22.9.13

Slow i spontaniczny spacer

Pomysł na sobotę?
Spacer Jelitkowo-Sopot. Czemu nie.



Jest już po sezonie. Można normalnie przejść deptakiem. Spotykamy znajomych.
- Dziś jest fajnie ciepło - mówię.
- Coś ty, wróciliśmy dopiero z Turcji. Zimno nam - odpowiada koleżanka.
No tak. Też bym to tak widziała, gdybym wróciła chwilę wcześniej z 30st. Dla mnie pogoda była idealna na spacer. To jest ten plus jesieni: chce się chodzić.




Dochodzimy do Zatoki Sztuki. Kiedyś była tam dyskoteka Galaxy, w której bywałam z M. przed ślubem. Niegrzeczne czasy. Znajomy ze studiów stał tam na bramce i widząc nas razem widział, co się święci. Oj widział. Dawne dzieje. Stare czasy.

Dziś budynek jest odremontowany. Nowoczesny styl wpasowany w miejsce, idealne nadaje się na miejsce związane ze sztuką. Gdy weszliśmy, okazało się, że akurat jest pogadanka Wojciecha Młynarskiego. Borze, jak ja go podziwiam i cenię. Aż mnie dreszcz przeszedł, że widzę go na żywo. Nie wsłuchiwałam się jednak w jego opowieści. Lubię i cenię jego repertuar i twórczość.
Uwagę zwróciło też miejsce i widok za jego plecami - po prostu morze. W takich miejscach powinny odbywać się właśnie takie eventy.

Wychodząc zauważyłam rozłożony magazyn "Slow life". Dostałam jeden egz. (bo były za free). Hm. Czy go polecę? Jakiś czas temu przyjęłam zasadę, że nie polecam żadnego z magazynów o slow life, bo są przede wszystkim nafaszerowane produktami. Miałki w treści.

Magazyn SLOW, który tak polecałam? Za dużo przy nim niedomówień w zakresie współpracy z artystami. Kiedyś próbowałam to wyjaśnić, ale jakoś się nie złożyło. Przestałam go kupować. Treści tam zawierane były jednak na bardzo dobrym poziomie. Od strony sztuki - świetne. Zobaczymy co czas przyniesie. Ja za nim czasami tęsknię i żałuję, że jednak nie jest już dostępny w okolicznych kioskach.

"Slow life & garden" to głównie reklamy. W nadmiarze to aż razi. Może ja tego nie czuję, może nie rozumiem. Nie wiem. Na pewno do mnie to nie trafia. Gdybym miała znowu być na początku drogi i trafiłabym dopiero na slow life i na te magazyny, to pozostałabym w punkcie wyjścia. A to nie tak. Slow life jest dla każdego. Może być. Ale ja żyję wg własnej interpretacji i realizuję tę koncepcję po swojemu.
OK. Cieszę się, że propaguje się slow life, nie cieszę się, że powstaje obraz, jakby slow life to był nurt oparty o sztukę i produkty, a przecież slow life to filozofia życia.

Za mało w tych magazynach nadal psychologii i porad, jak żyć slow, jak osiągać równowagę, jak być szczęśliwym i spełnionym. Te magazyny mają sporą możliwość przecierania szlaków. I co z tego? To już bardziej Coaching jest slow. Czekam na inne podejście. Czekam spokojnie i jestem dobrej myśli. 

To nadal świeżutki temat, więc pewnie coś się wykrystalizuje. Easy i slowly. W obronie w.w magazynów: są świetne graficznie i artystycznie. Inna jakość i za to wielki plus ;-)

Chyba najlepsze podejście od strony psychologicznej trafiłam w Zwierciadle, które porusza temat slow life, jako temat poboczny. Może dlatego dobrze im to wychodzi. To naprawdę filozofia wymagająca zmian, odpowiedniego podejścia i sztuki życia.

Nie mogę się na stałe przekonać do żadnego z magazynów nawiązujących do slow life. Nie muszę, ale dobrze by było, żeby sięgający po magazyny o slow life znajdowali tam inspiracje do szukania zmian dla siebie (podchodzę życzeniowo) ;-)


"The Warsaw Dixielanders charakteryzuje się graniem tradycyjnych standardów jazzowych pochodzących z Nowego Orleanu i Chicago. Wykonuje również polskie standardy z lat 30' i 40' XX wieku oraz tematy nawiązujące do tego okresu. Wszyscy uczestnicy, jak i fani jazzu nowoorleańskiego będą mieli szansę posłuchać muzyki w najlepszym wykonaniu i przenieść się do czasów kiedy swingujące sale taneczne pękały w szwach." źródło

Pomysł na fajną starość.

Muszla w Sopocie, przy Molo. Widzę, że wróciła tradycja koncertów. Mieliśmy szczęście, bo trafiliśmy właśnie na The Warsaw Dixielanders. No co za fenomenalny pomysł, energia i wykonanie. Wielkie brawa dla panów :-)

(...)

Chyba mnie w tym roku sporo ominęło. Widzę, że w przyszłym roku trzeba będzie przyjrzeć się wcześniej akcjom sopockim. Tam się zadziwiająco dużo dzieje.

Postanowienie na przyszły rok - rozeznać wydarzenia wcześniej na własną rękę. Wydarzenia ekologiczne i z działki zdrowej żywności, koncerty, imprezy tematyczne. Wszystko docierało do mnie po czasie. I w Gdańsku i w Sopocie za dużo się dzieje i nie jest to propagowane. Pora przestać czekać, aż informacja dotrze do mnie, tylko zacząć jej szukać. Zawczasu.

Spacer był świetnym pomysłem. Spontany przynoszą najwięcej inspiracji i pomysłów.
I chill idealny.
I podróż w czasie, bo dobrze jest czasami uśmiechnąć się do wspomnień.