9.3.14

Wiosenna intuicja

Definicja intuicji. Jasne? Jasne.
Dzisiejszy spacer zainspirował mnie do tekstu o intuicji. Właściwie to zainspirowała mnie również "Biegnąca z wilkami". Temat niby łatwy, niby oczywisty więc co tu jeszcze napisać?

pierwszy wiosenny spacer. pierwszy bez zimowych ubrań. cudowne uczucie. a dzieci? zaczarowały mnie. tak po prostu ;-)


Kobieca intuicja. Coś, czemu ufam, zanim mam czas się zastanowić, czy ufam. Jedyne, z czym nie dyskutuję, bo wiem, wierzę, że ona zna mnie po prostu lepiej. To naturalny odpowiednik sztucznej inteligencji. A może to kobieca intuicja zainspirowała twórców sztucznej inteligencji do stworzenia odpowiednika?  





Chociaż oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, ponieważ mężczyźni też ją mają. I niejednokrotnie przyznają się do zawierzania jej swoich decyzji. Z intuicją jest jak z gotowaniem. Dlaczego?
Dlatego, że wg pięciu przemian gotowanie to chemia. Czysta chemia. Dlatego ważna jest kolejność dodawania składników, ponieważ wywołują one kolejno określone reakcje chemiczne. O ile z różnymi kwestiami można dyskutować, o tyle ten argument przekonał mnie na dzień dobry, bo lekcje chemii pamiętam do dziś i właściwie to pp skłoniło mnie do gotowania. Nadal nie pretenduję to master szefa, ale jak już coś robię, to mi wychodzi. Dzięki pp. To takie czysto logiczne.
Myślę, że mistrzowie kuchni też to wiedzą i na tym polega gotowanie. Dlatego to alchemia. A jak to się ma do intuicji? Intuicja jest naszą nadrzędną inteligencją. To ona nas naprawdę zna i analizuje nieustannie nasze przeżycia, emocje, wiedzę i koryguje współrzędne odpowiednio do sytuacji. To ważne. My często możemy np. wahać się z powodu uprzedzeń, albo obaw, albo nieciekawego przeżycia, albo myślimy, że za mało wiemy, umiemy, to intuicja jest źródłem naszej wiary w siebie i tym wewnętrznym głosem, który tak naprawdę jest naszym echem. Ona się raczej nie myli. Oczywiście jeśli sami na pewnym poziomie nie znajdujemy argumentów, ciężko nam jej zaufać. I to jest ta blokada, która jest niby niepotrzebna, z drugiej strony jednak realiści doskonale wiedzą, że niezbędna. Myślę jednak, że to ufanie intuicji daje nam w dłuższej perspektywie większe korzyści. Niejednokrotnie w końcu intuicja podpowiada nam, żeby coś zrobić, albo właśnie nie. I na dany moment kompletnie racjonalnie nie wiemy dlaczego. Ja swojej intuicji ufam.

Wiele razy w życiu miałam przeczucie, wiele razy miałam przebłysk jakiejś myśli, która była absurdalna w danym momencie. Idę przez życie często kierując się intuicją i jak na razie zaskakuje mnie pozytywnie. Nie staram się jednak zrzucać na nią swoich decyzji, tylko bardzo mocno wsłuchuję się w to, co mi przekazuje. Zna mnie na pewno lepiej, niż ja sama i zna też moje sumienie.
Bardzo często zdarza mi się robić coś zawodowo, tylko dlatego, że intuicja mi podpowiada, że może to być dobre. Np. sprawdzam coś dodatkowo, albo zadaję jakieś pytanie, albo doprecyzowuję coś, albo wysyłam jeszcze jednego maila z jakimś komentarzem i okazuje się, że był to w danym momencie bardzo dobry krok. Nazywamy to doświadczeniem, ale nie do końca tak to można wytłumaczyć, ponieważ na procesach nadzoru i kontroli spędzono miliony godzin i każdy wie, że diabeł tkwi w szczegółach.

Tak samo jest w życiu prywatnym. Bardzo wiele decyzji podejmuję intuicyjnie. Serce sercem, rozum rozumem a intuicja wie swoje. To mądrzejsza część naszej duszy. Wystarczy jej nie upychać w kąt, nie urabiać i nie zagłuszać a stanie się najlepszym wsparciem. Ona "wie" dużo więcej i dużo szybciej niż my.
Zaprzeczanie jej może jedynie wywołać u mnie uśmiech pobłażania.
Ale co kto lubi.
Pięknie się tegoroczna wiosna pojawiła, prawda?