30.1.14

Wilk z Wall Street - giełda emocji

Wilk z Wall Street (2013)

Kocham DiCaprio niezmiennie, ale tą rolą pokazał w końcu światu, że jest naprawdę doskonałym aktorem. Z resztą w tym filmie udowodnił to nie tylko on.
Sam film (fabuła) potwierdza jedno: jak chcesz osiągnąć sukces, to musisz być szalony. Albo inaczej: szalenie wolny, musisz mieć wyobraźnię i zwykłą odwagę używania jej. Nie. To nie może być odwaga. To ma być naturalne, jak oddychanie. Jak masz jakiekolwiek blokady czy bariery, to... (machnęłam ręką). To możesz się pocieszać, że nie pójdziesz siedzieć.


29.1.14

Zimowy wariant (za)bujania


Marcin pyta - co tak cicho siedzisz?
- Wiedziałeś, że są hamaki pokojowe? Właśnie odkryłam&oszalałam - odpowiadam wzdychając.
Na co słyszę - a wojenne też są? 

Ponadprzeciętność

Mówi się, że tylko ten się nie myli, kto nic nie robi, albo że uczymy się na błędach. 



Wszystko fajnie, ale jest jeden problem, który burzy sielankę tych wytłumaczeń. 


27.1.14

Oszuści i złodzieje, czyli roszczenia

Roszczenia, to takie coś, z czym przeciętny (dokładnie przeciętny) Polak się rodzi. Polak się rodzi i jemu się należy. 

No więc drogi krajanie, nie. Nie należy ci się nic ponad to, co określają regulaminy, warunki realizacji usług i inne OWU.



PKP, Polski Bus, Wizzair wszystko, co jest w miarę tanie wiąże się z roszczeniami pasażerów. Wszystko inne wiąże się z roszczeniami użytkowników. 

Powiem jedno: ogarnij się, człowieku. 

26.1.14

Kupuj świadomie, bo możesz

Tajemnice korporacji
Oglądając ten program dziś w nocy, myślałam o niezmiennej hipokryzji naszych czasów.   

Naprawdę widząc masówki, produkty tanie jak na swoją grupę produktową, zastanawia mnie często, gdzie w tym koszty produkcji, pracowników, transportu (pomijam kiepską jakość).

Bardzo mnie cieszy, że są dziennikarze i fundacje (polecam gorąco stronę ekonsumenta), które robią z tego problem. Bo to jest problem. Stojąc przed półką czy regałem naprawdę powinniśmy mieć świadomość procesów. Dlaczego? Bo poniekąd jesteśmy ich etapem. 





Polska jest krajem, o którym w Europie zdania bywają różne. Wiem, bo mam z zachodem kontakt prawie cale życie. Jedno jest niestety niezmienne - Polacy dzielą się na dwie grupy: tania siła robocza i specjaliści wysokiej klasy w wąskich specjalizacjach. Co mnie smuci? Ta potężna różnica w polityce i podejściu państwa. Owszem, ja się zgadzam, że każdy powinien odpowiadać za siebie sam i budować swoje życie, ale chodzi o różnice w narzędziach. Życie w Polsce jest dla większości ludzi Spartą.  Nie ma wsparcia praktycznie nigdzie. Podatki  i opłaty wysysają z ludzi sporą część marnych (na skalę europejską) wynagrodzeń. Można mnożyć przykłady w nieskończoność. Doskonale zdaję sobie sprawę z realiów większości ludzi (tak, tych naprawdę zadowolonych z życia jest dużo mniej i często mnie to nie dziwi, bo do tego naprawdę potrzebna jest równowaga). 

Nie oszukujmy się, ale prawa człowieka w Polsce to często też mit. Szczególnie gdy rozmawiam z młodymi ludźmi, którzy mają za szefów nieudolnych idiotów. Serio, nie mogę pojąć, dlaczego na kierowniczych stanowiskach są ludzie, którzy traktują pracowników jak niewolników i mobbingują.   


