19.6.11

Chomikowanie

Chomikowanie zwane zbieractwem. Gromadzeniem śmieci pt "bo to się może przydać". Jakoś nigdy tego nie przyjęłam. Może dzięki temu, że od wczesnej młodości wiele razy się przeprowadzałam i właściwie dopiero po ślubie osiadłam w jednym miejscu. Przez lata przeprowadzek pomiędzy krajami i miastami nauczyłam się nie zbierać. Mam jedynie rzeczy, które są mi potrzebne, lub które mają szczególną wartość sentymentalną oraz książki, których nierozpakowane kartony dalej stoją w piwnicy. Poza tym wyrzucam wszystko dość szybko. Jakoś lubię mieć zawsze poczucie, że w razie kolejnej przeprowadzki jestem w stanie zapakować się znowu szybko i bezboleśnie. Dzięki temu uskuteczniam coroczne przeglądy szaf i szafek + piwnicę i toczę kilka wojen z mężem o niektóre "możesięprzydasie" typu stare kable, od komputerów których już nie mamy, po zepsute urządzenia, których nie opłaca się naprawiać czy inne pierdoły, których celu nie da się na dziś określić. To samo dzieje się z nienoszonymi od lat ubraniami (organizacje charytatywne zrobią z tym porządek i przynajmniej jakiś użytek. Ja już nie). Jakoś nie ma ani jednej rzeczy, o której pomyślałabym po latach "a teraz to by się przydało". Przydasie są śmieciami. Bez sentymentu. Koniec kropka. To samo dotyczy porządku w dokumentach i papierach. Jest grupa dokumentów, które należy trzymać przez określony czas, ale potem natychmiast, gdy sprawa się przedawnia, out. Zapłacone rachunki to samo. (Jeśli chodzi o rachunki, to polecam archiwizowanie historii rachunków, na pamięci komputera, bo oczywiście każdy już dziś chyba korzysta z konta internetowo? :)
Chociaż robię tak od wczesnej młodości, to sprawdza mi się do dziś. A przy okazji miło było o tym przeczytać gdzieś kiedyś, jako o złotej zasadzie porządku. No cóż. Mogę ją tylko potwierdzić. Przydasie nie istnieją :)

Ma to dodatkowo wielkiego, potężnego wprost plusa: sprzątanie całego mieszkania, gruntowne, zajmuje 1godz., bo nie mam miliona bibelotów, które wymagają przestawiania, ustawiania, układania i porządkowania. A nietracenie czasu na utrzymywanie porządku (chociaż do pedantki mi daleko ;) jest dla mnie ważne. W ogóle bardzo cenię sobie wszystko, co mi ułatwia życie, uproszcza, skraca czas robienia rzeczy, które zrobione być muszą. A nawet takie rzeczy lubię robić w sposób możliwie uproszczony. Sprzątanie, pranie, prasowanie, to nie filozofia. To konieczności, dlatego trzeba je sobie maksymalnie uprzyjemniać i skracać czas na ich wykonywanie.