22.1.14

TOP 7 kobiet z seriali

TOP 7 postaci z seriali.
Jestem typem indywidualistki. Lubię towarzystwo, ale jeszcze bardziej lubię chodzić swoimi ścieżkami. Poniżej moje dwie ulubione bohaterki seriali + bonus, seriale o kobietach, które również lubię. Niektóre z nich nie wiem dlaczego, ale mają w sobie coś, że jednak znajdują się na mojej liście:

Bohaterka nr 1. NIKITA. Mało mówi, typ zadaniowca, w pokręconej relacji.







Bohaterka nr 2. Xena. Chodzi swoimi drogami.


I to by było na tyle w temacie. Obie są moimi ulubienicami.
Dołącza do nich jeszcze Dana Scully z Archiwum X. 
Myk polega na tym, że ma podobny charakter do dwóch poprzedniczek. 
Jesteśmy w dużej mierze strasznie podobne. W podejściu, sposobie działania. Zadaniowym traktowaniu spraw. Ze specyficzną emocjonalnością.  



Ale, oczywiście musi być jakaś kontra. Pozostałe bohaterki ukrywały się w serialach:





Ally McBeal. W okolicach 2000r kochała ją każda singielka. Już nie pamiętam za co, ale też ją kochałam. Głównie za ścieżkę dźwiękową.



Sex w wielkim mieście - tu prawie każda z nich coś w sobie ma.


Kasia i Tomek. Gdy ten serial wszedł na mały ekran płakałam ze szczęścia, że nie tylko ja taka jestem.

'

Dharma i Greg. Czasami ta dziewczyna doprowadza mnie do szału swoim wyjebizmem, ale z drugiej strony, można się od niej uczyć dystansu. 


Czy na tym koniec? Na dobrą sprawę tak. Jeśli chodzi o postaci kobiece, to chyba tyle, bo jeśli zapomniałam, to znaczy, że jednak nie była dla mnie tak ważna. Nikita i Xena to jednak zdecydowana czołówka. 
I wcale byśmy się nie przyjaźniły.
Czasami tak miewam, że jakaś kobieta bardzo mi imponuje. Naprawdę to w zupełności mi wystarcza. 
I tak, wiem, one nie są grzecznymi dziewczynkami. 
Podobno do czasu. 

Nie, nie kręcą i nie wzruszają mnie bohaterki seriali spod gwiazdy "byłam szarą, biedną myszką, zakochałam się w królewiczu/ synu bogatego właściciela korpo i on się we mnie zakochał. wszystkie niedobre kobiety z korpo się wściekły. a teraz żyjemy długo i szczęśliwie. WOW". Dlaczego nie? Bo nie widzę nic fajnego w propagowaniu syndromu ofiary i robienia złych z kobiet, które są przebojowe. Wciskanie ich w buty podłości i intryg jest słabe, jak słabe jest kreowanie "biedna, więc dobra". Wszelkie Isaury i Brzydule czy tam inne upadłe anioły to patologia a nie romantyzm. 

Ale co ja tam wiem. W końcu kocham Nikitę.