13.6.14

Zapomnieć o świecie

Zapomnieć o swoim świecie, czyli dramat ojca z Rybnika. Dziś dopiero się o tym dowiedziałam, poprzez ten oto list otwarty.





I przyznam, że stanęły mi w oczach łzy. Oczywiście tragedia ojca. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jego cierpienia, on pewnie też nie. Zmroziło mnie też, gdy przeczytałam komentarze, w których robi się z niego mordercę. Yesu. Czy okrucieństwo ludzi ma gdzieś granice? Chyba nie tu.

Moją uwagę zwrócił wątek przepracowania ojca. Naprawdę, naprawdę nikt tego nie rozumie? Nikt nie żyje na autopilocie, nie pamiętając nic, poza tym, co się działo w pracy? Nikt nie żyje tylko problemami raportów i terminów? Nikt nie pracuje po 10 godzin? Nie bądźcie hipokrytami. A do tego jeszcze bycie rodzicem. Nieprzespane noce, zajmowanie się dzieckiem. Presja doskonałego rodzica, pracownika, męża. Nikt tego nie zna???

Bzdura. Sama pamiętam swoje życie, zanim nie nastąpił zwrot i nie zaczęłam go od nowa. Na nowych zasadach, drastycznie innych od tych sprzed zmiany, żyję slow, ale niech nikt mi nie pieprzy, że takie przemęczenie, takie straszne wyczerpanie nie jest możliwe. Bo jest. I to, co mnie doprowadza do pasji, to fakt, że nikt się nie zastanowi, dlaczego ten człowiek był tak przepracowany, dlaczego doszedł do takiego psychicznego wyczerpania. Dlaczego nikt nie szuka przyczyn w tym chorym trybie życia, który większość ludzi uskutecznia? 
Przecież ten człowiek zapomniał o własnym dziecku. Naprawdę nie widać w tym jego tragedii?? Naprawdę świat tak oślepł?

Bo ja widzę to bardzo jasno i jest mi przeraźliwie żal tego człowieka, ale przy tym jestem wściekła na ludzi, którzy zarzucają mu morderstwo. Pewnie większość z nich zna słowo "miłosierdzie", albo chociaż "empatia", tylko nie wie, kiedy go używać.

Nie wiem, jaki będzie wynik śledztwa, ale nic nie zmienia faktu, że patrząc na większość współczesnych młodych rodziców, widzę w ich oczach straszne zmęczenie i zrezygnowanie (mimo szczęścia, jakie daje im rodzicielstwo) i doskonale wiem, że nie trzeba być rodzicem, żeby się zawiesić i zapomnieć o całym świecie, bo szef wypierze mózg o jakiś raport, albo po prostu masz miliard spraw "na wczoraj" . Mam takich wspomnień całą masę. Na szczęście od kilku lat zupełnie mnie to nie dotyczy, ale jaki promil ludzi ma siłę zmienić swoje życie? Nadal za mały, bo zwyczajnie nie widzą wyjścia, nie mają wsparcia.
I dlatego tak cholernie ważna jest idea slow life, równowagi i ogarnięcia życia.
Ojcu tej dziewczynki życzę teraz profesjonalnego wsparcia.
Moje współczucie nic tu nie zmieni.

Linczowanie go uważam za barbarzyństwo.