25.1.14

Road 22


Kino samochodowe. Po prostu. Ustawiasz w radio odpowiednią częstotliwość i słuchasz. 
Gdzieś na trasie 22.


Na trasie 22 trafiamy na coś, co nie jest tym, czym się wydaje być. Mijamy nie tę Szwecję, nie ten Licheń, nie ten Tarnów, nie to Brzeźno (dzielnica Gdańska), nie ten Kalisz. 

22.1.14

TOP 7 kobiet z seriali

TOP 7 postaci z seriali.
Jestem typem indywidualistki. Lubię towarzystwo, ale jeszcze bardziej lubię chodzić swoimi ścieżkami. Poniżej moje dwie ulubione bohaterki seriali + bonus, seriale o kobietach, które również lubię. Niektóre z nich nie wiem dlaczego, ale mają w sobie coś, że jednak znajdują się na mojej liście:

Bohaterka nr 1. NIKITA. Mało mówi, typ zadaniowca, w pokręconej relacji.





Pharrell Williams happy flow

Kawałek "Happy" porwał świat.

Wersja oficjalna, która powoduje, że tańczy się w samochodzie, na ulicy, na krześle, wszędzie. 

Tak, jest świetny. Taka pozytywna bomba, że ciężko się nie poddać. Świat poczuł flow i  happy jest także: 

20.1.14

10 zasad bycia kierowcą w stylu slow

Tamara Lempicka, Autoportret w zielonym bugatti 1925

Dziś jadąc do pracy, po tygodniowej przerwie, z przyjemnością zebrałam w myślach: 10 zasad bycia kierowcą w stylu slow 


19.1.14

O wolności słowa i komunikacji

"Podobają" mi się zarzuty "Nie jesteś obiektywny".
A muszę?
Dlaczego nie możemy po prostu porozmawiać, subiektywnie?




Umówmy się. Nikt nie jest obiektywny. Człowiek nie jest komputerem, który tylko przetwarza dane i generuje w oparciu o nie dostępny wynik. Człowiek zawsze będzie subiektywny. Zawsze.  

Obiektywne możemy wyrażać osądy, opinie. To kwestia poprawnego sformułowania zdania. Ba, wyrok sądu będzie obiektywny, ale osobista opinia sędziego może być zupełnie inna. Od tego są adwokat i prokurator, żeby przedstawić dowody. Dlatego to trudny zawód, ale sędzia wyrokuje w oparciu o dowody. Nie jest teoretycznie związany z żadną ze stron. Nie wyrokuje, dopóki nie dostanie kompletu danych.

Ale to własnie nie jest rozmowa tylko operowanie dowodami. W życiu przeważnie rozmawiamy. Opieramy się o jakieś fakty, a raczej o strzępy danych, ale to nadal jest rozmowa, a nie rozprawa.
Widzisz różnicę? 

18.1.14

Komedie romantyczne, bo tak



Jakoś tak mam wrażenie, że amerykańskie komedie romantyczne są najlepsze. Oh, łejt, to nie wrażenie. One takie są. Chociaż bollywood też daje radę - W "Czasem słońce, czasem deszcz" byłam zakochana za muzykę i stroje. Czasami go odkopuję i kręcę tyłkiem śpiewając "say shava, shava". 




  

czy:


Rok 1976 / MCMLXXVI

To był ciekawy rok. Na świat przyszło wiele ciekawych osób, nie tylko ja. Heh. (Pozdrawiam moją najlepszą przyjaciółkę G. No i oczywiście "mojego" M. Ktoś jeszcze? Zgłoś się ;-) 
W roku tym miało miejsce kilka ważnych wydarzeń, warto też zwrócić uwagę na kino, literaturę, sztukę. 

1976 - pełen przegląd wydarzeń, nazwisk, dzieł, dobre filmy 

A co się wydarzyło w roku Twoich urodzin?



Bonus: lubię chiński horoskop. Jestem smokiem. Wypisz, wymaluj, cała ja.
A jaki Ty masz symbol w chińskim horoskopie?  Sprawdź.

