Oszuści i złodzieje, czyli roszczenia

Roszczenia, to takie coś, z czym przeciętny (dokładnie przeciętny) Polak się rodzi. Polak się rodzi i jemu się należy. 

No więc drogi krajanie, nie. Nie należy ci się nic ponad to, co określają regulaminy, warunki realizacji usług i inne OWU.



PKP, Polski Bus, Wizzair wszystko, co jest w miarę tanie wiąże się z roszczeniami pasażerów. Wszystko inne wiąże się z roszczeniami użytkowników. 

Powiem jedno: ogarnij się, człowieku. 



Może ja jestem jakaś dziwna (a nie jestem), ale zanim się zdecydujesz na skorzystanie z czyjś usług, to w pierwszej kolejności zapoznaj się z regulaminem i przysługującymi Ci prawami. Z obowiązkami też nie zaszkodzi, żebyś  wiedział, co łamiesz. To, co tobie się wydaje, że oni powinni, to twoje zdanie. Może indywidualnie negocjować, ale nie możesz tego oczekiwać.

Niemniej, jak widzę narzekanie na PKP czy Polski Bus czy inne tanie usługi, to mnie lekko wzdryga. Te wszystkie obelgi i oczekiwania i zawiedzione nadzieje w bilecie za 1zł. WOW. W gruncie rzeczy cena biletu nie ma znaczenia, bo chodzi o warunki, które są oferowane. 

Jak ci nie pasują warunki zawarte w regulaminie czy innych warunkach realizacji umowy, to po prostu z nich nie korzystaj, bądź zatrudnij się na stanowisku osoby decyzyjnej i te warunki zmień. 

W innym przypadku jesteś po prostu zrzędzącym malkontentem. Pieniactwo na niebywałą skalę.
I nie, nic ci się nie należy ponad to, co jest określone w warunkach. Warunkom podlegają pasażerowie i użytkownicy wszystkiego. Nie jesteś wyjątkiem. Wyjątkowe może być twoje zrzędzenie i awanturnictwo (Przypomniał mi się jeden polityk, który narobił rabanu w Lufthansie).

Nie rób tego. Pokaż odrobinę klasy. Zapoznaj się z warunkami regulaminu/ realizacji usług, poznaj swoje prawa, które są ci oferowane i rozważ, czy ci pasują. Jeśli nie, to wybierz kogoś innego. To jest wolny rynek a nie nabluzganie dostawcy, że tobie się należy, bo tak uważasz.

(Wstyd sobie robią ci, którzy uważają, że na zachodzie jest inaczej. Nie jest. Tam ludzie czytają regulaminy, dlatego się nie kompromitują ignorancją i nie awanturują się o to, co im się wg nich należy. Wiedzą, na jakie warunki się zgodzili, no ale tam też czytają instrukcje obsługi itp). Czasami mam wrażenie, że ludzie naoglądali się filmów  i wydaje się im, że jadąc PKP, czy Polskim Busem albo lecąc Wizzair korzystają z biznes klasy najdroższych przewoźników. Ja rozumiem, że to może i podróż życia, ale bez przesady z oczekiwaniami. I zacznij od regulaminu. Szczerze mówiąc, warunki tych popularnych przewoźników i tak są dobre, jak na cenę przejazdu (podobno w Polskim Busie jest w cenie catering, na niektórych trasach).
Tak samo bardzo dobre są warunki w restauracjach, hotelikach i pensjonatach, centrach sportu. Relacja cena- warunki są w Polsce naprawdę bardzo dobre.
Poważnie. Nie pogarszaj sytuacji, gdy coś się dzieje nie po twojej abstrakcyjnej myśli i pokaż, że mimo wszystko masz rozum.
A jeśli chcemy wyższych standardów, to je po prostu kupujmy u tych, którzy je oferują.

Tym, którzy oferują i tak bardzo dużo, może by w końcu ktoś podziękował za starania, zamiast krytykować i narzekać?

