29.12.13

Makijaż dla 35/40

Co prawda do tej 40tki jeszcze chwilę mam, ale jak ostatnio pisałam, zamarzyła mi się metamorfoza. Delikatna, aczkolwiek dostosowana do mnie, bo moja wiedza na temat makijażu zatrzymała się, gdy miałam 20-30 lat i twarz była jednak inna. 

Przez ostatnie dni przewertowałam w wolniejszych chwilach (czyli jakieś 3 godziny łącznie) dostępne materiały i udało mi się natrafić na kilka perełek. 

I co? Szukajcie a znajdziecie: fantastyczna kopalnia wiedzy i porad. http://stylissima.pl/


Powiem szczerze, że miło mi, gdy ludzie mówią, że nie wyglądam na swoje lata, ale nie zmienia to faktu, że nie ukrywam, ile mam lat i chcę po prostu dbać o siebie stosownie do wieku, a nie udawać, że jestem młodsza. 
Nie mam takiej potrzeby. Pisząc o akceptacji wieku mam na myśli akceptację, a nie ukrywanie. Zapewniam, że zadbana kobieta w każdym wieku wygląda promiennie i tego każdej z nas życzę. 

Matemblewski spokój


Szkoda, że dzień był tak pochmurny. Samo sanktuarium robi wrażenie swoją przytulnością i opiekuńczością. Tu też znajduje się "okno życia". 

28.12.13

ZZR - zimowy zestaw ratunkowy i coś jeszcze


Grudzień był dla mnie miesiącem rewolucji w świadomości. Poważnie.
M. czasami zadawał pytanie - po co się malujesz?
Interpretacja przebiegała różnie:
- Oj tylko trochę  (pewnie rzucił komplement, bo to mi nie potrzebne)
- Czepiasz się (pewnie bez sensu, bo i tak to mi nie pomaga)
- Tak ma być (nie widzi różnicy, bo to facet)

Co się okazuje?


Grafen, głupcze!


Niecały rok temu pisałam, że drukarki 3D podbiją świat i otworzą przed nami niebywałe możliwości. Miałam nosa.


26.12.13

Emocje oderwane od Ziemi, czyli "Dziewczyna z szafy" i "Grawitacja"

Raz, dwa, raz, raz... Próba mikrofonu. Próba klawiatury... Ekhm.
Dziś będzie o filmach.

Dziewczyna z szafy (2012)

Nie ma to jak korzystać z filmów dołączanych do gazet, które kupuje się dla filmów. Nie odwrotnie. 

Film, który okazał się dobry na rodzinne popołudnie pierwszego dnia świąt. "Dziewczyna z szafy". Polubisz każdego bohatera. Każde dziwactwo. Ja strasznie lubię filmy, które pokazują dziwność jednostki. Już dawno zauważyłam w życiu, że nie ma czegoś takiego jak normalność. Po prostu wszyscy poruszamy się z naszymi dziwactwami w jakiś granicach. Kwestia punktu widzenia. Piękna sprawa.
Autyzm głównego bohatera poruszająco odegrany przez Mecwaldowskiego, ale ja ukłon wysyłam też do Magdaleny Różańskiej. Jej rola jest przepyszna. Gratuluję udanego debiutu. Na marginesie, jej bohaterka ma rację. Jedna z postaci za dużo gada, miałam tę samą myśl w pewnym momencie ;-) (Nie wymieniam całej obsady, która była dobrana dobrze. Po prostu).
Niektóre dialogi doprowadziły nas do takich wybuchów śmiechu, że nic, tylko podziękować. Końcówka filmu nie zachwyca (jak chociażby w "Nietykalnych"), nie chce się jej taką (dla mnie przekaz zbyt okrutny i na pewno nie na tego bloga, ale wolałabym, żeby widz poczuł to sam; ja w każdym razie odczułam głęboki wewnętrzny sprzeciw przed takim zakończeniem, ale umówmy się - sztuka też po to jest, żebyśmy komunikowali się z własnym sumieniem).
Niemniej, sam film na pewno nie jest stratą czasu. Kto się jeszcze waha, niech ogląda śmiało.  Każdy z nas ma swój mikrokosmos. A swoją drogą film kojarzy mi się z "Marzycielem" (Si, ten film również polecam. Stary, piękny Marzyciel z Deepem). Akurat pojawiające się skojarzenie z Narnią jest dość naciągane, ale jak ktoś je tam widzi, to spoko. Co kto lubi, w końcu każdy z nas ma gdzie indziej granice wyobraźni. 