Nadchodzi drobnymi krokami Nowy Rok Chiński, chociaż tak naprawdę to Święto Wiosny. Ignorowanie prawidłowego nazewnictwa jest dla mnie równoznaczne z tym, jakby to Chińczycy mówili Walentynki na nasze Boże Narodzenie. Kto ma do czynienia z Chinami, niech nie wykazuje w kontaktach skrajnej ignorancji. Oni grzecznie szanują nasz Nowy Rok. Przynajmniej biznesowo. Zapewniam. I polecam uwadze poznawanie innych kultur a przede wszystkim wyzbycie się tej stereotypowej pogardy dla "chińszczyzny". Ale o tym innym razem. 
  
Wracając... 
Fajnie popatrzeć co się działo w roku naszego urodzenia i czy to faktycznie na nas jakoś wpływa. 
Wierzyć, nie wierzyć? Nieważne, ale to po prostu ciekawe.

Podziel się ze mną wydarzeniami ze swojego rocznika i przyznaj się, czy pasujesz do charakterystyki chińskiego horoskopu ;-)


17.1.14

Dowód na to, że się da



Wstęp

W kwietniu 2011 zadzwoniłam do pewnego nikomu nieznanego (buzaki :-) blogera i mówię  - słuchaj nieznany blogerze, założę bloga o slow life
- o czym??  - zapytał
I bardzo dobrze. To była doskonała reakcja.
Z kim nie rozmawiałam, nikt nie wiedział, co to, a co lepsze to było akurat na fali popularności "Jedz, módl się i kochaj" i każdy się stukał w czoło, bo skrzywienie obrazu było maksymalne.
No przecież w tym rzecz - Przecież ja żyję slow. I nikt tego nie wie, bo tak żyję i o tym nie mówię, mea culpa. To było oczywiste tylko dla mnie. No jak?
Tak to się zaczęło. Kompletnie nie wiedziałam, co dalej :-)


16.1.14

Efekt motyla a dobro

Życzliwość ma tyle obliczy, ile chcemy. 

Wczoraj na fb znajoma zalajkowała fanpage Łukasza Berezak (nie ten, ale inny, na którym chodziło o zebranie miliona lajków, po to, żeby sprawić chłopcu przyjemność). No nic prostszego. Lajkuję. Po chwili, jakimś zbiegiem okoliczności, przechodzę na oficjalną stronę chłopca, gdzie czytam, że tamto, to nie ich strona i nie ich działanie. Strona chłopca miała jakieś 22 k polubień, strona fejk ok 300k. Na tamtą chwilę. Żachnęłam się. Odlajkowałam fejka. Nie lajkując na razie nic dalej. 
Dziś wieczorem wchodzę i czytam czyjeś podlinkowanie, którego efekt jest TU. Ważna sprawa wbrew pozorom. 

Do czego zmierzam? 
1. Michał Górecki zachował się świetnie. Szacun. Zrobił dzień a może i tydzień. A niech ma nawet miesiąc. Jeśli jeszcze uda im się przenieść lajki, to będzie w ogóle bomba.


2. Na samym fejsie są na to różne reakcje. Normalne. Co jednak zwraca moją uwagę: opieprzanie ludzi za "naiwność". (Michał Górecki wspomniał o tym w pkt. 2)


Powiem tak: nie róbmy tego. 
Pewnie, że są sytuacje, gdy każdy z nas jak tylko może, to się wymądrzy. Spoko. To jedna z gier społecznych. Ale nie róbmy tego w odniesieniu do robienia dobra (jakiegokolwiek). Czegoś, co nie jest złem. Nie szkodzi. Nikomu. 
Niech te złośliwości gdzieś się kończą. Niech się kończą w takich momentach.

