5.1.14

Kozacza Góra & placki ziemniaczane


Wiadomo, że najłatwiej zachwycać się tym, co spotykamy z dala od domu.  Fajnie jest jednak odkrywać takie miejsca pod samym nosem. Ba, prawie na wyciągnięcie ręki. Jednym z takich miejsc jest dla mnie Park Oruński. Do dziś kocham wybrać się tam na spacery o każdej porze roku. 
Nowym miejscem jest (jak się okazało) tzw. Kozacza Góra. 
Przez kilka lat M. wychodząc na balkon mówił - Kiedyś musimy wybrać się na tę wieżę. 
Naprawdę kilka lat. W końcu, w ten weekend, gdy dzień był przecudnie ładny, spontanicznie tam doszliśmy. (Chociaż nie wiem, czy można to nazwać spontanicznym wyjściem, skoro czaiło się na to kilka lat). Dojście zajęło nam jakieś 20 min. Żenada ;-)
Poza widokiem z wieży, największe wrażenie zrobił na mnie sam las, w którym wieża widokowa się znajduje. Zapach, zapach tego lasu powodował, że wręcz nie chciało mi się z niego wychodzić. Niepalenie pozwala mi ciągle odkrywać świat na nowo. Zapach lasu jest w dobrej czołówce.
W las wkomponowany jest park. Trzeba przyznać, że w Gdańsku takich miejsc nie brakuje i jako mieszkańcy lubimy się licytować, kto więcej miejsc "zaliczył" i ciągle się okazuje, że są takie, które ktoś odkrywa jako pierwszy (w danym gronie). Ja z M. prowadzimy teraz zdecydowanie Kozaczą Górą i uskuteczniamy kozacki lans, hell yeah ;-) 
 
Już w drodze powrotnej przeszła mi przez głowę potrzeba pochłonięcia sporej dawki kalorii. Wiedziałam, czym to grozi. Po powrocie zabrałam się do tego, co kobiece, pomalowane paznokcie lubią najbardziej  - obieranie i ucieranie ziemniaków na placki ziemniaczane. 

Przepis:


Placki ziemniaczane z łososiem








Ciasto:
 ok 1 kg ziemniaków, 2 cebule, 3- łyżki mąki, 1 jajko, ok pół łyżeczki soli, 1 łyżeczka (optymalnie świeżo zmielonego) pieprzu, (chyba jasne, co z tym robimy? :-)

dodatkowo potrzebne będą:
olej do smażenia,

oraz
śmietana 18%, łosoś wędzony, cytryna (lub/ i koperek)

Po przygotowaniu ciasta przekazuje się je do smażenia (do tego doskonale nadaje się np. mężczyzna, bądź ktoś inny w domu, ale można to też ogarnąć samodzielnie). W tym czasie siedzimy obok i popijając herbatę z imbirem, dyskutujemy sobie o tym, że właściwie mogły by być już gotowe. 
Świeżo usmażone placki kładziemy na chwilę na ręczniku papierowym (dla odessania nadmiaru tłuszczu), przekładamy na talerz. Nakładamy łososia, łyżeczkę śmietany, skrapiamy cytryną i mruczymy zjadając. 


Dodatkowo przypominam przepis na placki z kaszy gryczanej z łosiosiem. Są też pyszne.