22.6.14

Slow life w Latającym kręgu

Czerwiec dobiega końca, a dla mnie jest tak intensywny, że odłożyłam bloga. Na chwilę ;-)









Jednym z ciekawszych przeżyć było spotkanie w ramach "Latającego kręgu". Odsyłam do strony inicjatywy i od razu polecam kobietom, które szukają inspirującego networkingu. Na spotkaniu ze mną, które było wyjątkiem  pod każdym względem (dla mnie idealnie!), bo i na otwartym powietrzu i bez zapisów i w kameralnym gronie i lifestylowo, chociaż temat i tak odbiegał w stronę działań biznesowych. Na tym spotkaniu była doskonała równowaga i tak, jak nie lubię babskich spotkań (z założenia, bo paplanie dla paplania jest stratą czasu), tak to było wyjątkiem. Te kobiety czują flow i mają fantastyczną energię.



Podsumowując spotkanie, które trwało do nocy, slow life jako idea zrównoważonego życia, kobietom z latających kręgów na pewno nie jest i nie było obce. To ważne. Idąc na to spotkanie byłam tego prawie pewna i z przyjemnością się w tym przekonaniu utwierdziłam. Żałuję trochę, że nie porozmawiałyśmy więcej o blogowaniu, jako takim i blogowaniu jako sposobie na życie, bo na to nie starczyło czasu, ale i tak myślę, że do tego najlepiej będzie jak spotkają się z kobietami, które faktycznie żyją z blogowania (tak, jest ich niewiele, ale jednak), żeby opowiedzieć o samej idei i plusach oraz minusach (ja jestem ze swoim podejściem do tego tematu, jak wiadomo, "wybredna inaczej", ale na pewno każdemu, kto chce w to wejść, będę polecać i odsyłać do praktyków). Dla mnie tutaj ważne jest propagowanie slow life.

Pozdrawiam serdecznie organizatorkę - Kasię J.M. (fantastyczna babka, która jest wulkanem energii i pomysłów), ale też Anię G. - dzięki której ponownie przekonałam się, że świat jest mały (btw. jej filcowe gadżety podbiją świat, czego jej życzę - więcej TU ; z tego miejsca mogę też pozdrowić Kominka, dzięki któremu poznałyśmy się lata temu, jako jego czytelniczki),  Dominikę D. (jeśli ktoś poszukuje kreatywnego architekta wnętrz - Dominika na pewno pomoże) oraz pozostałe dziewczyny. Naprawdę był to fantastyczny wieczór. Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze kiedyś przy okazji innego kręgu.
Szczególne pozdrowienia przesyłam dla mojej ulubionej blogerki podróżniczej - Beaty, czyli Lalli. Ona już wie, dlaczego ;-)


Dodatkowo, chociaż tego nie zamierzałam, porozmawiałam z nimi o idei związanej z szeroko pojętym slow biznesem (porywam się z motyką na Słońce), która chodzi mi po głowie od kilku tygodni i utwierdziłam się ponownie w przekonaniu, że będzie miała rację bytu. To ważne dla mnie. Najważniejsze, że stoi za tym potężne poczucie misji, ale o tym kiedy indziej.

Uśmiecham się, bo jadąc na to spotkanie chciałam bardzo, żeby dziewczyny się po prostu przede wszystkim wyluzowany i pochillowały, przestawiając myśli na "slow". I to się chyba udało, a przy tym wynikła z tego świetna i inspirująca rozmowa.

Cudnie.
Z uśmiechem.
Marzena