29.10.14

Kino s-f, dla lubiących poznać przyszłość

Skrócona lista moich ulubionych filmów  S-f.

Gatunek s-f jest mi bliski właściwie od młodości. Nie jestem ortodoksem (jak w niczym), ale filmy z tego gatunku mają dla mnie najmocniejszą siłę kreowania przyszłości i futurologicznych przypuszczeń. Jestem przekonana, że współcześnie wiele wynalazków miało swoje korzenie w scenariuszach i książkach, bo S. Lem przecież nie był jedynym, z kultowym "Solaris", które ekranizacja jeszcze nikomu nie wyszła idealnie. Mamy tu też Orwella z "Rokiem 1984" i podobny problem z ekranizacją, ale postanowiłam też sięgnąć w końcu po innych autorów. To na dziś melodia przyszłości, którą jednak chcę zagrać, ponieważ zrozumiałam, że w tym gatunku znajdę najwięcej inspiracji i mądrości przyszłości, ale jeśli znasz jakiś autorów, tytuły warte poznania, to daj mi znać.

Wracając jednak do kina.





Filmy, które wymieniam w ciemno (różne style i klimaty, od sensacyjnych, po komediowe czy zupełnie poważne), jeśli chodzi o nowe technologie, relacje człowieka z automatyką i robotyką, relacje człowieka z szeroko pojętym kosmosem, pomysły człowieka na przyszłość ludzkości:

"Ja robot", "Piąty element", "Riddick", "Gwiezdne wojny", "Avatar", "Odyseja kosmiczna"  Kubricka (ten reżyser często przewija się przez moje myśli, szczególnie też za propagowanie muzyki poważnej), "Matrix", "Seksmisja", "Powrót do przyszłości",  "Incepcja", "Truman Show", "Faceci w czerni", "Igrzyska śmierci", "Obcy", "V jak vendetta", "Terminator", "Jestem bogiem", "Walle", "Deja vu", "Raport mniejszości", "12 małp", "A.I. sztuczna inteligencja", "Equilibrum", i wiele innych.
Nie mówię nawet o superbohaterach i mutantach genetycznych, bo to jeszcze zupełnie inna sprawa, również bajecznie fantastyczna, ale w innych kategoriach. 

Myślę, że to jeden z powodów, dla których przyszłość, rozwój cywilizacji i technologie mnie rzadko zaskakują, bo w 99% to co jest i będzie, już było. Nauka to po prostu zaprzęga do rzeczywistości. Nie ma chyba technologii, której s-f by nie przewidziało, a może właśnie zainspirowało. Zachwyca przez to pomysłowość autorów, bo wiedząc, czego się szuka, nauka ma już ułatwione zadanie ;-)

Polecam ten gatunek każdemu, kto lubi podglądać przyszłość i jej alternatywy.
Ja do tego wracam nieustannie i właśnie mam niedosyt jeśli chodzi o książki, żebym mogła wizualizować sobie obrazy po swojemu.

Niebawem dojdę i do tego.
Na dziś polecam podglądanie przyszłości w ten sposób.

Ja na dziś czekam na realizację projektu miast na platformach.