#kupagate

W necie mamy #kupagate. Afera polega na wielkiej i szeroko zakrojonej dyskusji na temat nieważki, a wywołany TYM materiałem: czy można przewijać dziecko na sali restauracji.

Oczywiście zgodnie ze skalą problemu głosy są podzielone. Jedni nawołują drugich (czyli rodzice przewijanego niemowlaka tych, którzy akurat siedzą w restauracji i im to przeszkadza) o  empatię (hehehe) a głosy rozsądku i rozpaczy nad znieczulicą obustronną unoszą się w sieci, jak mewy na mym gdańskim niebie.

Trafiam na to co jakiś czas przemykając na swym rumaku przez sieć. A jakże. 
Widzę tę szeroką nieporadność, bo rozwiązania jak nie było, tak nie ma, a problem się zdarza przecież, bo nie każda restauracja (szczególnie, bo wiadomo, jak jemy, to chcemy wdychać zapach frytury a nie kupki niemowlaka) dysponuje przewijakiem. Bywa. 

W czym rzecz? Co zrobić? Jak wyjść z takiej sytuacji? 


Proszę Państwa. Proszę rodziców. Jest pewien magiczny sposób, jak uniknąć wojny. Zawsze jest. 


Powiem jednak od razu, że Wasze, drodzy rodzice, nawoływanie o empatię i zrozumienie jest nieporozumieniem. Przeginacie z tym, bo serio, ale jak człowiek je, to nawet kupa własnego dziecka nie powinna być mu miłą. Nie wnikam w fetysze kulinarne obrońców, którzy uważają, że kupka ich dziecka pachnie. Żadna kupa nie pachnie. Ogarnijcie się. 
Niemniej, co zrobić, gdy już jesteś, rodzicu, w takiej sytuacji, która - Uwaga! Będzie empatia! - zdarzyć się oczywiście może i nikt nie mówi, że musicie przewijać swojego skarba w kanałach?

Co zrobić, jeśli na sali akurat ktoś jest i krzywo spojrzy, bo mu zaśmierdziało, gdyż nie każdy zdoła udać, że tak nie jest? 
Drogi rodzicu, w tym trudnym dla wszystkich momencie, użyj magicznego zwrotu, albo słowa - przepraszamy za utrudnienia, ale prosimy o zrozumienie. 

I wszyscy się uśmiechają, jak w amerykańskiej komedii romantycznej. <3. 

Podstawowy marketingowo-sprzedażowy zwrot zapożyczony z zasad bon ton jest nieśmiertelnie skuteczny. Po prostu. 

Zapewniam, że rozbroicie tym każdego. Oczywiście, że człowiekowi dalej będzie śmierdziało, ale przynajmniej nie będzie się czuł tak dalece lekceważony. bo to jest strasznie irytujące, jak ludzie sami sobie przypisują przywileje z tytułu bycia rodzicem i z automatu cały świat ma im być podporządkowany. Nie, nie będzie. Jesteście bohaterami, ale tylko we własnym domu i stadzie. Fajnie, że macie dzieci. Serio. Każdy mierzy swoją miarą i ja rozumiem, że każdego cieszy jego własne. Cieszymy się wszyscy, ale w przestrzeni publicznej szanujmy się wzajemnie. Wzajemne zrozumienie i uszanowanie, to podstawa dobrego, życzliwego współżycia w społeczeństwie. Prawda? Spróbujcie. To działa. 

Zapewniam Was, drodzy rodzice, którzy sami przed zostaniem rodzicami zapewne byliście inni, niż wszyscy, którym nie jest przyjemnie obcować z kupą waszego dziecka w restauracji, że empatia ma to do siebie, że działa w dwie strony. 
Nie macie się tego wstydzić, nie musicie czuć się winni czy gorsi, nie musicie trzymać dziecka poza strefą publiczną, ale jeśli dzieje się coś takiego, to po prostu grzecznie będzie, jeśli przeprosicie tych, którym to słusznie przeszkodzi w konsumowaniu posiłku. 

Pisanie w jednym tekście o jedzeniu i kupie uważam za paskudne samo w sobie, ale cóż zrobić. 
Po to mam bloga, żeby pisać rzeczy, których bym ludziom w twarz nie powiedziała, bo pierwszą zasadą kultury jest nie pouczanie innych. Niestety. 



PS. Korzystając z okazji - ludzie, zbierajcie kupy po swoich psach. Mamy ustawy, woreczki i znaki, róbcie to. Serio, będzie nam wszystkim miło. I nie, nie przepraszajcie nie robiąc tego :-)

Komentarze

  1. ze powtorze: 'Widziałem najtęższe umysły mego pokolenia opętane komentowaniem artykułu A. Kublik…’
    (z kogo to parafraza?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/98606/lowca-autografow
      Nie wiedziałam, ale żyję w świecie google.
      I muszę dodać do listy, "do przeczytania".

