20.5.11

Koniec świata - przewodnik

Amerykanie są narodem zapobiegliwym. Oczywiście przywykliśmy już, że potrafią się znaleźć w każdej sytuacji, jednak teraz, idąc z duchem czasu postanowili szybko stworzyć poradnik, jak się zachować w przypadku końca świata, który jak wiemy, ma znowu nastąpić, tym razem dnia 21.05.2011.
Na wszelki wypadek warto się przygotować: poradnik po angielsku.



Wg doniesienia, które rozeszło się po świecie, w tym w Niemczech, organ wydający poradnik zapewnia, że nie ma sytuacji, w której nie potrafiłby się znaleźć, w tym np. ataku zombie.

Mnie to naprawdę uspokoiło ;)

Swoją drogą zastanawiające jest, jak się czują ludzie, którzy w te "przepowiednie" naprawdę i poważnie wierzą, gdy okazuje się, że koniec świata jednak nie nastąpił. Niestety nie znam ani jednej osoby, która brałaby to na poważnie, dlatego nie mogę tego zweryfikować.
I można stwarzać dziesiątki scenariuszy, można się przygotowywać na to na wiele sposobów, można. Wszystko można. Tylko dla mnie pozostanie niepojęte, po co ludzie wymyślają takie rzeczy i dlaczego z taką pasją nakręcają własny i cudzy strach. Naprawdę w każdej sekundzie świat się dla kogoś kończy i nie widzę większego sensu w nakręcaniu się, żeby spektakularnie dołączyć do grona tych ludzi. Z resztą, czy każdy z nas nie przeżył już przynajmniej raz własnego końca świata? Czy do tego potrzebne jest zmiecenie całej ludzkości w dziwnych okolicznościach? Widocznie tak. Tylko takie "przepowiednie" nie mają na to większego wpływu. Ludzkość jako gatunek od samego początku istnienia doszukuje się dobrych momentów na zakończenie istnienia Ziemi. Tak. Jesteśmy najbardziej poryranym gatunkiem na Ziemi. Pocieszne.
Ja niezmiennie będę wolała żyć "tu i teraz". Katastrof na świecie i tak nie brakuje. Mogę się tylko cieszyć, że jak do dziś wszystkie dzieją się "gdzieś indziej". A w razie ataku zombie i tak pewnie błyskawicznie zemdleję na widok pierwszego z nich. Bardziej boję się pająków, które potrafią zaatakować w najmniej oczekiwanym momencie i spaść na rękę z sufitu. To jest dopiero szok. A ten żaden zombie ;)