1.1.14

Z Hobbitem



Na film "Hobbit: Pustkowie Smauga" pojechałam bez większego entuzjazmu.




I bardzo dobrze, bo wyszłam zaczarowana.
I znowu zakochana po uszy w Legolasie. 
Ech, a już myślałam, że jednak wolę Aragorna. Pierwsza miłość nie rdzewieje i sentyment to sentyment, to, co Bloom robi z tą postacią usypia mój rozsądek. I dobrze. 
Sam film? Przyznam, że nie nudziłam się ani chwili (co zdarzało się na pierwszej części).
Wybranie się na 3D jest średnim pomysłem, ponieważ film nie jest za bardzo pod to stworzony i jedyne co sama odebrałam naprawdę 3d to latające bączki. Chyba nie o to chodziło? ;-)
Fabuła nie zaskakuje (no kto nie zna treści Hobbita?), ale akcja jest bardzo dobrze zbudowana. Jeśli ja syczę, albo krzyczę "o NIE!", to znaczy, że się dzieje. Muzyka bajeczna, jak należy. 

Czy polecam? W tym wypadku nie ma to najmniejszego znaczenia, bo każdy wie, że jeśli chce się go zobaczyć, to się zobaczy, jeśli nie, to też nie ma siły. 
I cholera, no kończy się w takim momencie, że można spokojnie popaść we frustrację, że ostatnia część dopiero za rok. Oczywiście za 2 dni nie będę już o tym pamiętać, ale takie zagrania są dręczeniem widza. 
Dzięki. Super sposób na zakończenie roku, bo seans zaliczyłam z M.  i przyjaciółmi jeszcze w AD 2013. 

I ten Legolas... Ech. Zdjęcie wrzucone oczywiście, żeby spokojnie powzdychać. Jak nastolatka. Nic nie poradzę. Nie mam zamiaru :-)
Legolas i Riddick to dwie fikcyjne postaci, które podnoszą mi znacznie ciśnienie. Bywa.
Co mnie tak w Legolasie ujmuje? To oczywiste (poza wyglądem, a szczególnie wyrazem oczu, mimiką, uśmiechem). Podejście, charakter. Elfy nie mówią dużo, ale działają. Mają swoje zasady, ale potrafią od nich odstąpić chociażby w imię miłości. Z niebywałą pasją i precyzją bronią. Legolas i łuk i orki i mnie nie ma.
Ja w ogóle kocham WP i Hobbita za wartości, które wcale nie są idealizowane. Oddają naturę, potrzebę wygody, bezpieczeństwa, wolności, ale też różne oblicza lojalności i włączenia się we wspólną sprawę. Za odrobinę magii. Kocham tę serię za postaci. Honor, dane słowo, nie są tylko wspomnieniem. Brakuje mi czasami w życiu tej baśniowej formy. Obok. Czasami we mnie. To w dużej mierze wynika z braku czasu. Ludzie nie widzą, co robią. Nie mają czasu na refleksję. 

To był jeden z najspokojniejszych Sylwestrów ever. I dobrze mi z tym. Właściwie to był po prostu fajny wieczór z przyjaciółmi. O północy nie poczułam nic. Może przestałam tego potrzebować. Stałam trzeźwa i patrzyłam w rozpaczliwie rozognione niebo nad Gdańskiem.
Nowy Rok się rodził.

Dzień dobry 2014. Jaki będziesz?
Jest szansa, że się polubimy, ale za dużo czasu nie mamy. Rok.