25.6.11

Wyobraźnia i uśmiech na co dzień

Stoję przed bramą cmentarza. Za sobą słyszę rozmowę.
DZIEWCZYNKA: a kiedy pójdziemy do cioci?
OJCIEC: byliśmy właśnie. ciocia leży tam w grobie
DZIEWCZYNKA: a dlaczego ciocia tam leży?
OJCIEC: bo nie żyje
DZIEWCZYNKA: ciocia nie żyje?!!!
OJCIEC: no nie żyje
DZIEWCZYNKA[szczerze zmarwiona]: ojej.... ojej....

[nie mogłam się nie zaśmiać, po prostu nie wytrzymałam. Rodzice dziewczynki skarcili mnie wzrokiem. Tak, zrobiło mi się głupio, bo zrozumiałam, że oni kompletnie nie poczuli absurdu rozmowy. Mają do tego prawo.]


Dzieci jeszcze tak pięknie nie kojarzą faktów. Ale to jest właśnie furtka wyobraźni. Brak myślenia przyczynowo skutkowego pozwala widzieć INNE rozwiązania, wyjścia, zastosowania, rozwinięcia. Dziecko nie ma tendencji do dopowiadania, uzupełniania, dopiero się tego uczy. Z wiekiem będzie się uczyło, jak tego nie doprowadzić do skrajnej perfekcji. O ile oczywiście będzie chciało zachować żywą i czynną wyobraźnię. Chociaż nie ma się co oszukiwać, są zawody, profesje, zajęcia, w których nadmiar wyobraźni jest wręcz szkodliwy i przeszkadza. Gdzie wymagana jest skrajna precyzja i działanie wg ustalonych sztywno wzorców i szablonów oraz procedur. Myślę, że do takich zawodów doskonale nadają się ludzie, którzy nie mają wyobraźni. Nigdy nie mieli. Przynajmniej się nie męczą. Całe szczęście, że świat jest tak różnorodny. Gdyby wszyscy mieli podobny poziom wyobraźni, poczucia absurdu, albo abstrakcyjne poczucie humoru to zabrakłoby równowagi.
Życie bez wyobraźni byłoby dla mnie potwornie nudne. Tak wyobraźnia, jak i abstrakcyjne poczucie humoru i ciekawość świata są dla mnie moimi najcenniejszymi cechami. Zaletami. Talentami. Cała reszta kręci się właściwie wokół tego i zdobywana wiedza, doświadczenie wykorzystywane są do łączenia ich z wyobraźnią.  To daje efekty. Dla mnie najważniejsze.
Jak to się ma do slow? Ma się na tyle, że pozwala elastyczniej wybierać, co i kiedy robić. Elastycznie, znaczy zmieniać zdanie, dostosowywać otoczenie na ile się da pod nasze potrzeby, wykorzystywać nadarzające się okazje, ale też kreować je. Widząc punkt A, nie zawsze wnioskować, że za nim musi być punkt B. Często sami decydujemy, czy będzie to C czy Z, czy zostawiamy i zaczynamy od nowa w innym miejscu. Konsekwencja w życiu ma się odnosić do naszych własnych celów i marzeń (tych, które chcemy spełnić), albo podejmowanych działań, które mogą nas przybliżyć do spełnienia marzeń. Naszych marzeń. Mamy jedno życie, nie warto o tym zapominać. Najważniejsze jest żyć tak, jak chcemy, jak nam odpowiada. A to wcale nie jest tak oczywiste.

Osobiście uważam za potwornie smutne, gdy ludzie żyją cudzym życiem, albo marzą, żeby mieć życie jak ktoś inny (i je po prostu kopiują, albo obsesyjnie śledzą). Jak się żyje slow (nawet, jeśli się o tym nie wie), to się kocha własne życie. I to bardzo. Jakie by nie było, nie porównuje się go do życia innych. Nie ma zupełnie takiej potrzeby. To jest podobno jeden z objawów szczęścia. Jest nam dobrze, bardzo dobrze, w naszej własnej skórze. I życiu.

