25.5.14

Biegiem o samozachwycie

Po dniu z rodziną nałożyłam buty do biegania, wsunęłam telefon w naramienny uchwyt, nastawiłam muzykę i wyszłam.
Pobyć ze sobą.





Maszerując przez park zastanawiałam się i nie. Momentami biegłam, momentami tańczyłam. Było mi cudownie. Ze sobą. Tylko.
To podstawa mojej równowagi. Kocham ludzi, kocham rodzinę, kocham spotkania. Kocham sam na sam ze sobą.

Bez  tych spotkań  z samą sobą, nie znałabym siebie. Przypominają mi się czasami słowa psycholog, którą mam w rodzinie. Powiedziała, że za dobrze znam siebie, żeby miały być mi potrzebne jakieś terapie. One temu służą. Podejściu do siebie w inny sposób. Ja go znajduję. Po prostu. Muszę jedynie pobyć ze sobą, wsłuchać się w siebie. Medytacja. Nawet przy muzyce, czy w marszu. Ważne, że sama.


(...)

Czasami ludziom się wydaje, że życie jest trudne. Nieprawda. Życie jest tak proste, jak tylko się da. Ludzie sami je sobie utrudniają. Gdyby umieli się przed sobą do tego przyznać, to wiedzieliby, co robią źle i mogliby to zmienić. Zmiana to proces, trzeba chcieć go zacząć.
Zmiana to proces, którego każdy musi najpierw chcieć sam. Dlaczego ludzie tak bardzo pracują nad zmianą.. innych?? 
Ja bardzo często widzę, czym ludzie sobie sami robią pod górę (bo się na coś uskarżają).  I co z tego? I tak nie zmienią przyczyny w sobie. Będą usilnie zmieniać innych. To często jak próba zrobienia przystanku autobusowego z trabanta.
Beznadziejne to jest. W sensie, nie zostawia nadziei. Dlaczego? Bo tacy ludzie to jedna wielka bomba frustracji. Nie może być inaczej.  Czemu im tego nie mówię? Bo nie zmieniam ludzi na siłę i bez ich wyraźnej prośby o pomoc w tym. Tak, to oczywiste, że człowiek, który potrzebuje pomocy w jakiejś zmianie, komunikuje ją. Bez tego zmiana jest po prostu beznadziejnym procesem.
Nieważne czy w związku czy wśród znajomych czy w relacjach w pracy, czy w rodzinie. Dojrzałość polega też na dostrzeganiu tego, że każdy ma prawo być sobą. Małe dzieci już to wiedzą, a potem niektórzy dorośli im wtłaczają, że tak nie jest. To się nazywa cofanie, z którego co mądrzejsi uciekają.


(...)

Dziś jest ostatni odcinek Project Runway. Co mnie porusza, to podzielone opinie. Ja bardzo kibicuję Jakubowi, bo jest niebywale zdeterminowany i po prostu robi dobre projekty. Jego minimalizm urzeka mnie od początku. Właściwie każdy z finałowej trójki ma swoje plusy i minusy. Nie w tym rzecz. Mnie osobiście mocno dziwi, gdy Jakubowi zarzuca się zbytnią arogancję. On ma po prostu wyrazistą osobowość i wizerunek. Widać, że bardzo, bardzo mu zależy i ma odwagę pokazywać swoją determinację. Nie rozumiem, jak można mieć mu to za złe. Jak można mieć to za złe komukolwiek, kto ma jasno sprecyzowane cele i do nich dąży z pełną determinacją i zaangażowaniem. Kocham takich ludzi. Oni się nie opieprzają i nie szukają wytłumaczenia czegokolwiek w sytuacjach zewnętrznych, albo w innych. To tłumaczenie słabych. Jak ktoś słaby, ma być kimś mocnym, czyli kreatorem czegokolwiek?? Paranoidalne.
Ludzie szukają podobieństw. OK. Ale polecam pamiętać o tym, że to określone cechy (poza talentem i jeszcze innymi czynnikami) powodują, że ktoś jest tam, gdzie jest. Jedną z nich jest dzika determinacja.



Szczerze? Nie znoszę fałszywej skromności.
Jest gorsza od próżności. Fałszywa skromność jest jej koszmarnym przeciwieństwem.
Ja już wolę ludzi zadufanych w sobie i swoich osiągnięciach, niż tych wiecznie kwitujących efekty swojej pracy  i komplementy per "oj tam, to nic takiego i miało być inaczej i w ogóle to to nie to", bo nie rozumieją, że obrażają samych siebie, ale też umniejszają wadze uznania.  Owszem, po skończeniu można zauważyć, co można zrobić lepiej, ale to się nazywa rozwój. Jasne? I ewentualne wnioski lokuje się w kolejnej rzeczy, sprawie, działaniu.
Podobno to artystyczne, żeby człowiek był niezadowolony z tego, co zrobił. BZDURA.
To po prostu fałszywa skromność. Nie znoszę tej cechy u innych. Serio. Chociaż zdaję sobie sprawę, jak ceniona jest.
Może dlatego tak rzadko kogoś komplementuję, bo tylko naprawdę świetni ludzie potrafią zareagować - podoba ci się? miło mi.
I potrafią o tym jeszcze porozmawiać.

A nie jakimś jęczeniem, że to nie jest to, co miało być.
Dżizas....

I dlatego lubię Jakuba z Projectu Runway. On potrafi mieć szczery zachwyt na twarzy, gdy widzi modelkę w swoim projekcie. No tak powinno być.
Robienie czegoś bez przekonania, albo z fałszywą skromnością jest beznadziejne.

Lub to, co robisz. Na litość boską.
I umiej reagować na uznanie, bo to też element kultury osobistej.  Nie obrażaj kogoś, kto cię komplementuje, negując to, co komplementowane. Widzisz to? To jest dopiero niegrzeczne.


Uch. Pora na maślankę ;-)