(...) Przerwa na spojrzenie w niebo. U Ciebie też jest takie rozgwieżdżone tej nocy?  (...)

24.12.13

Spokojnych Świąt


Ta kolęda zawitała w moim sercu już dawno temu i raz co roku jej słucham.

Święta to szczególny czas i mimo całego zaklinania, dla wielu z nas nie będzie już nigdy czasem beztroski. 

Każdemu, kto w te Święta będzie miał w sobie wiele smutku i tęsknoty (nie tylko, albo niekoniecznie za tymi, których nie ma już wśród nas, ale też za tymi, którzy są daleko, albo nie są obok z jakichkolwiek powodów) przesyłam dużo ciepła. 

Wszystkim życzę tych Świąt takich, jakich sobie życzą, bo wiem, że niektórzy spędzą je w dużym gronie bliskich, inni w rozłące, inni w samotności, jeszcze niektórzy po prostu pracując.
Niech każdy odnajdzie w Świętach coś dla siebie. Nawet jeśli to ma być tylko odpoczynek.

Tym, dla których czas ten jest jednak w jakimś sensie beztroski, życzę żeby taki pozostał możliwie długo.
Dla niektórych to pierwsze Święta Bożego Narodzenia z dzieckiem. Im  przesyłam szczególny uśmiech :-)


Marzena


23.12.13

Ostatni dzwonek i perły

Zapomniałam. No zapomniałam, bo sama dopiero w ten weekend do niego sięgnęłam, chociaż kupiłam go zaraz po wejściu do sprzedaży. No nic. Lepiej późno, niż za późno. Jeszcze przez jakiś czas można nabyć bieżący numer magazynu Coaching. 



Uśmiechałam się czytając ten numer w ostatni weekend (tym razem była prasówka bez książek), ponieważ to magazyn, w którym znajduję potwierdzenie dla wielu rzeczy,  o których wcześniej sama pisałam (odsyłam do tagów obok, bo moje notki są raczej bez daty ważności. Mój blog nie jest gazetą i staram się pisać ponadczasowo, przynajmniej w wielu tematach)

Bardzo fajnie poruszony wątek wdzięczności i poczucia dostatku, z którym sama się niezmiennie układam. Chyba wszyscy miewamy takie chwile, gdy chętniej nie doceniamy tego co mamy, przeżyliśmy, gdzie byliśmy, z kim i jak spędzamy czas, rozczulając się nad tym, czego nie mamy. Niepotrzebnie i krzywdząco... dla nas samych. Dlaczego? No właśnie dlatego odsyłam do magazynu. Sama niedawno o tym pisałam przy okazji prezentów świątecznych, ale to chyba jeden z tematów rzeka. 

22.12.13

Dyskrecja żon

Leżę i czytam Newsweeka. Ostatnio nie miałam na niego czasu, ale dziś nadrabiam. Trafiam na materiał o skutkach biografii Małgorzaty Tusk
Bycie żoną to jest dość ważna wizerunkowo rola. Doskonale o tym wiem od 11 lat. Czy zdarzały mi się wpadki? Jasne. Przecież z tym się nie rodzi, ba, żyjemy w społeczeństwie lubującym się w narzekaniu na partnerów.

Ideałem żony była moja babcia, która nigdy nie powiedziała złego słowa na dziadka. Nigdy go niczym nie ośmieszyła czy nie skompromitowała (np. nigdy nie kłóciła się z nim przy ludziach). Była taką dyplomatką, że mogłaby stanąć na równi z  najznakomitszymi żonami polityków czy arystokracji. Naprawdę była niebywałą żoną. 

Czego sama pilnuję? Nigdy nie rozmawiać z nikim o sprawach bardzo osobistych M. Czasami wplatam jakieś anegdoty, jestem choleryczką i zdarza mi się przy przyjaciołach wejść z nim w pyskówkę (przy obcych już nie. Spojrzę jedynie znacząco, że porozmawiamy o tym później). Nie wyobrażam sobie kompromitować go przed innymi. Bycie żoną zobowiązuje jak i bycie mężem. Nie, nie chodzi o sztuczność. 

Chodzi o dyskrecję. 

Chodzi o ten czas, gdy należy milczeć, zmienić temat, udać, że się nie słyszało. Trzeba umieć włączyć poczucie humoru czy przerysowanie, żeby nie przekraczać granicy prywatności, która ma być jedynie rejonem dwojga ludzi. W każdej przyjaźni. W małżeństwie też. 

Ciepło przytulenia



Idą Święta, dlatego chciałabym przypomnieć o tym, jak ważne jest przytulanie.



