28.5.11

E- zakupy przyszłości

Właśnie mi się wymarzył  wirtualny sklep z prawdziwego zdarzenia.
Sklep przypominający grę. Gdzie wchodzę przez wirtualne drzwi, biorę wirtualny wózek i rozpoczynam spacer między regałami. Najeżdżam myszką na półkę, produkt, czytam spokojnie jego skład, sprawdzam daty ważności. Gdzie podjadę do działu pieczywa i wybieram ciepłe jeszcze bułki. A po drodze wybieram potrzebne warzywa i owoce. Gdzie mogę wirtualnej ekspedientce w dziale wędlin napisać ile plasterków, której wędliny poproszę, ile i jakiego mięsa proszę zapakować. Gdzie zaznaczam zgrzewkę wody mineralnej. Gdzie zaglądam na półkę z chemią i wybieram płyn do naczyń i jeszcze zaglądam na półkę z kosmetykami i biorę płyn do kąpieli. Gdzie po drodze podjadę pod lodówki i wrzucam do koszyka ulubione lody. A i jeszcze wracam się po kawę. Po czym podjeżdżam do kasy i płacę kartą, a następnie umawiam się na godzinę dostawy, po czym dostaję już realnie, pod drzwi, wszystko piękne, ładne i ekologicznie zapakowane w papierowe siatki.


Gdyby wizualizacja sklepów była właśnie do tego stopnia urealniona, to bym korzystała z takich sklepów wyłącznie, bo w gruncie rzeczy za dużo czasu tracę na jeżdżenie do sklepów.
Myślę, że kiedyś do tego dojdzie. Kiedyś nie do pomyślenia było wirtualne zwiedzanie muzeum, w każdym miejscu świata, jak TU, więc taka wizja wirtualizacji sklepów wydaje się być też realna. Mam nadzieję, bo jestem typowym wzrokowcem i do mnie by to mocno przemówiło, bo pozwoliłoby mi zastąpić naturalne rytuały zakupowe. Owszem, do dawna istnieją e-sklepy kilku marek, ale TO NIE TO SAMO. Nie trafia do mnie wybieranie produktów bez opisów i tylko na podstawie samych zdjęć (brak informacji o produkcie zawsze mnie zniechęci do zakupu, poza produktami, które znam, ale takich jest niewiele, no i zupełnie odpada możliwość poznania nowości, albo czegoś po prostu innego), bez tego zakupowego klimatu jaki mam chodząc po sklepie. Tak jak nigdy nie będę kupowała w internecie ubrań, bielizny, bo nie mogę ich przymierzyć, tak też nie przekonam się do zakupów spożywczych. A byłoby to bajecznym rozwiązaniem...

UPDATE 19.07.2011.  Po wypróbowaniu zakupów internetowych w "Piotrze i Pawle" muszę pokornie przyznać, że jest to jednak doskonale rozwiązanie już teraz. Niedociągnięciem jest nadal brak podania składników produktów, ale może z czasem to dopracują, a ja mam i tak sprawdzone marki i produkty, które stanowią stały punkt listy zakupów. Raz na jakiś czas wystarczy pojechać i sprawdzić nowości, albo składy interesujących produktów i dalej można dawać się rozpieszczać zakupami przez internet. Cudne rozwiązanie.