5.12.14

100% lifestyle

Czysto  weekendowo, trochę kobiecych fanaberii:
  
Od tego roku są ze mną kozaczki ECCO i doszły czółenka S.Oliver (te drugie - wielkie dzięki za błyskawiczną realizację zamówienia Zalando. Bardzo potrzebowałam tych butów w listopadzie na wyjazd i zdążyliście. To był mój pierwszy raz, jeśli chodzi o zakup butów w sieci. Zupełnie najpierwszy. Nie wiem, kiedy będzie następny, ale pewnie będzie właśnie znowu w Zalando). Zauważyłam, że wróciła mi ochota na kratkę, więc wyciągnęłam z szafy jakieś stare ubrania. Sukienka we wzory to prezent od mamy. Sprawiła mi przyjemność na Mikołaja. Nie powiem.  Czerń, bordo, brązy, beże, mahoniowa zieleń moje ulubione kolory na ten szczególny czas*. Szczerze? Lubię te kolory całe życie. Kolory ziemi + ja = WNM

Ale dość o ubraniach. Przejdźmy do jedzenia: 
Słowem wstępu - gdy ostatnio byłam w Kolonii, a właściwie w Duesseldorfie, to w restauracji zamówiłam francuską zupę cebulową, gdyż mogę wyznać, że zupa cebulowa to moja wielka słabość, na którą rzadko jednak trafiam. Dotychczas myślałam, że jej wykonanie jest nieznośnie czasochłonne. Ale po tym ostatnim ekscesie, gdy zupa była pyszna, nie dawała mi spokoju. Musiałam zrobić ją sama. 
Spontanicznie trafiłam na przepis Michela Moran. TU i zaszalałam.
[moja modyfikacja: 1l bulionu + ząbek czosnku do cebuli]
W efekcie w mojej kuchni zapachniało 
zupą cebulową na białym winie, zapiekaną z grzankami z bagietki pod serem gruyere 




Przyznam, że już dawno nie byłam tak dumna z siebie. Wyszła idealnie. Fenomenalnie (co potwierdził M., żartując, że naprawdę zabrałam go do restauracji). Co tu wiele mówić. Polecam tę zupę i przepis.

PS. Wstydliwe wyznanie - sięgnęłam po kostki wołowe, bo na pierwszy raz wolałam nie ryzykować zmarnowania zapasu zamrożonego bulionu (zawsze mam jakiś zapas na bazy, albo po prostu na okazję "mam ochotę na rosół"). I tak wyszło fenomenalnie.

Na zimę, na zimno, na wieczór, po prostu genialne danie.


*Przytyk do pewnej absurdalnej afery. Kto wie, ten się uśmiechnie, a mnie się tego nawet nie chce komentować ;-)