29.5.13

Magia nowych technologii - love Nokia

Jestem fanką Nokii praktycznie od samego początku. Miałam przelotne romanse z innymi markami, ale tylko po to, żeby wracać do Nokii. Mimo wszystkich zawirowań, jakie firma przechodzi.
Oczywiście w między czasie wszedł boski i legendarny Apple. Nie ma między nami chemii. Jak lubię nowości, tak magia Iphona do mnie nie trafia. Nic. Od tych kilku lat, gdy jest na rynku, mijamy się bez emocji. Jak z wieloma innymi markami. W końcu ważniejsze, żeby trafić na swoją. Zaznaczę jednak, że jakość i innowacyjność produktów firmy z jabłuszkiem są wysokie (moja branża elektroniczna ma tu swoje uwagi, ale umówmy się, dla przeciętnego człowieka niezauważalne. Ba. Patrząc pod tym kątem, każdy produkt będzie pod kreską momentami). Filozofia i marketing Appla są kultowe. Kropka.

Jak dla mnie filozofia i jakość produktów firmy NOKIA. Ta fińska firma jakością i technologią wyprzedzała konkurencję od bardzo dawna i długo nie miała sobie równych. Potem nastał kryzys i wiadomo, co było. Znowu jednak podnosi się z kolan. Wsparcia przy tak dużej konkurencji nie ma się co spodziewać. Ja jednak kocham Nokię od lat i jej wiernie kibicuję.






Po różnych modelach, od 2-3 lat mam Nokię N8 (wiem, staruszka). Jest świetna i ciągle nie chcę zmieniać jej na nowsze modele. Oczywiście zauważam, że aplikacje na Symbiana są opłakane. Nie przeszkadza mi to. Właściwie od zaawansowanych bardziej funkcji jest tablet, bo smartfon ma za mały wyświetlacz.

Nokia N8 robi zdjęcia na miarę moich potrzeb (do obróbki i archiwum przechodzą bluetoothem na tablet). Ma świetną nawigację i obsługuje w miarę ok klienta poczty. Niezmiennie jednak służy mi do dzwonienia... No i jeszcze oczywiście niezastąpiona jest do kontaktu przez Whatsapp, ale w końcu to komunikator. Pozostałe aplikacje, które pobieram czasami ze sklepu, zajmują na  jakieś 15min. Zabawki. Na telefon są one z reguły zbędne. Na pytanie "po co mi to?" właściwie odpowiedzi brak. I ok.

 A! Oczywiście wszelkie czytniki e-booków i audiobooków, aplikacje jak Ipla czy tnvplayer to też od dawna standard. Większość seriali czy audiobooki przerabiam na telefonie. Nawet nie na tablecie. Multimedialne aplikacje to prawie jak pralka w mieszkaniu. Może to w nich jest przyszłość? Może nawet na pewno.





Niedawno dołączyła do niej Nokia Lumia 920. No w tej pani to jestem zakochana, jak i w Windows Phone. Sprawa aplikacji wygląda lepiej, jest tu sporo aplikacji praktycznych i do zabawy, ale jeśli ktoś szuka smartfona do celów zawodowych, czyli telefon (bardzo fajnie zbudowana książka), e-mail (gdzie możliwość oddzwaniania z poziomu numeru w stopce jest genialna, płynnie działa też odczytywanie załączników z pakietu office i PDF ), kalendarz, nawigacja, notatnik, to nie popełni błędu. Lumia 920 jest małym biurem.

Mi osobiście zawodowo nie podchodzą akurat urządzenia na Androidzie. Też zdania są podzielone wśród znajomych, jednak dla mnie Android ma za dużo aplikacji i opcji. To przeszkadza. Na tablecie jest już jednak ok.

Smartfony mają jedną wadę: zbyt słabe baterie. 1-2 dni od pełnego ładowania, to problem, szczególnie w podróży, gdzie musimy pamiętać o ładowarce samochodowej (bez niej nawigacja wyczerpie telefon w godzinę), to jeszcze bezpieczniej jest potem podłączyć ładowanie na noc w hotelu.
Oczywiście nie zapominając spakować ładowarkę do walizki. Razem z tymi od pozostałych urządzeń. Czasami śmieszy mnie ilość kabli, które musimy zabierać ze sobą.

Niemniej, jestem strasznie ciekawa, w którym kierunku będzie się to rozwijać.
Na początku telefony były duże, potem stawały się coraz mniejsze, ale były grube. Dalej zwiększał się wyświetlacz i wydłużała klawiatura. Telefony stawały się smukłe. Weszły kolorowe wyświetlacze, zwiększając możliwości aparatu. Pamiętam początki internetu w komórce. To było coś. Następnie kolorowe wyświetlacze wyparte zostały przez ekrany dotykowe. Zanika klawiatura.

Pierwsze telefony jakie miałam, miały baterie trzymające do 2 tyg. Poważnie. Człowiek zapominał, że to trzeba ładować.

 Zwiększenie mocy i możliwości nie ciągnie jednak za sobą rewolucji we względzie zwiększenia pojemności baterii, przy jednoczesnym zachowaniu jej wąskości. To na pewno jest jeden z kierunków dla technologów i inżynierów i tu na pewno możemy spodziewać się rewolucji. Może energie odnawialne? Hm. Zobaczymy.

Natomiast co będzie następne w zakresie możliwości? Dokąd to pójdzie, skoro praktycznie już dziś smartfon może wszystko? Strasznie jestem ciekawa.


Magia nowych technologii. Pycha.
I właśnie mi przyszło do głowy, że gdy będziemy np. oglądać program, w którym będzie mowa np. o jakiejś stronie internetowej, to będzie można kliknąć w link pojawiający się na pasku pod mówcą. Coś mi się zdaje, że ten rozwój będzie szedł właśnie w kierunku mocnej integracji sieci z tradycyjnymi mediami.
Smartfony i tablety świetnie to umożliwiają.


Mam nadzieję, że Nokia znów będzie wyprzedzać czasy.