13.1.15

Wolność słowa nie istnieje - Unio Europejska, opamiętaj się

Skoro wstałam o 6 rano po to, żeby napisać notkę, to znaczy, że się naprawdę wkurwiłam, a jako dama nie przeklinam bez powodu.

Zajęta swoim życiem z niechęcią patrzę na to, co się dzieje na świecie. Patrzę i coraz bardziej się wkurzam, że szarpią tym światem tak popieprzone skrajności, powodując coraz większy chaos. Wkurzam się, że brakuje autorytetów, które trafiałyby do tych patrzących tak krótkowzrocznie, że ja ze swoim astygmatyzmem lepiej widzę.

Co się dzieje? Ludzi pojebało z hasłem o wolności słowa. Głąby totalnie nie odróżniają wolności słowa, od wolności formy wyrażania poglądów i rozprzestrzenia się coraz większy konflikt na każdym już możliwym polu.
No do cholery.





Wolność słowa, to wolność wyrażania opinii?  Tak, ale za formę to już sam odpowiadasz. Przeczytaj ze zrozumieniem:

Wolność słowa – prawo do publicznego wyrażania własnego zdania oraz poglądów, a także jego poszanowania przez innych. Współcześnie jest uznawana jako standard norm cywilizacyjnych, chociaż często nakładane są na nią pewne ograniczenia, np. w sprawach publicznego obrażania innych osób.

[Jak chcesz napisać, że Wiki to nie źródło, to się zamknij]

Naprawdę, jak mogę trzymam fason, widząc co się dzieje, napiszę, co myślę, bo nie będę trzymała wnerwienia w sobie.

Wkurwia mnie, że dla niektórych  "wolność słowa" = "mogę ci naubliżać ile chcę, a ty mi nic nie zrobisz".

To, co się wydarzyło we Francji jest efektem właśnie nadużyć*. Wiesz dlaczego? BO NIE WIESZ, na kogo ta twoja "wolność słowa" trafi. Kurwa, wystarczy włączyć myślenie i trochę przewidywać, czy udźwigniesz konsekwencje, bo co innego powiedzieć komuś coś w twarz, a co innego strzelać na oślep opiniami w przestrzeń wypełnioną bardzo różnymi ludźmi. Że to niby odwaga? A gdzie jest granica między odwagą, a głupotą? Bo to nie zawsze widać od razu.
Ludzie mają coś takiego, jak własne poglądy, wiarę, przekonania. No taka karma. W ramach prawa mają też możliwość bronić tego, żeby im nikt tych poglądów czy przekonań nie obrażał, w ich własnym mniemaniu. Jak dziwne nie byłoby to dla osób postronnych. I każdy z nas ma takie prawo, tylko przypominam, jesteśmy różni.
Wiele osób jednak czując się obrażonymi, nie czeka na wymiar prawa, tylko po prostu zachowa się jak uzna za słuszne, a zapewniam, że dla wielu ludzi uznane za słuszne będzie dać w pysk, zwyzywać, puścić wiązankę, która przypomni o wszystkich możliwych obelżywych przekleństwach. Robią to z taką samą łatwością, z jakąś ktoś ich obraża. (Internet to inna działka i tu się wszystko rządzi zupełnie innymi prawami.)
Kwestia prawa nie ma tu nic do rzeczy, bo reakcja nastąpi i tyle.

Strasznie mnie wkurwia, gdy ktoś się czuje bezkarnie lepszy od innych i daje sobie prawo obrażania ich w przestrzeni publicznej (bo w 4 oczy to sobie róbmy co chcemy). Widać, że dla wielu ludzi to zajebiste pole do odreagowania jakiś życiowych frustracji, bo to chyba najłatwiejszy sposób do podniesienia sobie ego. Trudno. Jednak naprawdę doprowadza mnie to wszystko do pasji, bo żyjemy w świecie i tak pełnym konfliktów. Generowanie nowych jest idiotyzmem.