Drabina miłości - dla facetów

"Wspinałam się po drabinie, którą on trzymał  i wiedziałam, że jak spadnę, to  w jego ramiona. Nie byłabym taką wojowniczką, gdyby nie stał za mną taki partner"

Luiza, 41lat (link prowadzi do artykułu  z magazynu "Skarb" sieci Rossmann - zanim się uśmiechniesz pod nosem, to przeczytaj) 





Fantastyczne słowa, chociaż nie jestem tą, która nosi spodnie w związku. No dobra, czasami noszę, ale to bardziej kaprys, jak chodzenie w męskiej koszuli, niż wchodzenie w rolę. Jednak zdania te utkwiły we mnie już jakiś czas temu, że aż je wyszukałam, żeby tu zacytować. 


14.1.14

Bogracz, czyli węgierskie rozgrzanie

Bogracz, to rodzaj kociołka, ale u nas przyjęła się pod tą nazwą zupa gulaszowa. Węgierska kuchnia jest łatwa do zaadoptowania u nas. Bogracz jest moją ulubioną potrawą i mam do niej wielki sentyment, ponieważ była jednym z dań na weselu moim i M. 
Czasami jeździmy do zajazdu w Pruszczu Gdańskim, w którym było nasze wesele, żeby zjeść głównie właśnie to danie i porozczulać się nad upływem czasu. 
Bogracz jest tam podawany w kociołku, zgodnie z węgierską tradycją. Wersja domowa jest mniej efektowna, ale nie mniej smaczna.




Podaję przepis, na którym opieram się od kilku lat. Właściwie to wykonania podejmuje się przeważnie M., ale nie zawsze, jest to po prostu przepis, po który sięga to z nas, które akurat ma ochotę na BOGRACZA bardziej. Bo ochotę mamy zawsze.

Jest to jedno z dań jak bigos - z każdym odgrzaniem coraz lepsze ;-)


Filmy warte przypomnienia

Kolejny dzień leżę rozłożona anginą stulecia (takiego bólu gardła od wieków nie zaliczyłam i pierwsze dni, a szczególnie noce, chciałam jedynie po prostu to przeżyć).
Trochę wykpiłam sprawę, bo gardło pobolewało mnie już w ubiegłym tygodniu, ale to zbagatelizowałam, próbując się leczyć domowymi sposobami. W efekcie przeleżałam weekend (co nie było takie złe), ale w nocy z niedzieli na poniedziałek gardło i gorączka wysłały mnie w kosmos. Potem poszło błyskawicznie - Poniedziałek przespałam na antybiotyku. Dobrze, że działa. Niestety plany na ten tydzień zakopane zostały bezlitośnie.
A niby wiem, że jeśli domowe metody nie pomagają bardzo szybko, to znaczy, że coś jest na rzeczy.
No niestety, ale już tak mam, że do lekarza w ostateczności, albo natychmiast, gdy dzieje się coś totalnie dziwnego. Ból gardła do tego nie należał. I kurcze, jakże w tym wypadku niesłusznie. 

Od dziś wracam powoli do życia. Osłabiona jak po Wielkiej Pardubickiej, ale jednak jest lepiej. 

Aha, chciałabym polecić dwa filmy, które się doskonale oglądało z gorączką (bez gorączki pewnie też są warte obejrzenia, tylko gorączka kalibruje inaczej percepcję, ta takie klimaty dla mnie idealnie): 

12.1.14

Para-m para-m para-m

Hej Homoseksualist(k)o,

nie wiem, jak się do Ciebie zwracać, ale wolałabym po imieniu, którego nie znam. Ponieważ niedziela to taki szczególny dzień (bo tak), to chciałabym Tobie opowiedzieć pewną historię. Historię o tolerancji.

