22.8.13

A kind of magic



Kocham świat magii, iluzji, pozorów, koloru, emocji, wzruszeń, zachwytu, oniemienia, wielkich oczu i uśmiechu. Kocham Dynamo, kocham magików i iluzjonistów. Kocham pytanie "Ale jak to możliwe??!?!?" 





Dlatego zostałam marketingowcem, bo jest w niej jakiś promil magii. Alternatywna rzeczywistość. Nie. Nie kłamstwo. Feeria. Kojarzysz piękne reklamy? Kurcze, niektóre są tak dobre, albo tak piękne, albo tak sugestywne, że zapierają dech. Chce się je oglądać ciągle od nowa.

Tak, to magia. To prawdziwa sztuka. To wartość dodana do produktu. Do wizerunku marki. Do tego, co doceniamy bardziej, niż inne, chociaż podobne.

Gardzisz marketingiem? Tak, słusznie. Ale tylko tym najgorszego sortu. Nie zapominaj, że jest jeszcze ten, który jest wręcz kunsztem. Wiesz? Mało gdzie jest tyle artystycznych dusz jak w tej działce. Wizjonerzy. Wielu legnie pod natłokiem presji, pod koniecznością pracy nad czymś, czym sami gardzą, czego by nie tknęli, a jednak to robią. To zabija artyzm i robi z tego zwykłą chałturę. Bywa.  Trzeba dużej wytrwałości, żeby nie poddać się temu. Ale jest też wiele metod, żeby tak właśnie było i żeby temu nie ulegać idąc własną, wąską drogą.

Owszem, przeciętnie marketing kojarzy się tandetnie. I słusznie.
Podobnie jak wśród magików masz prawdziwe talenty, perły, fenomeny legendarne i naciągaczy, oszustów. Słabych manipulantów.
Doskonałego marketingowca i doskonałego magika łączy to samo: tworzą coś, co się chce Zobaczyć. Przeżyć. Poznać. Doświadczyć. Zrozumieć.

Jestem w grupie wizjonerów. Nie umiałabym wciskać kitu, tandety, zareklamować czegoś, co do mnie nie przemawia. Jestem zachwycona tym, czym zajmuję się na co dzień, bo wiem, że stoi za tym doskonała jakość. Jestem dumna z tego. Stoi za tym jednak wieloletnie doświadczenie. Poznanie dokładnie technologii. Niuansów. Widzę wszystko na wylot. To mój kapitał. Plus wiedza marketingowa i znajomość psychologii. Ciągle się uczę. Moja marka to moja marka. Z każdym dniem robię coś, żeby była lepsza. Jak magik, który ćwiczy niuanse numeru. 

Jestem magikiem naszych czasów. Czarodziejką. Mimo tak czysto technologicznej branży. Ja to kocham. Mogę godzinami rozmawiać o elektronice w różnych branżowych aspektach. To fantastyczne dziedziny i ludzie w nich działający są imponująco fenomenalni. Tu się ciągle coś dzieje, zmienia, rozwija. Nie ma sekundy rutyny. Ale to nie miejsce na to. Ten blog jest o wszystkim innym, na co mam czas, dzięki temu, że mam świetną pracę :-)
Ta fascynacja powoduje, że mi się bardzo chce. Poznawać, planować, kreować, organizować, dopracowywać, ulepszać. Doskonale wiem, jak ważne są detale. Dlatego każdego dnia z przyjemnością jadę do pracy. Fantastyczny team w firmie (kocham tych ludzi), sprawdzeni i profesjonalni dostawcy, specjaliści  na każdym polu, na którym się poruszam, wymagający klienci (z którymi relacje buduje się na lata) dopełniają całość, co składa się na pracę, którą kocham.



