20.7.14

Granica nieśmiertelności


Zaistnieć w książce, to najpiękniejsza z możliwych ludzkich nieśmiertelności. 





Z żalem, ale też pewną bezradnością blogosfera przywykła do wykorzystywania* jej dobrodziejstw. Czasami dzieje się to z echem (kradzież całych treści, czy zdjęć np do książek kucharskich), czasami bez (szczególnie w odniesieniu do mikroblogerów - w skali popularności, którzy tylko obserwują to z bezradnością).  Blogowanie jest jednak silne w swojej formie. Autorzy nie zarzucają raczej pisania tylko dlatego, że ktoś wziął sobie ich treść czy pomysł jak bezpańskie. Jedni będą walczyć, inni nie. Chęć dzielenia się jest zdecydowanie silniejsza niż brak honoru po drugiej stronie. Samo zjawisko "inspirowania się" czy po prostu zabierania ma miejsce.

Czytam dalej "Grand" Wiśniewskiego. Na stronie 129 trafiam na treść o wierszu znalezionym "na jakimś blogu". Wiersz zostaje przytoczony. Nie wiem oczywiście, czy to tylko zabieg, czy faktycznie jest to wiersz z jakiegoś blogu. Ale i tak przeszło mi przez myśl, że może jednak jest to wiersz z jakiegoś blogu, jakiejś blogerki, ale się o tym nie dowiem i pomyślałam z żalem "O nie, nie Pan, Panie Januszu".
Przerzucam stronę. Doczytuję wiersz... a na dole pełen przypis z adresem i autorką. Boże, jak mnie to ucieszyło. 












Zdałam sobie też sprawę, że być zacytowanym w dobrej książce, to szczyt nieśmiertelności. Ponadczasowego zapisu. To coś innego, niż kod DNA przekazany w dziecku.

Samo bycie autorem książek też tym oczywiście jest, poprzez same książki. Oby były to książki, które ludzkość będzie chciała zachować.  Albo chociaż jedna.

Chronić przez e-bookami, przed zapomnieniem. Gdy papierowe książki staną się snobistycznym zbytkiem, zawsze będą takie, dla których znajdzie się miejsce na półce. I przechodzić będą z rąk do rąk. Zaczytane po wielokroć.

Sama marzę o tym, żeby taką książkę napisać, ale nadal nie mam w sobie tej opowieści. Nie spieszy mi się. Ale do tego czasu kocham trafiać na książki, które przenoszą mnie w inny świat.  W czasach mody na pisanie książek przez celebrytów (którym nie odmawiam oczywiście prawa do pisania, tylko nie trafia do mnie raczej to, co piszą), trzeba dobrze się wsłuchać i wczytać, żeby nie stracić na coś swojego cennego czasu.
Dla mnie Wiśniewski jest zjawiskowy, jako współczesny pisarz i teraz, gdy tak pięknie przytoczył wiersz i nazwisko autorki i adres bloga, cenię go wielokroć bardziej. Szanując niezmiennie. Być może, ten wiersz, ten cytat przetrwa samego bloga TU, ale autorka już wie, że nawet jeśli bloga skasuje, czy porzuci, czy coś się stanie (a bo to wiadomo, co będzie z platformami blogowymi za 5,10,20, 50lat?) To jej wiersz już na zawsze pozostanie w książce JLWiśniewskiego pt "Grand". Piękna perspektywa.

Inny świat, inna jakość, inne zasady. Honorowość. W realu.

Dzisiejszy dzień spędziłam czytając książkę i przysypiając w cieniu. To było bardzo, bardzo slow. Zupełne przeciwieństwo dynamicznej i rekordowej soboty. Ale o tym następnym razem. 


*bez podania autora, bądź źródła. "Inspiracją"  jest teraz zwykłe podbieranie pomysłu czy treści. Takie niestety mamy czasy. Doskonale, że są chociaż wyjątki i to w osobach tak znamienitych postaci. Po tym poznaje się wielkość. Niezmiennie.