27.11.14

Poradnik dla singli, czyli kobiece Pepe Le Pew

Dialog na wejście:
- M. a gdybym ci na jednym z pierwszych spotkań powiedziała, dała mocno do zrozumienia, że mi się podobasz, to co by było?
- Zniknąłbym jak dżin. Puh.

Niektórzy mężczyźni czasami wspomną "dziewczyn się dziś nie da podrywać".
Normalny facet zawsze chciał i będzie chciał zdobywać. To coś, czego natura nie zmieni, bo po co, skoro to jest dobre?

Kojarzycie Pepe le Pew? Mój ulubiony skunks.


Jemu to rozkosznie pasuje, ale kobiecie już nie. To singielka dzisiejszych czasów- śmierdzi na kilometr chęcią małżeństwa.





Jak czasami rzucam okiem na te wszystkie poradniki, jak uwodzić, jak nie uwodzić, jak zdobyć męża, jak utrzymać związek, to zastanawiam się, dla kogo i przez kogo one są pisane. Od wieków sprawdzają się metody, które kobiety stosowały i stosują wszędzie, bo są uniwersalne i ponadczasowe, chociaż są jak wiedza tajemna.
Umówmy się. Powodzenie jest czymś bardzo względnym. Zbytnie zainteresowanie może być tak samo męczące jak zupełny brak zainteresowania. Mało kto trafia za pierwszym razem 6 w totka.

1. Uprzejmość jest często mylona z podrywaniem. I bardzo fajnie. Tylko ty wiesz, czy jesteś właśnie miła, czy kokietujesz. Zachowaj umiar, a będzie dobrze. Baw się tym, bo to uroczy element codzienności. A mężczyzna, który nie ma pewności, czy właśnie go kokietujesz, czy jesteś po prostu miła, zapamięta to jako miłą okoliczność. TO DOBRZE. Co nie zmienia faktu, że uprzejmość naprawdę jest często mylona z flirtem. Tak samo jak żarty. Nic groźnego. Nawet jeśli jest mylona, to co? Nic. Urocze niuanse życia ludzi ;-)

2. Nigdy nie bądź obsceniczna i nie wyśmiewaj mężczyzny, który totalnie nie trafi z upominkiem czy komplementem. Nigdy. Miłe słowa są miłe i na tym pozostańmy. A jak facet nie trafia z upominkiem, to nie zabijaj go śmiechem. Znając życie i tak raczej  nie będzie z tego miłości życia, ale to nie powód, żeby go miażdżyć, szczególnie za coś, co miało być dobre.
UŚMIECHNIJ SIĘ, PODZIĘKUJ i pkt 1.
[Kiedyś kolega mi opowiadał, że dał dziewczynie kwiaty na dzień kobiet. A ona je wyrzuciła przy nim do ulicznego śmietnika, bo nie obchodzi dnia kobiet. Serio.]

3. NIGDY, ALE TO NIGDY nie poganiaj faceta w rozwoju sytuacji. Nie okazuj zniecierpliwienia a tym bardziej i to broń boże żadnych pretensji, że nie zadzwonił. NIGDY. Jak już zadzwoni, to się zachowuj, jakbyście rozmawiali wczoraj. I NIE PYTAJ czy zadzwoni. A jak zadzwoni, to się też głupio nie dziw, ani przesadnie nie ciesz, że zadzwonił. Bądź normalna i pkt 1.