Myślisz, że masz problem z akceptacją? Hm. No to Ci powiem, że tak Ci się tylko wydaje. To nie jest dyskryminacja. To mentalność. Nie chodzi o Ciebie. Polska tak ma, że nie lubi, gdy pary (obojętnie jakiej płci) okazują za bardzo, że są razem. Jak myślisz dlaczego na ulicach nie widać całujących się par? Czemu na imprezie nie mogą stać przytuleni? Czemu na dobrą sprawę nie widać par w przestrzeni publicznej? Bo Polska tego nie lubi. O seksie porozmawiasz z każdym, ale okazanie tego, że się jest w cholernie udanym związku jest niepoprawne polityczne, bo zawsze razi moralność wrażliwych ortodoksów albo sprawia przykrość singlom, którzy rzygają, gdy para spojrzy na siebie z czułością, albo się przytuli czy pocałuje. Co najczęściej się usłyszy? "W domu róbcie takie świństwa". Jak para idzie przez miasto w biały dzień, to niech nie próbuje się zatrzymać i całować na środku ulicy, bo takich zboczeń nikt nie chce oglądać (bo nie można przecież nie patrzeć). A w ogóle niech się nie obnosi z tym, że jest parą.


11.1.14

Pociąg do zmian



Kontrolowanie życia.
Strasznie chcemy myśleć, że możemy kontrolować życie.
Wczoraj spędziłam wieczór ponownie oglądając Matrix. Kocham ten film, ale  o tym kiedy indziej. 

Ważny jest tu jeden moment: wybór pigułki. 
Chcesz żyć w matrixie i czuć, że coś jest ciągle nie tak, czy wolisz zobaczyć rzeczywistość, która może być odurzająca, ale jest rzeczywistością, nad którą możesz pracować? 


9.1.14

I co z tym facebookiem? Obstawiam na 2014

Uśmiechnęłam się.  (za sam tekst i sentyment do magazynu Marie Claire, który nie utrzymał się na naszym rynku, bo był zbyt dobry, co jest oczywiście moją opinią i do źródła, czyli magazynu Cosmopolitan, który był jednym z moich ulubionych za młodzieńczych czasów). 
Kiedyś takie teksty powstawały o naszej klasie. Jak mamę kocham, wypisz wymaluj. 

Żeby było śmiesznie (a co tam), to ja kompletnie nic przeciw takim zachowaniom nie mam. Serio. Po to ma się konta na społecznościówkach, po co chce się mieć. Jak ktoś jest akurat na urlopie i chce mu się wrzucać cokolwiek do netu, proszę bardzo, jeśli ktoś jest w poślubnej euforii, proszę bardzo, jeśli ktoś jest świeżo porzucony i nienawidzi kobiet/ mężczyzn, proszę bardzo,jeśli komuś własnie gołąb narobił na płaszcz, proszę bardzo, poskarż się. A że to nie wszystkich, albo nikogo nie interesuje? OLEJ TO. Wrzucaj co chcesz. Ciesz się, smuć, złość, komentuj, dziel. No rany. Jak masz na to czas (przeznaczasz go na to), to twoja sprawa. Z perspektywy czasu jest to totalnie bez znaczenia. Dla wartościowych relacji tym bardziej ;-)

Ludzie za bardzo się przejmują tym, co myślą i czego chcą inni. 
Serio, serio. 
Wrzucajcie na ściany co chcecie. 

Tak na marginesie obstawiam, że facebook planuje zmianę polityki, filozofii, zmianę wizerunku. 

Coś się dzieje. W wielu miejscach słychać lament, że fb ogranicza widoczność wpisów z fanpejdży czy to osób, czy firm, czy stron www. Od kiedy wróciłam na fb (które porzuciłam zmęczona ilością reklam i wartością treści) minęło niecałe pół roku. Wróciłam z mądrością nie lajkowania wszystkiego co "lubię" i traktowania fb bardziej jak gg. I wszystko jest teraz na swoim miejscu. 


Co zyskuje moje osobiste i prywatne "+"? 




7.1.14

Na zdrowie



Debata na temat picia i prowadzenia samochodu osiąga Zenit absurdu.

Jak bezmyślnym trzeba być, żeby wsiadać za kierownicę po alkoholu? Po jakiejkolwiek dawce. Dlaczego to tak dziwne i po co pytam? Bo jeśli coś się stanie, to człowiek do końca nie będzie wiedział czy to nie przez to małe piwo, czy lampkę wina. Przesadzam? Nawet jeśli, to wolę przesadzać w tę stronę i wyznawać zasadę: piję, nie jadę.
Bez "ale".
Przy okazji, jeśli coś się stanie, to i tak będzie wina kierowcy pod wpływem. Słabe, nie? Well.


