Niedzielny dialog z...


Komentarz pochodzi z notki KLIK


Przyznam, że długość i treść komentarza obudziły we mnie myśl "Dobrze, porozmawiajmy".
Moje odpowiedzi na bordowo.




"Gdybym powiedziała, że chcę być jak Lewandowska Ania i zaczynam naśladować ją kropka w kropkę. Po operacje plastyczne włącznie. Styl ubierania, mimikę, itd. Albo... Chcę być jak Lewandowski. To by było wyzwanie"
Znasz takie osoby? Widujesz? Ile? Innymi słowy, nie przesadzasz?
Tym razem żartowałam. Ale same podobieństwa? Neutralnie nie szukając daleko - popatrz na celebrytki - ile z nich ma takie same usta, policzki, cycki? Albo ile razy ktoś patrzy na siebie i na kogokolwiek innego i też tak chce. Chce tak samo. 

i znowu inny kwiatek: " I czasami ktoś mi mówi "każdy się porównuje". Nie, nie każdy. Ba, znam wiele osób, które tego nie robią, bo nie mają po co. Robią swoje. Rób swoje. Głównie takimi ludźmi się otaczam. Oni są za mądrzy na tracenie czasu na jakieś porównywanie się. Jak ja."
Ty tak serio? 
No cóż :-)

Zakładam, (bo coś założyć trzeba, a takie założenie wydaje się dość logiczne), że mówisz o osobach + - w swoim wieku czyli + - 40. 
Niesłusznie. Raczej nie dzielę ludzi pod względem wieku (są wyjątki). W tym wypadku pisałam o zjawisku.

Czy Twoim zdaniem osoby w tym wieku, w dzisiejszym świecie w większości doskonale ogarnięci życiowo, rodzinnie i zawodowo...

Do dziś się śmieję, gdy czytam ten fragment. Właściwie za pierwszym razem prawie popłakałam się ze śmiechu. Piękne zdanie :-) 
Proszę Cię. Z tymi doskonale ogarniętymi życiowo to Cię poniosło. 

... nie mają innych, żeby nie powiedzieć ciekawszych, ważniejszych, fajniejszych rzeczy do roboty, niż porównywanie się do kogoś tam do absurdu, czy wręcz naśladowanie owego? Czy osoby z satysfakcją żyjące własnym życiem, będące, a jakże, sobą do bólu, to Twoim zdaniem jakiś wyjątek? 

Mhm. 
Wracając do wątku wieku: Nie uważam, żeby ludzie koło 40tki byli lepsi, mądrzejsi, czy cokolwiek innego niż ludzie w innym wieku. Jeśli piszę inaczej, to się bezlitośnie droczę, kpię ew. żartuję. Argument "masz JUŻ prawie 40 lat"... Rany.
Kiedyś było "masz już 15, 20, 30 lat i ....", kiedyś będzie może  "masz już 50, 60, 70 lat". A ja Ci powiem: SO WHAT? :-)
Są obszary w których oczywiście jestem świetna, bo wynikają z nabytej wiedzy, wykorzystywania jej  i doświadczenia. Są obszary, w których mam dużą siłę sprawczą. Ale to nadal nie ma nic wspólnego z wiekiem. Nie akceptuję takich uproszczeń. Ale uwaga, popatrz ilu ludzi ogarnia swoje życie mając 20 lat, a ilu dopiero koło 50 tki albo i dalej? Myślę, że Ci którzy ogarniają życie porównują, ale nie "się". Wiesz co mam na myśli? 

Ja rozumiem rozpierającą chęć podzielenia się ze światem własnym oświeceniem, rozumiem nawet jakże próżną, ale przecież nieszkodliwą chęć poczucia się częścią jakieś wyjątkowej, mądrej grupy, ale litości, Marzena... puk? puk? 
Cóż mogę Ci powiedzieć? No tak. Czuję się od dawien dawna członkiem grupy wyjątkowej, mądrej i moje oświecenia są fenomenalne. Gdzieś od 10 roku życia. A Ty? :-)
Nie wmawiaj mi proszę, że każdy jest tak szalenie świadomy we wszystkich kwestiach. Nikt nie jest. 
Jeszcze jedno - moja próżność to żart i mówienie o niej to tak, jakby mówić o moim operowym głosie. Uwielbiam swoje osiągnięcia, małe i większe sukcesy, efekty swojej bytności. Owszem. Ale to po prostu samoświadomość  i poczucie wartości. Wiesz co jest jednak ważne? Napiszę już w następnym zdaniu. 

do kogo Ty piszesz? 
Piszę dla tych, którzy chcą to czytać. Którzy chcą się tu ze mną spotkać. Piszę blog tak jak czuję. Tyle. A o tym napisałam TU. Piszę tez dla siebie. Serio. Sama się czytam, bo mi to pomaga czasami poukładać myśli.

albo w jakim świecie żyjesz? 
Poczytaj blog to zrozumiesz.