4, Hit dekady - "przejmij inicjatywę". Uwielbiam to hasło. To właśnie Pepe Le Pew. Nie rób tego. Rzucenie spojrzenia, uśmiech przelotny czy jakiś "przypadkowy" kontakt, to nie jest przejmowanie inicjatywy, a jest już nawiązaniem kontaktu. Ale szczerze mówiąc, wg mnie to też jest niepotrzebne. 90% mężczyzn lubi wypatrzeć sobie dziewczynę i na nią polować. Nie wierz, że jest inaczej. Pozostałe 10% mieszka jeszcze z mamą. Daj im żyć. Dojrzewają i pewnie są jeszcze niepełnoletni. Co mówisz? Że co? Że niektórzy są nieśmiali? Nie mają odwagi? Wstydzą się? No i? Masz pkt. 1. Zawsze działa. Zapewniam, że nie ma czegoś takiego jak facet, który się wstydzi i nic z tym nie zrobi, jeśli trafi na kobietę, którą będzie chciał bliżej poznać. Chociaż z nią porozmawiać. Przejdzie sam siebie i znajdzie w sobie takie pokłady odwagi, że sam może być w szoku. A jaki będzie z siebie dumny, to jego ;-) Tylko wtedy uwaga! Pkt 1. Koniecznie. Bo jak go wyśmiejesz, albo wykpisz czy olejesz nieuprzejmie, to znowu będzie lizał rany w samotności, a tak, masz możliwość obudzenia jego pewności siebie. Jeśli nie dla ciebie, to dla jakiejś innej kobiety. Przecież wystarczy, żebyś była do niego miła. Gdy będziesz tylko miła i nie będziesz wiecznie miała czasu, to on się sam zorientuje. Ale nie pokopiesz mu ego. Tak na marginesie  - bądź życzliwa dla mężczyzn, Tak po prostu. Wszystkich (nawet jak jesteś nieprzyjemna, to bądź życzliwa). A najlepiej pkt. 1. Jeśli trafiasz na macho, to bądź kobietą i mu wybacz. Oni też są fajni. Można ich polubić i puścić wolno ;-)

5. Nie opowiadaj ciągle o sobie. Najlepiej jak najmniej. To mądra zasada prababek. Mężczyźni lubią mówić o sobie, pozwalaj im na to. Pomyśl sobie, że jeśli ma poznać ciebie, to będzie miał na to całe życie, a jeśli nie, to to nie ten, który ma tyle wiedzieć ;-)
Szczególnie nie opowiadaj całego życiorysu ze szczegółami. Masz prawo mieć swoją przeszłość i intymność. On też. Poznajecie się po to, żeby się poznać, a nie opowieści o swoich byłych. Na marginesie - Miej kolegów i to niekoniecznie gejów. Koledzy to naprawdę fajna instytucja.

6. Nie opowiadaj mu pierwsza o tym, jaka jesteś w nim zakochana. A już zupełnie, nie wymuszaj, żeby się do tego odnosił, jeśli dość dobitne dasz mu to do zrozumienia. Wiesz, faceci nie są idiotami. Oni WIDZĄ, tak samo jak my widzimy. Tylko jeśli sami nic nie mówią, to może po prostu nie mają nic do powiedzenia. Nie drąż. Nie dopytuj. Nie podchodź go na milion sposobów, nie wymuszaj deklaracji. Wymuszone deklaracje mają to do siebie, że są bezwartościowe. Niektórzy ludzie mają dar wykorzystania jakiejś chwili i wymuszenia jakiegoś wyznania. Wyznania, które potem wyciągane jest bezlitośnie na dalsze etapy. Na siłę, dla świętego spokoju, podstępem, dla samych słów. Nie rób takich rzeczy. Wiele słów ma to do siebie, że płyną wtedy, kiedy mają. Prosto z serca, czy pożądania. To zależy. Ale bez wymuszenia są po prostu genialne.

7. Czekaj. Jeśli ci na kimś zależy, to czekaj. Nie bezczynnie. Nie w umartwieniu, czy pustelni. Czekaj.  Żyj pełnią życia i czekaj. Czas ci pokaże, czy to ten/ ta. Czas. Cierpliwość i asertywność. Babcia mnie tego nauczyła i zasada ta nie zmienia wartości. Bardzo prawdopodobne, że spotkasz na swojej drodze kogoś, kto zasypie kurzem zapomnienia tamto czekanie. Sprawdź. I daj mu też taką możliwość.

Tylko zapomnij o tym, że szukasz. A znajdziesz.
Tylko konsekwentnie, a nie do pojawienia się pierwszego potencjalnego kandydata na horyzoncie. Daj mu czas.




PS. Pkt. 8 najważniejszy - wyluzuj i miej poczucie humoru.
Tyle ;-)