4.5.11

Przyczajony tygrys, ukryty smok

Lubię fazowość dnia. Powolne wybudzenie. Spokój śniadania. Przygotowania do dnia. Potem czas na robienie 4 rzeczy na raz, dziesiątki kontaktów, telefonów, rozmów. W między czasie przerwy na herbatę. Chwila na internet, fb, wiadomości, moment na plotki, żarty. Wrzucenie się całą "głową" w zadania. I potem znowu wyhamowanie. Dobrze jest wiedzieć, jakie się ma alternatywy. Dobrze jest wiedzieć kiedy z czego i na jak długo zrezygnować. A z czego w żadnym wypadku.

Sport. Ruch. Ważny element dnia. Chociaż 10-20min. Niech to będzie bieg, niech to będzie chociaż steper, albo najlepiej rower. Albo chwila jogi. Świadome rozruszanie ciała. Rozluźnienie spiętych mięśni. Dotlenienie. Czas dla siebie.
Żyję bez zegarka na ręku. Od lat. Nie traktuję telefonu jak smyczy. Żadnego urządzenia. To mój wybór. I mimo początkowych obaw, jak przy wielu zmianach, okazuje się, że doskonale da się z tym żyć. Wszystkie urządzenia są dla mnie. Nie ja dla nich. Im bardziej w to wierzę, tym bardziej się to sprawdza. I świat się od tego nie wali.

Wypracowanie sobie swojego własnego rytmu.

Co ciekawe, wiele materiałów od zarządzania czasem zaleca rozpisanie dni, tygodni, miesięcy. Co do godziny. Dokładny plan dnia. W godzinach od-do. To jest fajne, bez planowania wiele się nie osiągnie, ale rozpisywanie sobie tak życia jest prostą drogą do frustracji (jedną z wielu). Oczywiście, że wiele spraw kręci się w pewnych ramach czasowych, ale zapychanie kalendarza od chwili gdy otwieramy oczy, do momentu gdy je zamykamy jest jakimś koszmarem. To prawie jak samotresura.
Nie ma czegoś takiego jak stały rytm. Wiele zależy od dnia, nastroju, samopoczucia, pogody, wielu okoliczności niezależnych od nas. Slow life pozwala elastycznie i bezboleśnie dostosowywać się do możliwości. Bez bólu i dramatyzmu konieczności wprowadzenia korekty. Planowanie dnia zostawia duże widełki czasu niezaplanowanego, który sami decydujemy czy wykorzystamy kreatywnie czy na czysty i niesplamiony produktywnością relaks.
Slow life pozwala znajdować złoty środek pomiędzy planowaniem a zupełnym luzem i swobodą.