BZ wspomniał o mentorstwie, chaosie, niekonsekwencji, ja pytam - kogo chcesz oświecić i czym? 
Wszystko fajnie, ale z brakiem konsekwencji się nie zgodzę, bo BZ wykazał się wyłącznie nieznajomością treści na blogu (Ty zapewne też). Przywołajcie wszystkie notki, w których piszę o dietach, przeczytajcie je i wróćcie polemizować dalej. Kogo chcę oświecić? Kurcze, wszystkich, cały świat ;-) No przestań. 
Co do diety, sprawa jest dla mnie o tyle istotna, że przed trafieniem na 5 przemian, na człowieka, który mnie na nią naprowadził, odżywiałam się totalnie nieświadomie i po prostu źle. Bardzo sobie szkodziłam i wcale nie byłam taką siksą, bo miałam ok 33 lat. Przyczyny były różne, ale jestem pewna, że nie byłam jakimś wyjątkiem. Możesz tu się dopatrywać czego chcesz, ale ja po prostu totalnie nie przykładałam do tego uwagi, bo inne rzeczy były ważniejsze. I niedobrze, że tak było.  BZ czasami się przyczepi, ale jego faktycznie bardziej drażni mój mentorski ton. Cóż. Może coś z tym zrobić, zaakceptować, zacząć pić melisę, pójść do klasztoru, nie wiem. Rozwiązań jest wiele, ale ja jestem jaka jestem i kocham to w sobie.  Na blogu też ;-)

Dlatego jeszcze raz, nie szufladkujmy ludzi po wieku, bo może są tacy, którzy uważają, że nie powinni już czegoś robić, albo czegoś zmieniać, bo są w jakimś wieku. Albo właśnie szukając akceptacji idą w krzywdzące naśladownictwo.

w sumie przecież nie wiem, może w Twoim otoczeniu są naśladowcy, kopiści (tak ich nazwę roboczo), jakieś skrajne przypadki, a Ty, ponoć tak bardzo zajęta swoim życiem, jakoś ich mimo to szczególnie wyłapujesz. Może takich ludzi znasz. 
Widzę ich. Naśladownictwo jest mi generalnie obojętne, czasami śmieszy, czasami smuci, ale widzę je. 
Ba, sama się obserwuję, na ile patrzenie na innych wpływa na mnie. Przecież nie żyję na samotnej wyspie. Ważne, co obserwowanie innych w nas budzi. I może najważniejsze - kogo obserwujemy. To dla mnie jeden z aspektów blogowania. 

Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wyważasz otwarte drzwi, a to, co piszesz jest nowością i odkryciem dla Ciebie samej. Do zachłyśnięcia. Nie wiem, z jakiej czarnej głębi się wyrwałaś, że tak oczywiste rzeczy są dla Ciebie, prawie 40letniej czymś, do czego trzeba nawoływać. Kogo? Podatne 20tki u progu życia? Przecież nie rówieśniczki. To tak, jak ze slow life, o którym ostatnio "odkrywczo" napisałaś, że jest niczym innym jak normalnym życiem. Otóż to:) I nie, że "my w miastach musimy się go uczyć". Są tacy, którzy i prostszych rzeczy muszą się uczyć i tacy, którzy po prostu normalnie żyją. Niezależnie od tego, gdzie.

A to jest odkrywcze, tak? 
Wiesz, Ty opisałaś tak oczywistą rzecz, że nawet ja bym na to nie wpadła :-)



[Chcesz ze mną popolemizować? Proszę bardzo. Możemy co niedzielę zgłębić jakiś temat, ale może na przyszłość nie rozmawiajmy ciągle o mnie, bo nawet mnie to znudzi ;-)]