      Usuń
    2. Hm. Więc teraz Ty podaj swoje źródło, a potem ja wskażę swoje :-)

      Usuń
    3. chocby tu: http://poema.pl/publikacja/1378-skowyt
      albo: http://filmy.newsweek.pl/-skowyt---czyli-buntownicy-w-raju,89910,1,1.html
      czy tu: http://spotkaniazpoezja4.blox.pl/2012/03/8222Skowyt8221-czyli-historia-Allena-Ginsberga.html

      Usuń
    4. Dziękuję! :-)

      A ja swojego teraz nie mogę znaleźć. Jak jednak będę czytała już tę książkę, to będę pamiętać :-)

      Usuń
  2. Nie, nie, i jeszcze raz nie. Sama piszesz, że "Pisanie w jednym tekście o jedzeniu i kupie uważam za paskudne samo w sobie, ale cóż zrobić. " to teraz wyobraź sobie to w realu. Wychodzi się do toalety, prosi się obsługę o wskazanie miejsca do szybkiego przewijania, ale na litość boską, nie rozwija się brudnej, śmierdzącej pieluchy, nie czyści się brudnej, żeby nie powiedzieć zasranej ups.. a jednak to napisałam ;-) pupy w restauracji!!! No nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, generalnie i z założenia tak, tylko ja mam nadzieję, że chodzi o jakieś wyjątkowe sytuacje.

      Najgorsze, że ten temat się naprawdę kręci wokół kultury, która zdaje się zanikać. Dzieci się tego uczą. Mamy XXIw. Ludzie jedzą i przewijają dziecko w restauracji. WOW. 26% Amerykanów nie wie, że Ziemia krąży wokół Słońca. I tak sobie myślę "Świecie, litości, nie cofaj się".


      Właśnie wpadłam na pomysł, że apka z mapami miejsc, gdzie są przewijaki, zrobiłaby furorę. Przynajmniej mogłaby. Tak samo jak miejsca przyjazne matkom karmiącym.

      Chodzi o szukanie rozwiązań, ale jak czytam podejście rodziców, to naprawdę zadziwia ten parentingowy egoizm, jakby z jaskini właśnie wyszli. A ja im tylko mówię, szanujmy się, bo zrozumieć to się chyba w tym względzie nie zrozumiemy.


      A co byś zrobiła w takiej sytuacji? Zwróciłabyś uwagę, czy tylko się zagotowała wewnętrznie? Bo ja bym poprzestała na spojrzeniu "Serio??" i pewnie straciłabym apetyt, a to "przepraszam" naprawdę byłoby gestem na miejscu. Chociaż tyle.

      Usuń
    2. Kurcze... nie wiem co bym zrobiła, ale pewnie moja reakcja była by podobna do Twojej...

      a jeszcze w temacie, może dla niektórych to będzie niewłaściwe porównanie ale nawiązując do tej apki.. Są restauracje do których można chodzić z psem. I jak chcę z tym psem tam isć to właśnie takiej szukam. Podobnie z dziećmi. Jak chcę gdzieś miło spędzić czas z dzieckiem to szukałabym takiej przyjaznej dzieciom, nie tylko ze względu na przewijak ale np. mały plac zabaw itp. Tak więc pomysł na dwie apki już jest ;-) Chociaż podejrzewam że taka wyszukująca psie restauracje już jest ;-)

      Usuń
    3. A jak nie, to pewnie przeczytają naszą rozmowę i zrobią w ramach jakiegoś startup-u :-)

      Powiem szczerze, że przeczytałam kilka komentarzy np. blogujących matek czy rodziców i wiesz, jak czytam coś w stylu - mamy w dupie wasze zdanie, bo dziecko jest najważniejsze - to po prostu brak mi słów.
      Trzyma mnie to, że wbrew pozorom, takie zachowania naprawdę są marginalne, bo osobiście się z tym w sumie nie spotkałam, za to z roszczeniowym podejściem rodziców tak i to wielokrotnie, bo argument "na dziecko" jest nagminnie wykorzystywany i zupełnie ignoruje się fakt, że dobrze byłoby zachować przy tym właśnie kulturę i zasady jakiegoś współżycia w społeczeństwie, bo ja np. bardzo jest na to wyczulona i osobiście czasami wręcz przeczulona, bo inni są dla mnie ważni w tym kontekście.
      Widać dla rodziców, często piszących w sieci, totalnie nie. Bez zażenowania. No to cóż więcej mówić. Nie moja liga.

      Powiem tylko, że i tak postaram się nie przekładać tego na życie w realu i nadal nie będę miała ludzi z dziećmi w dupie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Zapraszam do korzystania ze skrótu: https://www.myslowlife.pl