29.8.14

Zostawcie konie nad Morskim Okiem

Obrońcy praw zwierząt lubią przesadzać w histerycznym podejściu. Podobnie jak ekolodzy. O ile popieram traktowanie zwierząt "po ludzku", o tyle kiwam głową z dezaprobatą, gdy widzę histerię pt "zamienić konie na meleksy" - tak, chodzi mi o Morskie Oko.




Drodzy obrońcy praw zwierząt, weźcie się czasami zastanówcie, co robicie tym zwierzętom. Dążąc do tego, żeby nie były one wykorzystywane do prac, zabijacie je. Dlaczego? Ano dlatego, że nikt na wsi nie będzie trzymał konia czy krowy dla rozrywki. OK, oczywiście nie mówię o koniach rasowych itd., bo to inna sprawa. Mówię o tym, że zwierzęta pomagają ludziom od wieków. I to jest dobre. Człowiek też wykonuje wiele ciężkich prac, bo takie są zawody, które tego wymagają. I to jest dobre. Ważne, żeby były zachowane jakieś normy.
To samo dotyczy pracy zwierząt. Zwierząt o które wystarczy, żeby właściciele dbali. Po ciężkim dniu i w trakcie. Ale nawoływanie do całkowitego zakazu robi tym zwierzętom krzywdę. Człowiek i zwierze od wieków idą w parze, wspierają się. Człowiek ma dbać o to stworzenie, z którego siły, czy innych właściwości, korzysta. I na tym koniec ograniczeń. Innym sposobem to oszołomstwo wykończyłoby wszelkie tradycje i wieś (chociaż nie tylko).






Brakuje w tych akcjach "obrońców" czasami jednego: rozsądku. Dlatego mam nadzieję, że jednak nie jest za późno, żeby zastosować rozwiązanie mądre, a nie szalone i krótkowzroczne. W sprawie dorożek jadących nad Morskie Oko, na pewno można wprowadzić jakieś ograniczenia ilości osób, ciężaru, jaki ten koń ma ciągnąć na raz/ na dzień, ale zamiana na meleksy, nawoływanie do automatyzacji wszystkiego po prostu te zwierzęta zabije. A do tego zabije tradycję i to piękną tradycję, bo w drodze nad Morskie Oko te dorożki, z końmi na przedzie, urzekły mnie niesamowicie. I chcę bardzo zobaczyć je następnym razem. Meleksy będą wyglądać tam beznadziejnie i popsują klimat. Naprawdę w tej drodze nad Morskie Oko, mijające dorożki są sporą wartością samą w sobie. Górale, nie oddajcie tego.

Unikam dlatego rozhisteryzowanych ortodoksów. Rykoszetem robią pogrom i wylewają dziecko z kąpielą. Mam nadzieję, że władze zakopiańskie i właściciele zwierząt nie dadzą się sterroryzować "obrońcom praw zwierząt".

Tylko czekać, aż ci dotrą na północ i zaczną walczyć o uwolnienie psów Hasky z zaprzęgów. 

Idiotyzm. 

Opamiętania i mądrości życzę. 
Dla dobra tych zwierząt.