Komentarze

  1. Zabawne to podsumowanie, bo w sumie tej jednej rzeczy nie napisałam, właśnie tego, że niby tu o slow life, a w rzeczywistości piszesz ciągle o sobie. Jasne, że jest to nie do uniknięcia! to Twój blog, ale nawet w krótkim komentarzu do ubiegłorocznej tragedii tzw. "ojca z Rybnika" piszesz...i tak o sobie:D. Nie piszę, że mi to przeszkadza, uwiera, fascynuje, stwierdzam fakt. Ja natomiast w swoim komentarzu do notki nie pisałam o Tobie:), odwoływałam się do Twoich poglądów, do Twoich rad. Tak straszliwie oczywistych, że zapytałam, do kogo je kierujesz. Szkoda, że tak dalece nie zrozumiałaś, co miałam na myśli pisząc o współczesnych 40latkach i ogólnie kwestii wieku i związanych z nim dojrzałości, dystansie i odporności na pewne rzeczy, jak choćby opisywane przez Ciebie kopiowanie celebrytów;). Nie muszę znać Cię osobiście i odczytywać Twojego żartu i poczucia humoru, bo średnio są one w Twoich tekstach widoczne, w przeciwieństwie do mentorstwa, które bije po oczach. Oczywiste oczywistości plus ton mentorski to naprawdę niezjadliwe połączenie. Stąd mój zaskoczony komentarz. Nawiasem mówiąc, myślę, że mało kto toleruje mentorstwo bez grymasu i nikt nic z tym robić nie musi. Ot co. W dzisiejszych czasach, przy tak szerokim dostępie do informacji, poradników, również specjalistów i wykwalifikowanych, zawodowych coachów, którzy nie trują o sobie, nikt nie kupi samozwańczego autorytetu z argumentami "jestem mądra" i "ja tak zrobiłam". No zrobiłaś. Brawo. I?
    Myślę, że to Ciebie zdrowo poniosło przy pisaniu tej notki i to nie raz. I również dobrze się przy niej bawiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że tekst nie odda mojego humoru czy charakteru. Nie do końca. Cóż. Muszę z tym jakoś żyć.

      Przyznam, że nie przestaje mnie dziwić, gdy ktoś zauważa, że osoba pisząca bloga pisze z własnego punktu widzenia. Wiesz, bloguję od prawie 10 lat (w przyszłym roku minie) i przerobiłam chyba wszystko. Ale przez długi czas uczyłam się tego, że na blogi trafiają bardzo, bardzo różni ludzie. Owszem, każdy blogując chciałby się spotykać ze zrozumieniem, ale jeśli tak nie jest, to cóż. No bywa. Przez długi czas odcinałam się od tego, ale mam dość. Jestem osobą, która w życiu nie unika konfrontacji, lubię jasne sytuacje, lubię stawiać sprawy na tapet i wyjaśniać. Nie musimy się wszyscy kochać, lubić, ale się szanujmy.
      Co do mentorstwa, to nie mam z nim kompletnie żadnego problemu u innych. Kompletnie żadnego. I jeszcze na koniec - odnosząc mnie, bloga, do innych, do coachów, poradników itd. porównujesz wartość mojego bloga z pracą innych. No i możesz. Jest to kompletnie bez sensu, bo ja sama przy wielu tematach odsyłam do specjalistycznych materiałów, gdyż pokazuję tylko, że coś takiego i takiego jest, stosuję, znam, podpowiadam, że warto się zainteresować. gdyż... nie jestem psychologiem, specjalizacji coacha również nie mam. Nie występuję tu jako ekspert w dziedzinie. Przedstawiam moje zdanie, zbudowane na moim życiu,czy obserwacjach, albo po prostu wiedzy akademickiej ogólnodostępnej. Jeśli chcesz coś podważyć, proszę bardzo. Jeśli uzasadnisz, przyznam rację. Ale niech to będzie "nie jesteś ekspertem". Wiesz, dziś każdy jest, więc co mi tam ;-) (żartuję) Ja bardzo często widzę jakieś dziwne zależności i to jest dla mnie ważne, żeby je pokazywać. W praktyce.
      I wiesz, jak czytam te zarzuty o mentorstwo w takim kontekście, to słyszę za tym "Nie będziesz mi mówiła, co mam robić, nie jesteś moją matką@!!!"

      :-)

      Cieszę się, że odpowiednio podeszłaś do tej notki.Jednak możliwe, że nasze poczucie humoru nie jest tak różne.
      PS. Wiesz, że mnie strofujesz? I dlatego mnie to tak bardzo rozbawiło. BZ też to robi i też mnie to uśmiecha, bo w rzeczywistości rozwiązuję takie sytuacje spojrzeniem (pt "serio?, albo się zaśmieję, łotewer, jest inaczej). O raju. Tak to jest, jak trafiają na siebie przemądrzali ludzie, którzy dużo wiedzą, ale na Boga, naprawdę wolałabym porozmawiać tu o innych sprawach, niż "ja" (nawet jeśli w notce odnoszę się do siebie) ;-) Serio, poruszam na blogu tak wiele różnych tematów, przy których możemy spokojnie podyskutować merytorycznie, że byłoby fajnie, gdyby właśnie w tym kierunku szły rozmowy. Nie chodzi mi o przyznawanie racji (nie ma to znaczenia, bo przecież wiem, że ją mam :-), ale o inne punkty widzenia, jakieś rozwinięcia, może polecenia. Ja kocham poszerzać wiedzę, dlatego tak lubię się też dzielić nią tu, tak wiele jest obszarów wartych poruszenia, że aż szkoda mi czasu na odnoszenie się (w komentarzach) do mnie w szerszej rozmowie. Dajmy temu już spokój, ok?

