19.12.13

Panta rei

21.30
Wracam z TBC + stretching. Magda, prowadząca, jest niesamowita. Okazuje się, że to kolejne dobre zajęcia dla mnie. Okazuje się również, że do nowego roku już ich nie będzie z wiadomych przyczyn. Będę tęsknić. 

Piję kawę. Warkot ekspresu o tej porze jest pocieszny. 
Idę spać. Zasypiam snem niewinnego, nie wiedzieć czemu. 

4.38 
Obudziłam się. Wyplątałam z M. i poszłam wziąć prysznic. Zupełnie bez powodu. Suszę głowę. Suszarka przyjemnie ogrzewa twarz. Wróciłam do łóżka, nie chce mi się spać. Chodzi mi po głowie sen z jeszcze ostatniej nocy. 

5.30 
Wstałam i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kawę zbożową.
Zjadłam banana i odpaliłam laptopa.



Wokoło cisza. Cudowna. Gdyby nie pracująca lodówka to była by idealna. Jest dobra. Może być. Wsłuchuję się w nią.





Wchodzę do internetu a tu też cisza. Nawet na twitterze.
Gdy świat śpi, prawie wszystko zamiera. Zawiesza się. Każda działalność. Ludzie śpią. Świat odpoczywa. Żadnych afer, sensacji, gospodarki, ekonomii, odkryć, zbrodni, romansów, skandali. Wszystkie emocje starają się dać odpocząć od siebie. Wszystko czeka odłożone na półki. 



Przechodzi mi przez głowę, że sen jest po to, żeby nasza planeta mogła odpoczywać od naszej aktywności. Od tych wszystkich wielkich i małych spraw. Od naszego chodu, biegu, przemieszczania się. Ale także żebyśmy sami od siebie odpoczywali. W nocy życie płynie zupełnie inaczej. 
Ale płynie. 

Wszystko płynie. 
Piękne zdanie. Heraklicie, gratuluję. Ująć wszystko dwoma słowami, to się udaje komuś raz na setki lat. My używamy strasznie dużo słów, żeby opisać coś, ale ty doskonale ująłeś istotę. Panta rei. 



Ja dlatego lubię milczeć. Gdy już nie potrzebuję słów, jest mi dobrze.

Normalnie wstałabym dopiero za kilka godzin.
Dziś mam dość ważny dzień.

Może jeszcze się zdrzemnę.