Wejdźmy w końcu do Europy mentalnie. Już pora.
Tłumaczenie różnych zachowań poprzednim ustrojem staje się z każdym rokiem coraz słabsze. Minęło za dużo czasu, żeby się tym ciągle zakrywać i przesadzać w nieświadomości mechanizmów.

Komentarze

  1. he he he
    świetne he he he.
    Opisałbym swoje doświadczenia z Polskim Busem, Ryanairem, Wizzairem czy EasyJettem, ale nie będę zanudzał. Bardzo się cieszę, że takie firmy działają i jestem szczęśliwy, że żyję w tych fajnych czasach zmian. Niesamowicie fajnie polecieć do Barcelony za 24 €. Albo z Mediolanu do Modlina za 19€. Cieszmy się z tak taniego sposobu przemieszczania się po naszym kochanym Eurolandzie. Jest świetnie, ale też bardzo zabawnie czasami. Zwłaszcza gdy pasażer jest nieobeznany z obyczajami danych linii. Kupa śmiechu. Tylko jeden przykład: Ładują nas na pokład Ryanaira. Ogłoszenie informujące pasażerów jest nadawane co chwila, że można mieć tylko jedną sztukę bagażu podręcznego, że nie można mieć, oprócz walizeczki, dodatkowo torebeczkę damską czy torbę na aparat fotograficzny. Wszystko ma być w jednej torbie. Kolejka, wiadomo z jakiego powodu, ustawiła się ogromna. Może dwudziesta pani z kolejki podchodzi do pań sprawdzających boarding card i dowiaduje się, że nie może mieć swojej damskiej torebusi i walizeczki, chyba że dopłaci. Pani wychodzi z kolejki i obiecuje wsadzić do walizki swoją damską torebkę. Jak obiecała tak zrobiła. Uprzejmi ludzie nie zmusili jej do wracania na koniec kolejki tylko wpuścili ją jak już była gotowa do odprawy. Podchodzi biedulka do pań kontrolujących karty pokładowe i robi się czerwona. To była bardzo wyrazista czerwień. Okazało się, że kartę pokładową i dokumenty spakowała do walizki, w swojej damskiej torebusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację, że w tym wszystkim liczy się przede wszystkim sama możliwość, jaka za tym stoi. Tylko większość cywilizowanego świata tak to traktuje i nie włączają modułu "krzywda mi się dzieje" z byle powodu. Kocham takich ludzi. Serio.
      Przy okazji, przypomniała mi się akcja, chyba właśnie Ryanaira, gdy chcieli wprowadzić stojące miejsce w samolocie. Pamiętasz? :-)


      A poza tym, uśmiechnęła mnie twoja historia z torebką. :-)

      Usuń
  2. No niestety są tacy ludzie, ale ja staram się ich unieszkodliwiać uśmiechem i uprzejmością- to ich czasem wyprowadza z równowagi, bo się tego nie spodziewali. Przeciez ja powinnam wdać się z nimi w jakąś pyskówkę albo co ino. Ale nie ze mną te numery :) Mąż mnie opierdziela, ale już nie raz był świadkiem tego, jak ludziom sie głupio robi :) a że ja trochę zołzą jestem, więc lubię jak im sie głupio robi :)
    Tak jak Jarek, kocham tanie loty (np do Oslo za 19 zł <3 ), a kiedy już mi się zdarzy jechać PKP to uwielbiam obserwować ludzi i ich zachowania. A absurd jaki czasem mnie spotyka w pociągach zwykle traktuję jako dowcip i najczęściej się z tego śmieję aniżeli krytykuje. Choc gdyby mi przyszło spędzić dobę w pociągu przy -15 stopniach bez ogrzewania to chyba jednak minę miałabm nietęgą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zabijam ich spojrzeniem. Pieniactwo zaburza moje zen.
      Co do zdarzeń losowych, sytuacji nieprzewidywalnych, załamań pogody, no rany, wszędzie się zdarzają i powodowanie nerwowej atmosfery tylko pogarsza nastrój. Takim ludziom wysyłam spojrzenie "weź się ogarnij". O, to jak wkurzanie się w korku. No nic nie poradzisz.
      Ja mam niski próg cierpliwości do awanturników i pieniaczy :-]