I tak na koniec: poczucie humoru potrzebne jest ludzkości do przetrwania. Dla samej rozrywki, ale może szczególnie, w sytuacjach trudnych, kryzysowych, w wysokim napięciu. Tylko ważne jest jeszcze trafiać we wspólne poczucie humoru, bo chociaż śmianie się w pojedynkę jest przyjemnością samą w sobie, ale dzielenie się śmiechem jest przyjemności tej mnożeniem. Właściwie zawsze widzę, gdy ktoś chce być zabawny, gdzie ma być dowcip, żart, skecz, chociaż nie zawsze mnie to śmieszy, bo nie wszystko co ma być zabawne, takie jest. O wiele częściej zabawne jest coś, co z założenia takie być nie miało. Lubię widzieć zabawność w rzeczach nie stworzonych by bawić (co miewa swoje plusy i minusy, bo nie raz zmusza mnie do przepraszającego spojrzenia w stosunku do urażonych osób. Rozumiem ich i daję im naprawdę do tego prawo. Nie każdy musi mieć przerysowane poczucie abstrakcyjnego poczucia humoru. Ja je mam od zawsze i lubię, gdy wychodzi w najmniej przewidywalnych sytuacjach). Jest to jeden z talentów pozwalających rozładować najbardziej napiętą atmosferę. Bezcenne. Myk polega jednak na tym, że czasami nie przychodzi, chociaż bardzo się go potrzebuje, albo przychodzi, gdy wolelibyśmy zachować kamienną twarz. No cóż. Abstrakcja to abstrakcja :)

Ciekawy wywiad odnośnie poczucia humoru znalazłam TU. Zwracam szczególną uwagę na zdanie: "Badania wykazały, że osoby z wysokim i z niskim poczuciem humoru różnią się w odbiorze sytuacji stresowych. Ludzie z wysokim poczuciem humoru widzą je w kategorii pasjonujących wyzwań, czegoś co jest trudne, ale czemu można sprostać. Z reguły mają wyższe poczucie własnej wartości, podchodzą do życia zadaniowo, obierając drogę konfrontacji z problemem i pozytywnego przewartościowania. W przypadku sytuacji, nad którą nie mają kontroli (jak choroba czy śmierć), umieją się zdystansować. Ludzie z mniejszym poczuciem humoru tę samą sytuację odbierają jako zagrożenie lub stratę i krzywdę. W radzeniu sobie ze stresem stosują strategię typu unikanie, wypieranie, nieprzyznawanie się. "
oraz
"(...)Dlatego mi odpowiada definicja, że poczucie humoru to cecha charakteru. Choć opisywane jest też jako zdolność do dostrzegania i rozumienia sytuacji zabawnych. Różnimy się pod tym względem.
Jedni mają łatwość w wychwytywaniu niewerbalnych sygnałów, że komunikat jest „nie na serio”. Innym te subtelności umykają. Pierwsi zauważają towarzyszący przekazowi charakterystyczny uśmieszek czy ton. Drudzy zupełnie nie, przez co nie odróżniają sytuacji poważnej od żartu."

I absolutnie się pod nimi podpisuję. Wszyscy, których uważam za ludzi Sukcesu, mają przy tym świetne, na wysokim poziomie, poczucie humoru, którym potrafią zabłysnąć w każdej sytuacji. Zachowanie poczucia humoru w najbardziej stresujących sytuacjach jest naprawdę jedną z najważniejszych umiejętności (i jedną z najtrudniejszych do opanowania, o ile w ogóle można się tego nauczyć...). Dowodzi o opanowaniu, dystansie i pomaga w niejednym kryzysie, gdy inni siedzą z żyłką spuchniętą z napięcia i stresu. Osoby umiejące powiedzieć w takich chwilach DOBRY teksty, który rozładuje napięcie, poprawi atmosferę i pozwoli iść dalej, pokazując, że dana sytuacja jedynie wydaje się być tak trudna, są mistrzami przywództwa. Rzadkie jednostki, ale jednak się zdarzają i stanowią dla mnie autorytety w kwestii radzenia sobie ze stresem. Ważne, że jakość poczucia humoru jest w takich sytuacjach kluczowa, gdyż tekst zbyt suchy, niskich lotów, żenujący, może wszystko jedynie pogorszyć, doprowadzając do rozjuszenia, a do tego robi z autora idiotę. Dlatego poczucie humoru jest tak ważne, jak i jego jakość i poziom. Ale to wiedzieli już nawet starożytni Grecy. Czasami tylko śmiech pozwala chronić przed szaleństwem ;)