      Usuń
    2. Jasne, ale z czym ja mam dać spokój? Odniosłam się do Twojego tekstu, Twoich opinii i Twoich przykładów, dlaczego piszę to po raz...trzeci? Drugi? Zapewniam Cię, że odróżniam fikcję, kreację, blogi pisane dla budzenia kontrowersji i nabijania odsłon czy też neutralne opisywanie dowolnego zjawiska, od przedstawiania swoich własnych poglądów, na dodatek popartych własnymi przykładami (swojej osoby). Ja nie piszę i nie zamierzam rozpisywać się w komentarzu o Tobie, Ty to robisz:)
      Z mentorstwem ja również nie mam problemu, nie lubię go, nie lubię również bigosu ale to nie znaczy, że mam z nim problem. Mentorstwo to ton nadmiernie pouczający, krytykancki, apodyktyczny, z góry, często zupełnie nieadekwatny do sytuacji. Odpychający. Czasem patetyczny. Każdą wiedzą można podzielić się bez tego, normalnie, bez zadęcia. Skoro o blogowaniu (Ty piszesz, ja czytuję różne równie długo), w blogosferze jest mnóstwo, w tym mocno eksperckich blogów, które to potwierdzają. Da się. Oczywiście można mieć to gdzieś. A może Twój blog należy czytać nie z kubkiem herbaty w wolnej chwili, dla przyjemności i chilloutu, tylko na baczność albo, co gorsza, na kolanach?:D Chodzi mi po głowie takie jedno słowo odmieniane tu przez Ciebie bardzo często i przez wszystkie przypadki. Umiar, słowo klucz.

      Usuń
    3. Nie mam wpływu na to, jak odbierasz mój ton. Dla mnie on jest zupełnie normalny i spokojny. Jeśli Ty go odczuwasz inaczej, to ja już na to nic nie poradzę. Tylko może pomyśl, dlaczego masz z tym taki problem?
      To, że chcesz zanegować moje słowa, to rozumiem, więc po prostu to zrób, tylko rzetelnie, bo ja sobie swojej wiedzy czy zdania nie wysysam z palca i lubię merytoryczne dyskusje. Dajesz :-)

      Usuń
  2. Tak sobie tylko tu wtrace ukradkiem, ze jesli do kazdego postu o diecie trzeba czytac caly blog od poczatku, to ktos tu ma klopoty z klarownym wyrazaniem wlasnego (sic!) zdania albo z lapidarnoscia. Szczerze watpie w techniczne mozliwosci takiego zadania. Ale ja jestem tylko prostym sceptykiem, moze inni beda mieli wiecej wiary, nadziei i zaparcia :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mój drogi, ale zarzucić mi niekonsekwencję łatwo było, prawda? Każdy temat można zbliżyć bądź oddalić pod wieloma kątami i na wiele sposobów, ale oś główna jest u mnie raczej stała. Temat diet na razie mi się znudził, bo pojawia się dosłownie wszędzie. Myślę, że każdy musi wiedzieć sam, a tu poznajesz moje zdanie. Ups. I ja poznałam Twoje :-)

      Jak Ty sobie myślisz, że ja nie jestem sceptykiem, to mnie normalnie obrażasz ;-)

      Usuń
    2. To dobrze, ze temat diet sie snudzil, bo mnie wcale nie interesowal.
      A czy jak ktos sie przyznaje, ze jest prostym sceptykiem, to oznacza, ze tylko on moze nim byc, albo czy zarzuca, ze jakas autorka bloga nim nie jest?
      Ciekawe, ze to cie normalnie obraza... :)
      Chcesz o tym porozmawiac - koniecznie idz do specjalisty! Sama sobie z tym rady nie dasz! Ja kiedys bylem! I bez dyskusji!!!!

      Usuń
    3. Acha, no skoro tak uważasz, to ok. Masz prawo ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do korzystania ze skrótu: https://www.myslowlife.pl