21.12.13

Personalne spamowanie



Odpalanie zakładki "spam" wiąże się przeważnie z nudnym procederem usuwania wiadomości skierowanych "do mnie imiennie". (Przeważnie, gdyż i tak muszę go przeglądać dokładniej, ponieważ czasami wpadają tam niespamowe wiadomości).
Czasami dostaję na służbowe konto oferty firm, które się zajmują szeroko pojętym budowaniem wizerunku, relacji, pozyskiwaniem klientów itd itp. Wszystko byłoby fajnie, gdyby firmy, które osobiście szacuję i cenię (znając ich dorobek) przesyłają materiał, w którym uczą, że personalizacja reklam przynosi najlepsze efekty. Co w tym złego? Nic. To oczywiste. Proszę bardzo. Tylko zanim ta usługa zostanie odznaczona za szczególne osiągnięcia, to może jeszcze niech ktoś zobaczy, jak to wygląda w skrzynce i w zakładce "spam". W mojej skrzynce i zakładce spam. Czy personalizacja mailingu ma sens? Może ma.  Może jest jakiś odsetek ludzi, którzy myślą, że to jest skierowane do nich. 


20.12.13

Herkules ze snów



-  Śniło mi się, że byłem mały i chciał mnie zaatakować wąż, ale złapałem go i urwałem mu łeb - powiedział.

Jest w trakcie dużych zmian i trudnych prób. Jego osobowość przechodzi razem z nimi coś ciekawego, co wydobywa w końcu jego siłę. Psychiczną, bo fizycznej to mu nigdy nie brakowało. 

Piękny sen. Po pierwsze, dlatego że on nie pamięta snów. Po drugie, jak dla mnie (a ja jako stara czarownica swoje wiem), podświadomość dała mu znak, że jego wewnętrzna siła już naprawdę się wybudziła. 

Widzę to w jego oczach od jakiegoś czasu. Z takim spojrzeniem, można wszystko.
Już dawno nie słyszałam tak męskiego snu. 

19.12.13

Panta rei

21.30
Wracam z TBC + stretching. Magda, prowadząca, jest niesamowita. Okazuje się, że to kolejne dobre zajęcia dla mnie. Okazuje się również, że do nowego roku już ich nie będzie z wiadomych przyczyn. Będę tęsknić. 

Piję kawę. Warkot ekspresu o tej porze jest pocieszny. 
Idę spać. Zasypiam snem niewinnego, nie wiedzieć czemu. 

4.38 
Obudziłam się. Wyplątałam z M. i poszłam wziąć prysznic. Zupełnie bez powodu. Suszę głowę. Suszarka przyjemnie ogrzewa twarz. Wróciłam do łóżka, nie chce mi się spać. Chodzi mi po głowie sen z jeszcze ostatniej nocy. 

5.30 
Wstałam i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kawę zbożową.
Zjadłam banana i odpaliłam laptopa.



Wokoło cisza. Cudowna. Gdyby nie pracująca lodówka to była by idealna. Jest dobra. Może być. Wsłuchuję się w nią.


16.12.13

Magia Świąt wg wewnętrznego dziecka

Co cieszy dzieci? Nie mam pojęcia. 
Czego nie lubi wewnętrzne dziecko? Praktyczności. 
Prawda? ;-)

Sprawa prezentów jest tak naprawdę wbrew pozorom bardzo, ale to bardzo delikatną kwestią. Co roku rozgrywają się dramaty w tysiącach domów, bo dzieci dostają nie to, co chciały, albo nie takie, jak chciały. Dorośli to już zupełnie.




Strasznie fajnie jest dawać prezenty. Fajnie jest je dostawać. Ale jest ta magiczna formuła "darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby" i przyjmuje człowiek prezent w pokorze, ze sztucznym uśmiechem i okrzykiem "Ojej! Dziękuję!" a w myślach dodaje "Na co mi to??".

Mamy dwie kwestie: niespodzianki i radości z niej. 

Co jest niefajnym zabójcą niespodzianek? 



15.12.13

Zatrzymaj się w środku wiru



Jedno ze słów, którego nie ma w moim słowniku = poświęcenie. Jest dla mnie strasznie pejoratywne. Umniejsza sile dobra.

Ostatnio dość często rozmawiam z ludźmi, którzy mówią, że są zmęczeni, przemęczeni, mają dość. Okres przedświąteczny to szaleństwo, pęd i obłęd. A jeszcze, w wielu firmach, końcówka roku to dopinanie, planowanie, porządkowanie, kumulacja zleceń, spotkań, analiz. No i ok.
Bardzo dobrze.
Serio.


