29.7.14

Klauzula wywyższania

No proszę, proszę. Moja  imienniczka  namawia do podpisania przez nauczycieli tzw. klauzuli sumienia. 

O deklaracji wiary, zwanej również klauzulą sumienia lekarzy już pisałam TU.


Co mnie w tej całej sprawie najbardziej zadziwia?
To będzie coś wyjątkowego, na co nikt nie zwrócił dotychczas uwagi. Pora wskazać najważniejszy punkt tej całej mody na podpisywanie deklaracji wiary.

Gotowi na nowe, świeże spojrzenie?






Zapraszam.











Kwestia rozdźwięku między państwem świeckim, a państwem kościelnym jest dość jasna i dyskusjom jeszcze długo nie będzie końca. Kwestia szkodliwości zmutowanego egoizmu lekarza, była już przerobiona przy makabrycznym przypadku kobiety, którą w zaświat cierpienia wysłał litościwie doktor Chazan.  Wszystko jasne i reperkusje tych wszystkich działań, tłumaczonych sumieniem, będą też coraz częstsze, jeśli państwo tego nie uporządkuje. To wszystko będzie generowało problemy. To jasne.

Moją uwagę zwraca jednak zupełnie inna sprawa, którą się podzielę i którą pozostawię do rozważenia:

Dlaczego żyję w kraju i wśród ludzi, którzy uważają, że sumienie jest przypisane do jakiegoś wyznania? Dlaczego ludzie zakładają, że wszyscy - oprócz nich, wybranych - sumienia nie mają i się nim nie kierują? Bo zakładają, skoro muszą posiadanie tegoż sumienia zadeklarować w życiu zawodowym również?

Wróćmy w takim razie do początku:

Jestem dalece przekonana, że to jest obecne w świecie i znane jako etyka zawodowa. Każdy zawód wiąże się z jakimiś zobowiązaniami i kwalifikacjami. Jeśli nie możemy, nie chcemy spełnić tych warunków z powodów światopoglądowych, to zawodu danego nie wykonujemy. Proste. Jedni nie robią czegoś światopoglądowo, inni nazywają to sumieniem. Proste? Każdy z nas działa w zgodzie ze swoim sumieniem, bądź nie i nie ma to nic wspólnego z żadną religią. Każdy człowiek ma sumienie. Sumienie jest znane od wieków filozofii, psychologii, a również religiom. Wszystkim. Katolicy nie mają na nie wyłączności.


Więc o co chodzi z tym tupetem przypisywania sumienia wyłącznie katolikom i do tego jeszcze określonych zawodów? O wyróżnienie, o pychę, o bycie PONAD prawem, o zaznaczenie swoich poglądów i narzucenie ich w publicznej przestrzeni, wmuszenie ich, rzekomo zgodnie z sumieniem i Bogiem i dla dobra (kogokolwiek). Pamiętaj, że w imię Boga ludzie posuwają się do różnych wykroczeń. Nie tylko w tej szerokości geograficznej.

Zapamiętaj, sumienie ma każdy. Nie musisz nic deklarować, ani nie deklarować. Za działanie niezgodnie z sumieniem, męczysz się sam, za działanie niezgodnie z prawem, będziesz wg tego prawa ukarany. O ile od konsekwencji prawnych możesz uciec (wystarczy mieć dobrego adwokata), to od sumienia nie. I wie  o tym każdy, kto myśli. Nie trzeba znać nawet filozofii czy psychologii. Czy to oczywiste? No nie wiem. Dlatego zakoduj:

Te deklaracje mają działanie wyłącznie polityczne. Nie daj sobie wmówić, że jest to coś dobrego i ma zacne intencje w tle. Nie jest i nie ma. To polityka. Od początku do końca.

Bierz na to poprawkę. Po prostu.


I myśl krytycznie, żeby trafić do sedna... własnego sumienia.
Od razu będzie ci lepiej.