2.5.14

Jungle, czyli znowu tuniki

podobno jak w tym idę, to wygląda, jakby szedł ten tygrys. #magia #kotecek #tunika #lovefason
Od jakiegoś czasu zakochana jestem w tunikach i nietypowych fasonach sukienek, albo raczej długich bluzek. Lekkość, zwiewność, kobiecość, luz. Wybieram je często, bo wygoda jest niebywała.

A do tego bardzo zauroczył mnie trend na wzory. Mam już tygrysa (z tyłu jest czarna). Teraz poluję na smoka, bo miłość do smoków przechodzi przeze mnie kolejną falą.






Podtrzymuję opinię, że tego typu tuniki/ sukienki są doskonałym fasonem dla kobiet 35+ i jeszcze daleko w górę, ale też oczywiście spokojnie w dół. Osobiście czuję się w takich fasonach bardzo kobieco, lekko, seksownie i wygodnie. Oczywiście do tego obcas i mogę podbijać świat.

Na dodatek polecam też (planuję zakup możliwie szybko, bo kilka przymierzyłam) tuniki o asymetrycznych długościach.  Świetnie wyglądają i się układają. A fasonów i krojów jest tak szeroki wybór, że samo wybieranie jest przyjemnością.

Fasony te (tj tuniki, długie bluzki) są doskonale z jeszcze jednego powodu - jest to praktycznie jednoczęściowy ubiór. Ubieranie to moment i naprawdę znikają wszelkie dylematy "w co się ubrać", czy też komponowania elementów.

Docelowo planuję przejść maksymalnie na różnego typu tuniki i sukienki, oby niezbyt klasyczne. Mam do klasyki, takiej konserwatywnej pewną awersję, może dlatego, że większość życia lubiłam się bardzo klasycznie ubierać. Oczywiście nie pozbędę się jej zupełnie, bo na bardziej oficjalne spotkania sięgnę po bardziej klasyczne fasony, ale na pewno mój osobisty gust odpłynął mocno w stronę wygody, a jak wiadomo, klasyka z wygodą się niezbyt lubią.

Co mnie dziwi, kiedyś, gdy wchodziłam do sklepów, to miewałam bardzo duży problem, żeby sobie znaleźć coś, co mi się podoba. Dziś jest zupełnie inaczej. Jeszcze nie wiem, dlaczego, ale nie ma to większego znaczenia.
Może to po prostu też objaw tego, że bardzo lubię siebie i wiem, czego chcę ;-)