szukam sukienki na wesele - mówię - wiem, że mi pani na pewno pomoże. 
- Kiedy to wesele? - pada pytanie, gdy dziewczyna przegląda sukienki
- W sobotę - odpowiadam zbierając rzeczy do przymierzenia
- Pani chyba żartuje?! - śmieje się kobieta z koleżanką
- Nie. Dlaczego? Jest czwartek. Mam prawie 3 dni. Mnóstwo czasu a to tylko sukienka - wyjaśniam
- Nie, no Pani jest niemożliwa - kobiety dalej nie dowierzają.
- Hm, no nie wiem czy akurat przez to - uśmiecham się - Własną suknię ślubną zmieniałam tydzień przed ślubem. To jednak tylko suknie - idę przymierzać.
Wybrana długa, czerwona suknia oraz ewentualnie (jeśli mi się odwidzi) fantastyczny zestaw: czarna, gładka bluzka z szerokimi, plisowanymi rękawami i długa, czerwona, plisowana spódnica (wyglądam w tym jakbym miała za chwilę zatańczyć flamenco) powinny się sprawdzić.
Nigdy nie czułam potrzeby przygotowywania z wielkim wyprzedzeniem detali, które są totalnie drugorzędne i raczej nie ma szansy, żeby wymagały wielkiej filozofii. Jakkolwiek... Bardziej mnie cieszy fakt, że to jeden z ostatnich kawalerów w tym towarzystwie znalazł kobietę, z którą chce spędzić jakiś czas zwany "do końca życia". Spotkamy się w gronie, które jest jednym z moich ulubionych i znamy się wieki. 

Czego chcieć więcej? To dzień panny młodej. Dla większości kobiet to ważne i ja to szanuję. Zaszczytem będzie dla mnie udział w ceremonii i weselu i spotkanie z przyjaciółmi i rodzinami pary młodej. Są ludzie, na których śluby wręcz czekam. Oni są w tym gronie.  

Jedno jest pewne: trzeba szykować kasę na taniec z parą młodą na oczepinach i walczyć do końca.

Ole! 
;-)