23.11.14

Podróże w czasie

Jestem fanką tematu podróży w czasie.  Teoria względności Einsteina otworzyła ludzkości jedno na pewno: wyobraźnię.

Wszelkie filmy, czy książki s-f w tej tematyce przerobiłam z zachwytem. Oczywiście nastoletnie początki filmowe były w "Podróży do przeszłości" i "Podróży do przyszłości" (i pewność "też tak chcę!"), ale tak naprawdę zaczęło się to jeszcze w podstawówce,  książką, której tytułu i autorki niestety nie pamiętam. Bohaterka książki za sprawą chyba zegara cofa się w czasie bodajże do średniowiecza.

(...)

Moja ulubiona pozycja, to klasyka :


"Wehikułu czasu" Herberta Georga Wells'a, do którego wracam co jakiś czas z wielką przyjemnością (ostatnio jako audiobooka, bo doskonale się przy nim zasypia).

Tak sobie śledzę, co tam nauka i sztuka wymyśli nowego i z czym ten czas skoreluje.


"Lucy" Bessona.




Niestety. Połączenie Matrixa, klimatu Tarantino, wspomnianych podróży w czasie, ewolucji, wątku Boga, mocy, możliwości mózgu, wykorzystanie technologii nie ujęły mnie oryginalnością, bo wszystko tu idzie po linii najmniejszego oporu (Doskonała kondycja fizyczna bez ćwiczeń? Marzenie ;-) ... ale film i tak wciągnął mnie zupełnie. Podoba mi się koniec. Prawie jak z Discovery Science.
A o to w końcu chodzi.

Recenzje mieszające pozycję tę z błotem można znaleźć np na Filmweb.
Mnie film ujął mimo schematów, "ale to już było" i błędów w wykonaniu. Morgan i Johanson  - cudo. W sam raz na leniwe popołudnie.

Polecam. Można się na chwilę zadumać.