W poprzedniej notce dlatego tak bardzo zraziła mnie metoda sprzedaży. Ja chcę być zaczarowana. Naprawdę. Nie da się? Da. Kiedyś kupiłam bieliznę w sprzedaży wysyłkowej (no poważnie). Dziewczyna, która zadzwoniła po prostu mnie zaczarowała. No serio. Jestem przekonana, że dziś jest dalej w życiu, bo spełniała podstawowy warunek na drodze do sukcesu: wszystko co robisz dziś, rób najlepiej jak możesz i doskonal się. Ze 100% zaangażowaniem. To działa. Btw. bielizna służy mi do dziś, bo jest naprawdę ładna i bardzo dobrej jakości, a nawet nie widziałam wcześniej jej zdjęcia...

Nie umiałabym powiedzieć jednego dobrego słowa o czymś, co uważam za tandetę, przekręt, naciąganie. Produkowanie takich rzeczy, wciskanie takich produktów uważam za obelgę dla konsumentów i często marnowanie naturalnych zasobów. Reklamowanie, sprzedawanie tego, musi być parszywe. Marketingowcy, sprzedawcy muszą być często jednak jak prawnicy: etyka zawodowa nie pozwala oceniać produktu/ przedmiotu sprawy. Trudno. Mogę im tylko współczuć. Ja bym się wykończyła z czymś takim. Ale po prostu bym czegoś takiego nie robiła, bo jak kiedyś pisałam, równie ważne w życiu jest umieć powiedzieć "nie".

Ja sobie powiedziałam dawno temu, że będę się w życiu zajmować tylko tym, co mnie porywa, co jest dla mnie prawdziwe, a w czym jednocześnie jest magia. Moc. Marketing i magia mają właśnie ten wspólny mianownik - wiedza, przygotowanie, doświadczenie i umiejętność kreowania nowego punktu widzenia. Pokazania czegoś z innego miejsca. Z innym fokusem. Moja branża to czysta technologia. Tu nie ma miejsca na kłamstwo, bzdury. Tak. Wiem, to zupełny kosmos i inna skala. I dlatego tak to kocham, bo jest zupełnie wyjątkowe i mimo tego, że elektronika otacza nas teraz z każdej strony, to ja mam szczęście mieć do czynienia z najlepszą jej formą.

Spełnia się moje marzenie o pracy idealnej. Zdarza się. Co mnie jednak wyróżnia? Nigdy się nie poddałam w szukaniu jej. Wyśmiana wiele razy za zmiany, za podejście, za perfekcjonizm i szukanie "niemożliwego". Dopięłam swego. Już kilka lat temu. Magicy nie poddają się naciskom. Po prostu. Robią swoje, bo wiedzą, jakiego efektu szukają. Będą przygotowywać jeden trik latami. Poznają prawa fizyki tylko po to, żeby je wykorzystać tak, jakby je łamami. Po to, żeby zobaczyć zachwyt i zaskoczenie na twarzach ludzi. Marketingowcy z powołania mają podobnie. Nie oszukują, nie naciągają, bo nie wkładają swojego serca w produkt, w który nie wierzą.

Z wielką przyjemnością obejrzałam "Iluzję". Doskonała obsada. Wartka akcja. Wątek baśniowy. Element zaskoczenia. Efekt WOW.
Właśnie w taką magię wierzę. Właśnie to do mnie przemawia.

Świetny film. Dokładnie takie kino lubię najbardziej.
I kocham, gdy podkręca moje ideały.

Odizolowanie się od śmieci tego świata jest bardzo ważnym etapem w życiu.

Polecam.
Daj się zaczarować. Czasami naprawdę warto.


Odwracając się za siebie, widzę, co jest moją sprawką.
Uśmiechając się idę dalej.
Tak mają czarodziejki.
Najważniejsze, że jestem w tym wszystkim tak spokojnie szczęśliwa. I to szczęście to najważniejsze, co mogę dać najważniejszym dla mnie ludziom. To koło, które toczy się, a ja je nazywam sukcesem. Każdy ma swoje. Ja jestem właśnie od tego, żeby czarować świat. Taka karma.  

Zapewniam, gdy jest równowaga w życiu, w jego dziedzinach, to łatwiej się znajduje rozwiązania na pojawiające się sytuacje w każdej z nich. To też magia. Magia siły równowagi.