Całe życie obracam się wśród możliwie różnych ludzi, naprawdę różnych, a nie po obrysie pozornie zbudowanego koła tolerancji  podobnych do mnie i wzajemnej adoracji, po to, żeby się nabijać z tych innych (WTF???!!). Nienawidzę tego, bo to podejście jak do życia w "Osadzie". Kocham różnorodność. Cenię to, że świat jest pełen ludzi o różnych poglądach, pasjach, wyznaniu, jak dziwne czy czasami zabawne, by dla mnie nie były. To jest różnorodność.
Wiem doskonale, jak łatwo o konflikty, bójki, awantury. Widziałam ich dziesiątki. Szczerze mówiąc, gówno mnie to obchodzi, dlaczego ludzie mają przyjemność akurat w jakimś parszywie podłym nabijania się z tego, co dla innych ważne. Gówno mnie obchodzi, jak słabe są pobudki. Wiem natomiast, że wielu ludzi daje się ponieść emocjom w reakcji (jak ja dziś z wulgaryzmami, chociaż i tak się hamuję, jak na swoje możliwości).
Dystans? Jasne. Ale najpierw dostaniesz w pysk. Poczucie humoru? Pewnie, ale najpierw wysłuchasz wiązankę, która obrazi również twoją rodzinę. Dlaczego? Bo zacząłeś. Bo zachowałeś się jak idiota, bo przekroczyłeś granice cudzej wolności słowa i poglądów i on ci teraz je pokaże, bo zwyczajnie w świecie się spoufalasz, ponieważ pozwalasz sobie na coś, co mogą robić tylko najlepsi przyjaciele (i to też do granic), a nie ludzie, którzy generalnie, w przestrzeni publicznej, mają się wzajemnie w dupie.

To, że ludzie się codziennie nie biją, nie kłócą, nie słychać ciągle "pierdol się!", albo nie słychać karetki jadącej do pobicia, jest wyłącznie efektem poprawności politycznej, która jest polem, pozwalającym nam normalnie funkcjonować  w naszej różnorodności poglądów. Kultura osobista jest sposobem na jej utrzymywanie.

Przestrzeń publiczna ma być polem wolności poglądów.Wolności, to znaczy właśnie, że nikt nie będzie nam ich ograniczał, a my ich nie narzucamy na siłę innym. O to całkiem niedawno walczyli nasi przodkowie. O to, wg mnie, mają walczyć dzisiejsze rządy. A nie o karykaturę wolności słowa, które w tak różnorodnym świecie, w takim kontekście nigdy nie będzie możliwe, jak mózg nigdy nie będzie pracować w 100%. Są sytuacje, są okoliczności, które WYMAGAJĄ WYBORU.

Bez "ale".
To jedna z nich.

Nie, to nie jest apel o miłość i pokój na świecie, tylko o wyjście z jaskini ciemnoty.
Mam nadzieję, że przeczyta to ktoś z Brukseli (O naiwności!), bo się tu wyżyłam jako obywatelka Unii (Polski ten problem raczej nie dotyczy, bo my jesteśmy akurat hermetyczni zanadto).

* Do tej pory widziałam to przez pryzmat kłócących się dużych dzieci, ale jeśli przez (swoją drogą idiotyczne i bez żadnego przekazu, bo religie są same w sobie, z założenia, konfliktogenne i naprawdę niewiele trzeba, żeby być kontrowersyjnym na tym polu, ale to podobno #sztuka, co wg mnie jest taką odmianą sztuki, jak kicz, ale nie w tym dziś rzecz) rysunki giną ludzie, to coś jest nie tak  i najwyższa pora na jakąś refleksję!!??? A dla artystów, są sryliardy obszarów, w których mogą się wyżywać i nie szukać taniego rozgłosu w przestrzeni przez OCZYWISTY akt, który na 150% kogoś obrazi. Można być kontrowersyjnym ciekawie. 

Zawsze jest trzecie wyjście, a w tym miejscu żadna ze stron nie ma racji, więc czekam na jakiś mędrców tego świata, żeby to zauważyli i zaczęli porządkować, dopóki się da. 

UPDATE: 
Poelcam ten artykuł http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/47575,Nie-ma-tabu