21.5.14

Z prądem, czyli samochód na baterie

Miałam już okazję kilka razy pojechać samochodem hybrydowym. Toyotą i Lexusem. Dwie sprawy: w mieście jest po prostu genialnie. Najlepsze, że hybryda jest momentami zupełnie bez dźwiękowa. Gdy się stoi na światłach, albo jedzie stosunkowo wolno, to można odnieść wrażenie, że samochód nie pracuje.



Niestety minusem jest jazda już z dużymi prędkościami. Samochód robi się potwornie głośny. Ja przynajmniej czułam się jak w czołgu.




 Kierowca, z którym jechałam, powiedział, że to może być kwestia ustawienia trybu jazdy. Nie przekonuje mnie to. Jeśli mam manualną skrzynię biegów, to samochód powinien inne parametry umieć dostosowywać pod mój styl bez dodatkowych wymysłów i nie wyć niemiłosiernie przy zbyt wysokich obrotach. Podobnie jak przy automatycznej skrzyni. Ja osobiście jestem akurat fanką skrzyni manualnej. Lubię czuć symbiozę z prowadzonym samochodem i mam ją, gdy sama określam wysokość obrotów. Jestem bowiem przeczulona na niedostosowanie obrotów do jazdy i dreszcz mnie przechodzi, gdy ktoś zamęcza auto zbyt wysokim biegiem, bądź zbyt wysokimi obrotami (oczywiście jeśli może je wyrównać i nie robi tego). Cóż, ja jestem pasażerem idealnym i gdy nie jestem kierowcą, to się nie wtrącam do stylu jazdy. Ale to męczenie silnika... No dobra, dopóki to nie moje auto, to ciii ;-)

Hybrydy będą kiedyś codziennością. A za nimi samochody całkowicie elektryczne. Na baterie. Już samo to ładnie brzmi. Bajkowo. Samochód na baterie.
Jak nowy Mercedes klasy B.
Kocham tę markę (też) za precyzję i jakość, ale też szczególną elegancję i klasę. Po prostu. Jeżdżę teraz najniższym modelem, który ma swoje lata, a jego wykonanie i jakość wykończenia i tak pozostają o niebo lepsze od bardziej popularnych marek i młodszych samochodów, które miałam do tej pory. Jak będę zmieniać (a mam nadzieję, że jeszcze będę), to  chciałabym pozostać już przy tej marce. Ta jakość jest tak doskonała, te linie tak zgrabne, używane materiały tak dobre, a mechanika z tak dobrej półki, że nie ma sensu dyskutować ze stereotypami, którym te kryteria nie robią różnicy. Dla mnie jakość ma znaczenie i koniec.
No i oczywiście chciałabym poprowadzić taki całkowicie elektryczny samochód.
I strasznie chciałam kiedyś go załadować, może być już mój. Może być taki mały klasy B. Nie pogniewam się.
Ewentualnie może być ML, wiadomo, model pod moimi inicjałami ;-)

Kiedyś spalinowe samochody będą takim samym przeżytkiem jak lampa naftowa.