Lista marzeń, pierwsze razy i co na przyszły rok


Od 2007 roku prowadzę listę marzeń. Żeby jej nie zgubić, mam ją na zamkniętym blogu. Aktualizuję ją co roku. Albo na koniec poprzedniego, albo na początku nowego. Czuję magię, gdy skreślam jakieś punkty. Nie, nie wyrzucam ich, ale właśnie wykreślam. Dzięki temu widzę, jak się ta lista zmienia.


14.12.13

Jak być razem?




Rozmowa z kimś, kto jest mi bliski, chociaż jest cholernie daleko. 
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że jednak się nie rozwodzicie. Gdy mi o tym mówiłeś, to się poryczałam, bo było mi smutno. Nie czułam tego. Są rozwody, na które czekają wszyscy, ten taki nie był. No dobra, pomijam jedną osobę, która na niego czeka, bo nie lubi Karoliny, ale nie o to chodzi, dla niej żadna kobieta nie będzie dla ciebie dość dobra. Nie czułam tego rozwodu - mówię
- Dlaczego? Marzena, jeśli coś się kończy, to trzeba uciąć. - wzdycha
- OK, tylko ja nie widziałam, że się skończyło. Widziałam trudny etap, no po kilku latach normalna sprawa, ale to nie jest powód do kończenia. Wiesz, że dla mnie jedynym powodem jest obojętność. 
- Był już taki moment. 
- Ale?

13.12.13

Sztuka życia

Dziś znowu chciałabym poruszyć i poruszę (chcieć znaczy móc, remember?) dwa tematy. 

Gotowi? To zapraszam. 


Wiedzieć, to nie znaczy zawsze to samo


Jest wiele kultowych filmów. Wielu z nich jeszcze nie widziałam. Nadrabiam. Nie uciekną.
Nowy na liście "widziałam" =  "Rain man".
I związana z nim pewna nietypowa sprawa.

Białe jest czarne


Tak, tak, ja wiem jakie są trendy, co się powinno, nie powinno, co wypada i nie. Uśmiecham się do tego i wprowadzam na zimę trend zwierzęcy. 
Wszyscy jesteśmy przeciwnikami noszenia futer, niemniej przytulenie bloga do zwierza, to zupełnie inna sprawa. Ogrzejmy bloga na zimę.

10.12.13

Wiara w siebie i zdrobnienia

Dwa wątki bez związku.

Wiara czyni cuda, jak mówi powiedzenie i niejednokrotnie zdarza się z tym tu i ówdzie spotkać, gdy dzieje się, spełnia się coś, co spotykało się z zupełnym niedowierzaniem i negacją.

Wiara w siebie działa tak samo.
Często się słyszy o pewności siebie. To nie to samo. Pewność siebie prowadzi do pychy, która bywa krótkowzroczna i ogłupiająca. Pycha otępia. Uniemożliwia rozwój, zabija fajną, dobrą ciekawość, kreatywność, zamyka w wąskim polu wiedzenia "ja".

Wiara w siebie to coś innego. Lepszego.




Pewność siebie możesz tracić często, wiary w siebie - nigdy. Obiecaj to sobie.






9.12.13

Więc chodź, narysuj mi świat - rzecz o komiksach

Nie wiem od czego zacząć, bo to znowu ważna dla mnie notka. Hm. Zacznę tak:


Wiesz na czym uczyłam się czytać? Na komiksach. Poważnie. To komiksy zainteresowały mnie literkami. Gdyby nie komiksy, to może wcale nie chciałabym uczyć się czytać :-) 
Pamiętam niewiele, ale na pewno był: Kajko i Kokosz, potem oczywiście Tytus, Romek i A'Tomek, Asterix potem, jakżeby inaczej, był i Thorgal. Był też Kloss. To takie, które mnie rozkochały w czytaniu. Thorgal był też pierwszym, w którym miałam do czynienia z erotyką (i całe szczęście). Właściwie przeczytane miałam wszystkie komiksy, jakie dostępne były w tamtych czasach. Tak mi się wydaje. Potem przeszło, ale nie daje mi spokoju. 

Komiksy uchylają w fantastyczny sposób drzwi wyobraźni, ale też drzwi do sztuki. Każda kreska, każde okienko, każdy rysunek. Wiele komiksów to dzieła sztuki. Wiem doskonale, że o komiksach, o tym świecie, na dziś nie wiem nic. Przyjaciółka opowiadała mi coś kiedyś jeszcze o mandze, ale chyba nam się urwał wątek. Ona jest fanką komiksów (więc gdy trafi na tę notkę, to mam nadzieję, że się ucieszy). 

