3.3.15

Weź czas i negocjuj

Na początku roku trafiłam na zdanie, które mocno utkwiło mi w pamięci, aż wyszukałam w końcu autora.




Bo tak też jest i gdy się o tym wie, to człowiek nie boksuje się z życiem i całym światem, tylko negocjuje. Czy coś nam się w ogóle należy, czy na coś zasługujemy "bo tak"?



Nie. Wróć, oczywiście powszechnie mówi się, że tak, ale ja mówię o życiu. Ci, którzy uważają, że im się należy, że zasługują na więcej "bo tak", są największymi pieniaczami i owszem, często dostają to co uważają, że im się należy, ale cholernie drogo ich to kosztuje, czyli końcem końców przepłacają, a generalnie.. z reguły dostają mniej niż by mogli. W życiu lepiej, skuteczniej jest negocjować. 

Z każdym, wszędzie i wszystko, gdy jest taka możliwość, zamiast innych rozwiązań (od siłowych począwszy). Gorszych. Słowo klucz to też cierpliwość. Jeśli się wie, czego się chce, to się nie ustępuje, tylko czeka. Slow. Dokładnie tylko tyle. 


Moją ulubioną okazją do negocjacji w życiu jest "jeszcze 5 minut" z budzikiem i włączanie drzemki zamiast wyłączenia budzika, właśnie teraz, w porze przesilenia wiosennego, gdy nasilają się sny.

***

Śniło mi się, że wygrałam jakiś konkurs na projekty rozwiązań jakiś konfliktów i zaintrygowałam swoim pomysłem Putina. W śnie przysłał po mnie czarną limuzynę i spotkałam się z nim w jakimś pałacu, bardziej dworku. Sala wyjątkowo skromnie, prosto urządzona. Obszerna kanapa (a nie fotele) i stolik kawowy. Usiadłam prosto, w pełnym skupieniu i czekałam. Po dłuższym czasie na drugim końcu kanapy usiadł Putin i spojrzał wyczekująco. Powiedziałam tylko - Proszę im pokazać, że jest Pan silny i wejść z nimi w negocjacje. Może Pan to wszystko jeszcze zmienić. Proszę ich zaskoczyć swoją mądrością. 
Patrzył na mnie i nic nie powiedział. 

Obudziłam się. 

***

Gdy byłam ostatnio w Niemczech w nocy oglądałam program, w którym dziennikarze i politycy również rosyjscy i antyrosyjscy, ale i szwajcarski dyplomata, który brał udział w rozmowach z Putinem, rozmawiali na temat Ukrainy. Doceniłam to, że dziennikarka prowadząca zadawała pytania, na które każdy odpowiadał. Program był dobrze zbudowany. Oczywiście wywiązała się z tego dzika dyskusja, ale szalenie ciekawa. Ważne było to, że problem naświetlany był z każdej strony. Z każdej. Wnioski? Oczywiście, że nie było wniosków, ale niektóre obserwacje były dalece słuszne. W tym wszystkim potrzebne są rozmowy. Ale poważne rozmowy. 
Świat czeka.

Szwajcar podsumował najlepiej - Wolność, prawda, jest w ludziach. Ona może czekać tyle, ile to konieczne. 


***

Ostatnio oglądałam teatr "Rzecz o banalności miłości". Historyczna mądrość i zdanie głównej bohaterki - "Gdy w polityce pojawiają się emocje, to nie wychodzi z tego nic dobrego". 

I drugie, równie ważne, w formie dialogu 
- Czemu to robisz? Myślisz, że warto?
- Nigdy nie wiemy, czy warto. 

***


Wszystko w życiu można przenegocjować. Tylko trzeba chcieć i się trochę postarać, bo nie zawsze się chce, to ja też wiem, ale negocjacje same w sobie są bardzo slow.
Są jak sztuka uwodzenia (dobrze rozumianego), to sztuka kreowania nowych rozwiązań, to sztuka rozmawiania, co jest bezcenne samo w sobie i ostatecznie, to trening myślenia i cierpliwości.

Strasznie lubię, to jest naprawdę slow. Mam na to czas.
Oby świat też znajdował na to czas.