      PS. jeśli coś jest złamaniem warunków regulaminu, umowy itd, to oczywiście należy egzekwować zadośuczynienie, rekompensatę, zwrot kosztów ,czy co tam się należy. Ba, ale to też się robi jak człowiek. I owszem, można z uśmiechem :-)

      Usuń
    2. Twój wpis przypomniał mi kilka sytuacji :) Już kilka razy dopuszczono się w moim przypadku niedotrzymania warunków, ale za każdym razem jakoś to przechodziło bokiem, bo gdy emocje opadły ani mnie ani mężwoi mojemu jedynemu nie chciało się już ruszać sprawy. Fakt- to były zapewne niezbyt istotne rzeczy o których już nie pamiętam, jednak pamiętam jedną, dość śmieszną sytuację. Polecieliśmy na wakacje. Do Turcji, w której notabene jestem zakochana. W każdym razie my dolecieliśmy cało i szczęśliwie, moja walizka także, natomiast walizka mojego męża leciała jak się okazało z Wrocławia przez Warszawę, Stambuł, coś tam jeszcze i dopiero następnego dnia wieczoem doleciała na miejsce. Dostaliśmy oczywiście papierek, który upoważniał nas zgodnie z tabelą fankfurcką do odszkodowania za opóźnienie w dostarczeniu bagażu. Mój Mąż powiedział, że on schowa ten kwitek, bo ze mną tak jest, że ja mówię, że zrobimy zrobimy, a później nie robimy. No i tak głęboko schował, tak sprytnie, że do dziś nie wiemy gdzie on się podział i jak zwykle odszkodowanie przeszło nam koło nosa :) takie z nas zakręty. Nawet jakbyśmy chcieli się pienić, to nie możemy ;)

      Usuń
  3. A swoją drogą to ja uważam że to karma. Ludzie narzekają, krytykują, są pretensjonalni i to do nich wraca. Ich życie to pewnie nie bajka. Ale sami sobie ja piszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo każdy ma to, czego chce. Wbrew pozorom :-)

      Usuń
  4. fajny tekst Marzena. każdy z nas jest konsumentem, ale też dużo osób pracuje w branżach świadczących usługi itp. mi np. zdarza się też pisać regulaminy i wiem, że są zawsze dwie strony medalu; przyzwoitemu przedsiębiorcy zależy na zadowolonych klientach i naprawdę wiele rzeczy da się załatwić na spokojnie; niestety stopień skomplikowania przepisów prawnych + stanowiska różnych organów nakładają na przedsiębiorców tyle obostrzeżeń jeśli chodzi o wygląd regulaminów, że ich uproszczenie często jest po prostu niemożliwe - im bardziej uprości się regulamin, tym więcej przepisów się naruszy, a te przepisy też są często sprzeczne. stąd i regulaminy trudne. więc chyba jedyne co nam pozostaje to zdrowy rozsądek - po obu stronach. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, możliwe, że ja również podchodzę tak, znając sprawę z obu stron, chociaż to raczej i tak chyba bardziej kwestia mentalności i zrozumienia. Masz rację: tak czy inaczej, w takich sytuacjach tym bardziej potrzebny jest zdrowy rozsądek.

      Usuń
  5. Tekst świetny, każdy wybiera co mu pasuje i tyle... ja ostatnio jechałam Polskim Busem i byłam zachwycona - mogłam się podłączyć do darmowego WiFi, podładować Kindla, wyprostować nogi na postoju i jeszcze przyjechaliśmy pół godziny wcześniej niż zakładał rozkład... i to wszystko za naprawdę niewielkie pieniądze. Poleciłabym i sama pewnie jeszcze skorzystam... a że są różne doświadczenia, cóż... zgadzam się z Tobą, Marzena, że każdy ma to co chce! Pozdrawiam! :)
    Dori

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do korzystania ze skrótu: https://www.myslowlife.pl