Dobrze. Ale komiksy to tak naprawdę tak obszerny świat, tak różnorodny, że oczywiście nie mam zamiaru go tu przybliżać. Przybliżyć chciałabym natomiast pewnego uroczego mężczyznę, bo to jego świat.





8.12.13

Slow on

Plany były niebywałe. Miało być spotkanie z koleżankami, albo miał być tweetup, miałam podjechać tu i tam i odwiedzić tego i owego.
I padłam.

7.12.13

Slow life "W drodze"

W grudniowym numerze magazynu katolickiego "W drodze" opublikowany został duży materiał o slow life autorstwa Anny Sosnowskiej. Sprawa cieszy mnie podwójnie, ponieważ w dużej mierze jestem tam przykładem dla życia wg filozofii slow life. 



Kto by pomyślał, że dzięki slow life kupię magazyn katolicki, w którym do tego się zaczytam od deski do deski. Polecam gorąco. 


Przyznaję, że to niesamowite uczucie, gdy mogę otagować "materiały o slow life" materiał, w którym też jestem. Nie będę udawać skromności. Jest mi naprawdę bardzo miło i cieszę się, że jestem żywym przykładem skuteczności tej filozofii. Moja babcia byłaby dumna

PS. dziękuję autorce za arcyciekawą rozmowę, pytania i umiejętność słuchania. 

6.12.13

Kraków & Vroclav

Zdarza się, że żyję jak stewardessa. Kocham te okresy.
Śniadanie w Gdańsku, obiad w Berlinie, kolacja w Kolonii, albo w Krakowie, albo Poznaniu, czy Warszawie. Nie mam szansy na rutynę, bo to nie jest moja praca. To środek do celu, a ja po prostu doceniam drzemiące w tym plusy. W końcu jestem slow. 

Kocham Kraków. Gdyby nie Gdańsk to Kraków. Już kiedyś o nim pisałam. To miasto skradło moje serce, też ciastem czekoladowym. Wawelem, Kazimierzem, Kopcem, klimatem i ludźmi i bliskością gór.  

2.12.13

O ironio! Nakręcone matki

Uwielbiam ludzi, w tym kobiety, które mają w sobie pewną (im większą tym lepiej) dawkę ironii i autoironii, bo to punkt wspólny, którego szukam u innych, jak dziecko cycka matki. Ludzie bez autoironii są specyficzni, ale zostawię ich dziś w spokoju, bo mam coś lepszego i ciekawszego.

Szczególnie fajna jest autoironia. To oswajanie własnej rzeczywistości, jak mój ulubiony okrzyk "jestem zajebista" (chociaż ostatnio wolę "jestem wybitna", to zajebizm jednak nadal więcej wyraża i obejmuje). 

Właściwie bez autoironii czasami można by sfiksować, albo zgnuśnieć, dlatego jest ona takim wentylem w kontakcie ze światem. Ja tam lubię. Na szczęście nie tylko ja i co rusz trafiam na ludzi, którzy też mają ten talent. Ten dar.

Dar losu, bo nie wiem, czy wykryli już gen autoironii. Może naukowcy zaczną w końcu szukać i przeszczepiać? ;-)

Niemniej, jak już kilka razy podkreśliłam, jedną z takich kobiet jestem ja, ale jest też (przypominam tylko) Nishka. Matka kosmitka. Zobaczycie, ona będzie kiedyś bardzo very sławna. Mam nosa do takich potencjałów, a ona go ma. Niech jej los sprzyja dalej. 

Anyway.
Smaczek:


1.12.13

Slow by Douglas i rzecz o preferencjach

W lipcu dostałam na urodziny kupon upominkowy do Douglasa.
Zapomniałam o nim.

Dziś sobie przypomniałam.


Świętość modna

Zień zrobił pokaz mody w kościele  i dostał cięgi od opinii publicznej i branży i sponsorów i jest rozżalony. I nie wie dlaczego.



Z reguły uważam, że artystom więcej wolno. Dużo więcej. To sztuka przesuwa granice, zmienia punkty widzenia, komentuje, kreuje. I amen. Niech tak będzie. Będę broniła wszystkiego, co uważam za sztukę. Natomiast zniesmacza mnie bezmyślna i służąca niczemu prowokacja (człowiek, który udawał stosunek z figurą ukrzyżowanego Jezusa).