6.1.14

Świat bez pszczół?



Proces wymierania pszczół trwa. 
Słyszę i czytam o nim od kilku lat. Dylemat? Podobno głównie pestycydy. Koszty produkcji, utracone korzyści kontra populacja owadów? Poważnie, zastanawia mnie, gdzie jest granica i kiedy świat się otrząśnie. 


5.1.14

Kozacza Góra & placki ziemniaczane


Wiadomo, że najłatwiej zachwycać się tym, co spotykamy z dala od domu.  Fajnie jest jednak odkrywać takie miejsca pod samym nosem. Ba, prawie na wyciągnięcie ręki. Jednym z takich miejsc jest dla mnie Park Oruński. Do dziś kocham wybrać się tam na spacery o każdej porze roku. 
Nowym miejscem jest (jak się okazało) tzw. Kozacza Góra. 
Przez kilka lat M. wychodząc na balkon mówił - Kiedyś musimy wybrać się na tę wieżę. 
Naprawdę kilka lat. W końcu, w ten weekend, gdy dzień był przecudnie ładny, spontanicznie tam doszliśmy. (Chociaż nie wiem, czy można to nazwać spontanicznym wyjściem, skoro czaiło się na to kilka lat). Dojście zajęło nam jakieś 20 min. Żenada ;-)
Poza widokiem z wieży, największe wrażenie zrobił na mnie sam las, w którym wieża widokowa się znajduje. Zapach, zapach tego lasu powodował, że wręcz nie chciało mi się z niego wychodzić. Niepalenie pozwala mi ciągle odkrywać świat na nowo. Zapach lasu jest w dobrej czołówce.
W las wkomponowany jest park. Trzeba przyznać, że w Gdańsku takich miejsc nie brakuje i jako mieszkańcy lubimy się licytować, kto więcej miejsc "zaliczył" i ciągle się okazuje, że są takie, które ktoś odkrywa jako pierwszy (w danym gronie). Ja z M. prowadzimy teraz zdecydowanie Kozaczą Górą i uskuteczniamy kozacki lans, hell yeah ;-) 
 
Już w drodze powrotnej przeszła mi przez głowę potrzeba pochłonięcia sporej dawki kalorii. Wiedziałam, czym to grozi. Po powrocie zabrałam się do tego, co kobiece, pomalowane paznokcie lubią najbardziej  - obieranie i ucieranie ziemniaków na placki ziemniaczane. 

Przepis:


Placki ziemniaczane z łososiem

4.1.14

Slow na 2014 - rzecz o szczęściu

Czasami nachodzi mnie myśl, wątpliwość, czy ja w ogóle mam prawo pisać o slow life. Czemu to robię. Po co. Czemu tak a nie inaczej. Zastanawiam się, bo bardzo bym chciała, żeby ten blog był odbierany jako szczery (cokolwiek to znaczy). 
Można by pomyśleć, że trafiłam kiedyś na nurt slow life, slow food, spodobała mi się filozofia i powiedziałam sobie - Dobre. Biorę. 

Gdy najbardziej mi się nie chce, idę na zajęcia na siłowni. Wracam i czasami ćwiczę dalej. Zakwasy są dobre. Nauczyłam się za nimi tęsknić. Jeszcze 3 lata temu byłoby to nie do pomyślenia. Chciałam? Nie. Samo przyszło. Ja chciałam tylko zmiany i aktywności. 


Nie. Nie było tak. 

2.1.14

Kayah i Transoriental Orchestra



Zapal świece, pogaś światła, pozwól głośnikom zabrzmieć najnowszą płytą Kayah "Transoriental Orchestra". Zanurz się w arabsko-żydowskim świecie. Odpłyń w bezmiarze kojącego dźwięku.