28.12.14

Rzecz o liście marzeń, już pora

Kalendarzowo jeszcze 4 dni, do Nowego Roku 2015, dlatego najwyższa pora zaktualizować listę marzeń.

[Pisałam o tym więcej tu: LINK]

Dziś większość dnia spędziłam właśnie na tym. Na weryfikacji listy z roku 2014, powykreślaniu punktów, które się spełniły, ale głównie dodaniu nowych i przeredagowaniu treści.

Jak wspominam w przytoczonej notce, swoją listę prowadzę od 2007r. i weryfikacja jej sprawia mi wielką przyjemność. Doskonale jest wiedzieć, czego się chce i sprawdzać, na ile się do tego zbliżamy.
Dziś opowiem więcej o tym, jak zbudowana jest moja lista.

Zapraszam.





Moja lista marzeń podzielona jest na dwie kategorie: prywatną i zawodową. Prywatna obejmuje to, czego chcę dla siebie, w swoim otoczeniu, jakich ludzi chcę mieć obok (typ, nie imiennie), jakie chce mieć małżeństwo, jakie chcę mieć relacje z ludźmi, co chcę zrobić, dokąd pojechać. Wiele z tych punktów jest na dziś odległa, albo nierealna ze względu na koszty, ale to nic. Faktycznie sprawdza się, żeby po prostu bezwstydnie, nieskrępowanie marzyć. Rozwiązania są już efektem, jak układanie puzzli - w momencie określania marzenia, nie musimy wcale wiedzieć, jak to się ma spełnić. Właściwie - w moim przekonaniu - to odróżnia marzenia od planów, ponieważ plany to już po prostu się realizuje. Czasami wspominam, że mam np. na liście podróż na Kubę, żeby zatańczyć salsę w Havanie, albo podróż Koleją Transsyberyjską. To są marzenia. Gdy zacznę planować samą podróż, to będzie już... planowanie, czyli realizacja. Dla mnie to dwie różne sprawy. Moim marzeniem był np. też związek z M.i czekałam na niego kilka lat, więc nie było tu cienia planu, w normalnym rozumieniu i nie mogło być, bo to by oznaczało wyrachowanie, a tego nie lubię. Teraz, marzę o tym, jaki ten związek ma być. .
Także pisząc listę marzeń, rozgrzewamy serce i pragnienia do czerwoności i piszemy, czego CHCEMY.

Na liście służbowej, określam również marzenia, które są "niemierzalne", bo to one wpływają na wyniki finansowe. Ważniejsza dla mnie jest moja sprawczość, skuteczność i relacje z ludźmi. Tak, jednym z marzeń może być np. trafianie na odpowiednich ludzi. Szczęście do ludzi jest z resztą na mojej liście od początku i przepisuję go co roku.

Wiele z marzeń będzie tam zawsze, bo są po prostu powtarzalne i co roku chcę, żeby się spełniały.

Oczywiście ważne jest, żeby lista marzeń była z gruntu dobra. Jakoś zakładam idealistycznie, że marzyć należy o sprawach dobrych. Mam nadzieję, że ktoś spisując swoje marzenia pamięta o tym, żeby były one dla niego dobre, ale też dla otoczenia.
Myślę, że to ważny warunek dla marzeń generalnie.
Jeśli coś ma się spełnić, jeśli ma temu pomagać "wszechświat", to to ma być dobre. Jeśli ktoś życzy źle innym, albo chce źle robić, to niech wszystko staje mu na przeszkodzie. Prawda? No prawda.

Także zachęcam (jeśli ktoś jeszcze takiej listy nie ma) do jej stworzenia. Czytanie jej w ciągu roku, albo zaglądanie co jakiś czas działa budująco samo w sobie, bardzo poznawczo, dla nas samych, a przede wszystkim, pozwala nam określać, co daje nam szczęście w życiu. Ważne, żeby też w ciągu roku tę listę uzupełniać, jeśli coś dochodzi. Ona lubi żyć. Moja ma kilkanaście punktów i z największą przyjemnością patrzę na te skreślone, sprzed kilku lat, które miały się spełnić jednorazowo (jak prawo jazdy, czy remont, albo znalezienie "swojego miejsca" zawodowo). Materialne życzenia mam na dziś spełnione i moja uwaga jest w zupełnie innych miejscach, więc moja lista nie jest aż tak długa, jak mogłaby być. Jest kwintesencją tego, co jest dla mnie naprawdę, naprawdę ważne. Jak ożywiony w końcu punkt pisania książki, który też czekał od dawna na zapłon. My naprawdę wiemy, w głębi serca, co jest dla nas ważne. Posłuchajmy tego, spiszmy i dajmy losowi działać.
WAŻNE: pisząc listę marzeń wyłączamy ocenianie. Nie ma marzeń za małych, za dużych, mądrych, czy głupich. Wszystkie nasze marzenia są ważne, dla nas i to ich klucz. Najważniejszy klucz.

Życzę nam wszystkim na Nowy Rok spełnienia marzeń i pomyślności.

Z uśmiechem i slowly
Marzena


PS. Marzenia, to nie postanowienia. Postanowienie jest czymś, co sobie mocno narzucamy. Osobiście nie lubię, bo mam przekorną naturę. Marzenia mają pozytywny grunt. Jaka różnica? Np. Można marzyć o tym, żeby być niepalącym, nie śmierdzieć dymem i nie wychodzić zimą zapalić. Wygoda i komfort. Zupełnie inna motywacja do rzucenia palenia. Prawda? Dla mnie zupełnie. Nie mam postanowień, bo za bardzo lubię siebie :-)