8.5.14

Zawsze jest wyjście, czyli mediacje


Po rozgrzewającej notce o awanturach, pora na tekst o tym, co równie ważne: Mediacje






Czasami mam wrażenie, że mediacje odbierane są jak narzędzie dla wybranych. Nic bardziej mylnego.





Bywa, że dwie strony trafiają w tzw. patową sytuację. Właśnie wtedy bezcenna jest siła mediacji. Oczywiście zdarza się, że jednak końcem końców potrzebny jest sąd, ale większość spraw można rozwiązań poprzez mediacje.
Mnie się ta technika i umiejętność przydaje zawodowo, szczególnie, że wychodzę z założenia, że lepiej zapobiegać konfliktowym sytuacjom i po prostu staram się do nich nie dopuszczać, niemniej, jeśli jednak pojawia się coś trudnego, to prawnicy gratulują mi skuteczności. Musisz bowiem wiedzieć, że wiele spraw, które trafiają na wokandę, wg samych prawników powinna być rozwiązywana polubownie.
Podpowiem, że w Polsce bardzo sprawnie działają mediatorzy zawodowi, jeśli masz jakąś konfliktową sytuację, a nie możesz dojść do porozumienia z drugą stroną, zacznij od nich. Kiedyś chciałam być mediatorem, tak samo jak chciałam być psychologiem, ale życie mi pokazało, że na dłuższą metę nie dałabym rady. Upór i głupota wymagają wyjątkowej cierpliwości i dystansu. Ja je nie zawsze mam, chociaż we własnym interesie, czy interesach zawodowych daję sobie doskonale radę. Jednak jeśli chodzi o innych, to szczerze polecam zawodowych mediatorów. Polecam zacząć od strony Polskiego Centrum Mediacji.
Kiedy można się do nich skierować? W każdej sprawie spornej między co najmniej  dwoma stronami. W pierwszej kolejności przychodzą na myśli rozwody, podziały majątków, sprawy rodzinne, wszelkie sprawy sporne (zapewne nie podlegają jednak pod k.k. - czyli kodeks karny ) oraz spory między firmami, które chcą trafić do sądu. To tylko początek możliwości zastosowania mediacji.
Mediator jest osobą, która pomoże usiąść po dwóch stronach stołu i poszukać wspólnie rozwiązania.

Tak jak napisałam, kłócę się z ludźmi, z którymi wiem, że jest to raczej swego rodzaju sport. Natomiast nie wchodzę w konflikt wtedy, gdy mamy sytuację wymagającą faktycznie znalezienia rozwiązania. Wówczas stosuję zupełnie innym rodzaj działania. I mediacje są dla mnie jednym z elementów negocjacji, którymi pracuję na co dzień. Tak naprawdę właśnie na tych dwóch przeciw ważnych, ale jednocześnie równoległych siłach oparty jest świat komunikacji. Jak się dobrze przyjrzysz, to życie właśnie w dużej mierze na tym się opiera. 

Wspominam o tym, bo żyjąc slow, żyję przede wszystkim w równowadze (o czym nie tak często piszę, co właściwie jest normalne - staram się w końcu dotykać na tym blogu różnych aspektów życia).

Czasami słucham ludzi, którzy zatrzymali życie i emocje na jakiś dawnym konflikcie, przedawnionej sprawie, która nie została zakończona. Kiedyś pisałam o zrywaniu mostów w relacjach i jest to tekst niezmiennie aktualny (staram się, aby większość tekstu tutaj taka była), jednak zanim do tego dojdzie, zamykajmy sprawy. Bez tego zawsze będzie to wracać. Niepotrzebnie.

Tak, w tej notce nie puszczam oka. Myślę, że każdej nienawiści można zapobiec, ale trzeba odpowiednio wcześnie zadziałać i może też czasami umieć przyznać się do błędów. Przede wszystkim przed sobą. Wiem, że "przepraszam" przychodzi najtrudniej. 

Czasami patrzę na ludzi, którzy zostali w dalekiej przeszłości. Żyją dziś nadal sprawami sprzed lat. Żalem, ranami, zawiedzeni, w poczuciu oszukania. Gdy się na nich patrzy, to tak bardzo, bardzo widać, słychać przeszłość. I tak bardzo widać, jak sami marnują swoje życie zaklęci w tamtej relacji czy sprawie. Nie chcą odpuścić. Nie mogą sobie tez wybaczyć, że nie załatwili jakiejś sprawy, a dziś jest za późno. Może gdyby wtedy nie wygrały negatywne emocje, może gdyby właśnie znali mediacje, albo chociaż umieli rozmawiać, to by dziś byli innymi ludźmi.

Myślę, że zbyt wiele osób nie wie o tym, że mediator nie jest po niczyjej stronie. On jest po to, żeby pomóc znaleźć rozwiązania, które pozwolą pójść dalej, pozwolą zamknąć jakąś konfliktową sprawę. Może nie najlepsze, może nie takie, które dadzą komuś przewagę, ale właśnie dlatego pozwolą pójść dalej. Patowe sytuacje nie istnieją. To wszystko jest kwestią znalezienia innego wyjścia. Czasami stawiając na swoim można stracić pół życia. Obserwowanie, słuchanie takich ludzi jest dla mnie zawsze przykrym przeżyciem, dlatego jeśli znasz kogoś, kto jest właśnie w jakieś dalece konfliktowej sytuacji, albo sam jesteś, to zainteresuj się mediatorami.

Powodzenia. 
I spokoju ducha życzę. 

PS. I fajnych relacji, w których dochodzisz do porozumienia bez osób trzecich.