28.8.13

Tak się składa, że chodzi o skład






Wchodzę do piekarni. Wybieram chleb (żytni). Pani go kroi a ja w tym czasie czytam skład "Kwasu chlebowego" stojącego na półce. 
Prawie sam cukier. Odstawiam.
- Chce go Pani? - pyta ekspedientka
- Chciałam, dopóki nie sprawdziłam składu. To coś nie ma nic wspólnego z kwasem chlebowym. Szkoda - odpowiadam. 
- Wie Pani co? To ciekawe, że coraz więcej osób sprawdza skład tego, co sprzedajemy. I coraz więcej osób odkłada to na półkę, krytykując właśnie skład. 




To wiadomość roku. Naprawdę. Pierwszy dowód, że rośnie świadomość ludzi, żeby wybierać krytycznie, nie kierując się tylko nazwą, etykietką, kolorkami i reklamami. 

Ludzie zaczynają sprawdzać skład i robić to co można zrobić najlepszego - po prostu odkładają na półkę produkt, który nie spełnia ich wymogów tego najważniejszego kryterium. 

Można robić wszystko, żeby wyczulać na wagę jakości jedzenia. Jedynym czynnikiem, który może jednak realnie zmienić rynek jest właśnie nie kupowanie byle czego. Wybieranie tylko najlepszych produktów. 

Że producenci czegoś takiego padną? No cóż. Jak ktoś pakuje w innych byle co, to chyba nie spodziewa się aż tak bezgranicznej naiwności. Czasy się zmieniają. 

Jako konsument mam najsilniejsze narzędzie  - prawo wyboru. Prawo odłożenia na półkę czegoś, co ma beznadziejny skład. 


Tak, wiem, że idealnych produktów jest niewiele. Wiem, że trzeba w tym wszystkim zachować rozsądek. Rozsądek oznacza jednak unikanie czegoś, co jest złudzeniem. 

Proste. 

Uśmiecham się. Naprawdę Pani z piekarni zrobiła mój dzień.