30.7.14

W dżungli gadżetów, rzecz o wearabledevices

Technologia w każdym zakamarku? Czemu nie ;-)

http://www.wearabledevices.com/

Microsoft Develops ‘Smart Bra’ to Monitor Stress and Discourage Emotional Eating






Jak znam siebie, to chciałabym pobawić się czy wypróbować każdą z tych rzeczy... i nie zatrzymać. Jestem gadżeciarą na efekt #wow. Kocham krzyknąć "ale czad!", czy "ale zajebiste!", tudzież "świetne!", "fenomenalne!". A potem iść dalej.

Niestety, stety, takie gadżety mnie bardzo szybko nudzą. Ale pobawić się, och, bardzo chętnie. Gdy np. piszę #chcęto, to znaczy, że chcę wypróbować, a nie nabyć (raczej na pewno). Dlaczego tak? Bo jestem w tym względzie minimalistką i doskonale zdaję sobie sprawę, że są setki gadżetów, które tak naprawdę lądowałyby po tygodniu/ miesiącu w szufladzie. Skąd wiem? Bo wielu takich gadżetów już się kiedyś pozbywałam, przypominając sobie, jak krótko trwała radość z ich posiadania. A już w ogóle lubiłam w swojej próżności mieć coś jako pierwsza. No cóż. Z pewnych rzeczy się wyrasta. Teraz kręci mnie coś innego.

Nauczyłam się nie nabywać czegoś, co znudzi mi się bardzo szybko. Podobnie mam z kwiatami. M. tego we mnie nie lubi, bo mi dać kwiaty, to 30 sekund mojego wzruszenia i szczęścia w oczach oraz zachwytu i wdzięczności, a potem kwiaty ładnie wyglądają w wazonie i już właściwie przechodzę koło nich obojętnie. Mam efekt "wybuchającej  gwiazdy". Zachwyt na chwilę. Ale kurcze, z drugiej strony ta chwila jest bezcenna, prawda? :-)
Nie dotyczy to jednak raczej gadżetów.

However.

Polecam powyższą stronę. Kopalnia gadżetów, przy których przebieram palcami z ciekawości wypróbowania, jak to działa i czy faktycznie mogę bez tego żyć ;-)



Jakoś wszystko to przegrywa szybko z moim ulubionym pytanie "Ale po co?".
I odpowiedź: Nie mam pojęcia, ale fajne było. Przez parę dni/ tygodni.

Czy dotyczy to wszystkiego? No oczywiście że nie, w końcu nie bez powodu kocham elektronikę i jej praktyczne zastosowanie (a przy tym jeszcze lubię się zastanawiać, dowiadywać, jak to działa, takie tam zboczenie zawodowe).

Po prostu coś musi być naprawdę praktyczne, żebym to chciała mieć. Małe prawdopodobieństwo sukcesu mają prawie wszystkie te gadżety, ale fascynaci posiadania na pewno spokojnie na co nie co tam zachorują. Co kto lubi :-)

Gromadzenie rzeczy jest dalekie od mojego podejścia do nich. Niech będą wolne, jak zwierzęta, którymi mogę się zachwycać i nie muszę ich posiadać :-)  Może moje synapsy największej przyjemności są gdzieś indziej niż przy gadżetach.

Czasami dostaję w "prezencie" jakiś taki gadżet (jak elektroniczne sudoku - niby genialne na podróż, a ja kurcze, w podróży nie wyciągam elektroniki, bo po co, skoro wolę poczytać książkę, albo generalnie podziwiać widok za oknem, albo się zdrzemnąć. Nie rozmawiam nawet przez telefon). Nie przepadam za gratisami. Może za dużo ich w życiu dostawałam i dziś po prostu odbieram to jako zawracanie głowy. Niektóre branże wypluwają tego tony. Wiem z doświadczenia. Szczerze, nie przepadam za tym, bo głupio oddać, głupio nie przyjąć, a wypada podziękować, a potem i tak się tego trzeba jakoś pozbyć, bo to zabawka na 15 sekund. Wszystko jest dla ludzi i ludzie to wymyślają, ale ilość gadżetów wg mnie totalnie zbędnych zastanawia mnie pod kątem marnotrawienia surowców. Takie coś powinno być produkowane dopiero pod zamówienie, a nie zalegać w magazynach. Ta cała gadżetomania to jakiś kosmos, ale cóż. Takie czasy.

Tak czy inaczej, lubię strasznie śledzenie nowości. Nie wiem przecież, czy kiedyś coś nie rozkocha mnie w sobie, jak dobre ciuchy do ćwiczeń. Może będę chciała jednak gadżet, który będzie stresował moim samopoczuciem i stymulował mięśnie np. w trakcie jazdy na rowerze :-)


PS. Stanik nie musi mierzyć mi poziomu stresu. Przecież siebie znam. Więc po co? Nie wiem. Oj, nie dorobili do tego jeszcze odpowiedniego marketingu ;-) 


Ale śledzę, bo lubię. Serio, serio. Szczególnie w przerwie na kawę. W końcu miniaturyzacja przechodzi samą siebie w technologiach i to jest autentycznie dla mnie fascynujące. Kiedyś uruchomienie takich urządzeń nie byłoby możliwe, bo człowiek musiałby nosić wielką walizkę z elektroniką na plecach, a teraz... proszę bardzo. Szukaj z lupą. Jest tam, na pewno.