16.1.14

Efekt motyla a dobro

Życzliwość ma tyle obliczy, ile chcemy. 

Wczoraj na fb znajoma zalajkowała fanpage Łukasza Berezak (nie ten, ale inny, na którym chodziło o zebranie miliona lajków, po to, żeby sprawić chłopcu przyjemność). No nic prostszego. Lajkuję. Po chwili, jakimś zbiegiem okoliczności, przechodzę na oficjalną stronę chłopca, gdzie czytam, że tamto, to nie ich strona i nie ich działanie. Strona chłopca miała jakieś 22 k polubień, strona fejk ok 300k. Na tamtą chwilę. Żachnęłam się. Odlajkowałam fejka. Nie lajkując na razie nic dalej. 
Dziś wieczorem wchodzę i czytam czyjeś podlinkowanie, którego efekt jest TU. Ważna sprawa wbrew pozorom. 

Do czego zmierzam? 
1. Michał Górecki zachował się świetnie. Szacun. Zrobił dzień a może i tydzień. A niech ma nawet miesiąc. Jeśli jeszcze uda im się przenieść lajki, to będzie w ogóle bomba.


2. Na samym fejsie są na to różne reakcje. Normalne. Co jednak zwraca moją uwagę: opieprzanie ludzi za "naiwność". (Michał Górecki wspomniał o tym w pkt. 2)


Powiem tak: nie róbmy tego. 
Pewnie, że są sytuacje, gdy każdy z nas jak tylko może, to się wymądrzy. Spoko. To jedna z gier społecznych. Ale nie róbmy tego w odniesieniu do robienia dobra (jakiegokolwiek). Czegoś, co nie jest złem. Nie szkodzi. Nikomu. 
Niech te złośliwości gdzieś się kończą. Niech się kończą w takich momentach.



Jeśli widzisz, że ktoś się ładuje w łańcuszek, piramidę, fejk farmy, oddaje kasę na szemraną fundację, pomaga komuś, kto go zwyczajnie wykorzystuje (i wiesz to na 100%), to po prostu ostrzeż. Nie wyśmiewaj za naiwność, łatwowierność. 
Właśnie to wyśmiewanie zabija w ludziach chęć angażowania się. Bo dostają z dwóch stron, nie dość, że ich ktoś nabiera, to jeszcze ktoś zamiast ostrzec, to wyśmiewa. Wniosek - Life sucks. 

Rozumiem, że nie każdy będzie Michałem Góreckim i pójdzie ten krok dalej, czyli jeszcze podejmie działania, żeby zatrzymać oszustów, naciągaczy czy innych tym podobnym, ale nie wyśmiewajmy kogoś, za to że chciał dobrze. Nigdy. 

Nie pozwalajmy ani sobie, ani innym zabijać w ludziach dobra, dobrych odruchów, nawet tak pozornie banalnych, jak chęć sprawienia przyjemności choremu chłopcu poprzez milion lajków. Czasami to wszystko, co można zrobić, a może być dla kogoś ważne. 

Strach przez wyśmianiem, oszukaniem może hamować najszczersze i najprostsze odruchy życzliwości. 
Nie pozwalajmy na to. 
Ani sobie, ani innym. Każde, każde najmniejsze życzliwe działanie, okruch dobra jest cenny. Nie ma znaczenia, czy to lajk, czy jakikolwiek inny gest. 


Widząc, że ktoś ładuje się w oszustwo, po prostu go ostrzeż, a nie wyśmiewaj czy wyzywaj. Tak naprawdę właśnie to wyśmianie, czy wyzywanie od naiwnych idiotów odbija się rykoszetem. Taki człowiek, który się przejechał, nie dość, że niechętnie będzie wykonywał takie gesty w przyszłości, będzie się obawiać oszukania zamiast po prostu działać rozsądniej, to z jeszcze większą zaciekłością będzie wyśmiewał kolejne osoby. 

A nawet jeśli i tak cię nie posłucha to i tak się nie mądrz. Każdy chce mieć poczucie dobrego wyboru. Błędy każdy z nas końcem końców sam odczuwa i widzi. Nie kopie się leżącego. No trudno. Najważniejsze, żeby się nie zniechęcać. Wnioski jakieś każdy wyciąga sam. Ale nie zniechęcajmy siebie ani innych do działania. Nieważne czy w sieci czy w realu. Wyśmiewaniem zabito już niejeden zapał czy pomysł. 



Efekt motyla. W którą stronę go wyślesz widząc taką sytuację, albo nawet stając się jej częścią?

Pomyśl, zanim zareagujesz. Reaguj, mądrze. Ja się staram otaczać ludźmi, którzy właśnie tacy są i taka staram się być do ludzi. W tym względzie to ważne, bo to bardzo delikatna materia.  

Ten sam mechanizm działa właśnie u ludzi, którzy zwalczają WOŚP. Prawdopodobnie kiedyś się na pomocy komuś mocno przejechali, albo nawet zostali oszukani czy wykorzystano ich ufność (bo tym jest naiwność). Trudno. Ale za każdym jednym razem mamy wybór, jak zareagować. Na zjebki zawsze zasłużą ci, którzy oszukują, a nie nabrani. Jak ktoś uważa, że to naiwność, bo się lajkuje taką akcję, jak ta, to można mu pokazać środkowy palec. Serio, nie dawajmy sobie wmawiać, co jest naiwnością, co nie, bo to każdy z nas powinien oceniać sam w odniesieniu do siebie.

A teraz idę zalajkować oficjalną stronę Łukasza. Bo tak. Bo bardzo chciałabym wywołać uśmiech na jego twarzy, chociaż nie wiem, czy dla niego te lajki mają jakiekolwiek znaczenie :-)

Pomaganie i życzliwość mają ten sens zawsze. Nawet jeśli to tylko uśmiech. Kurcze, przestańmy mówić innym jak mają pomagać, bo niech każdy pomaga jak i kiedy może. Te lajki to tylko drobny gest jak przebranie się za klauna, żeby rozbawić dzieci na onkologii. Gesty są ważne i nie przekładajmy ciągle wszystkiego na kasę i do nawowywania o kasę. Myślę, że każdy z nas pomaga też finansowo, jak może i nie o tym jest ten tekst.
Wartościowanie najdrobniejszych gestów, początek zniechęcenia. Kasa jest ważna, ale nie jest jedynym ważnym czynnikiem pomagania. Skoro ktoś tworzy fanpage to chce jak najwięcej lajków. Nie ma się co krygować, po to przecież te fanpage są. Kto może, robi przelew, kto może lajkuje, kto może robi jedno i drugie i jeszcze poda dalej. Nie patrzmy na wszystko marketingowo, bo czasami nawet mnie to osłabia. Gesty nie są naiwnością. Choćby błysk wsparcia jest cenny. Punkt. 



Nie ulegajmy chęci wyśmiewania i wyzywania tych, którzy chcą coś zademonstrować, zrobić dobry gest nawet lajkiem. Zjebki należą się wyłącznie oszustom. Serio. Chrońmy życzliwe odruchy.

PS. Generalnie nie lajkuję kompletnie takich akcji (nie przez obojętność, co raczej przez nieśledzenie), ale w tej ujęła mnie prostota argumentu, bo uważam, że milion lajków właśnie tyle jest wart - uśmiech chorego chłopca. A Łukasz ma wyjątkowo uroczy uśmiech.